#15 – Tomasz Rojek

7 marca 2019, Author: Szymon Kasolik

Tomasz Rojek – umysł ścisły, z wykształcenia inżynier. Czy da się zatem podejść w matematyczny sposób do fotografii krajobrazu, którą od kilku lat fascynuje się Tomek? Mój gość traktuje fotografię jako czystą pasję, nie jest to jego zawodem, fotografuje więc bez presji i pośpiechu.

tomasz-rojek

Rozmawiamy m.in. o:

– Ile da się zaplanować w fotografii pejzażu?

– Jakiego zwierzęcia Tomek przestraszył się najbardziej? 

– Jak inżynier podchodzi do sprzętu? 


Fb: Tomasz Rojek Photography

Instragram: tomaszrojekphotography

Youtube: Tomasz Rojek fotografia


Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |  Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Przed rozmową mój gość pisał, że jeśli chodzi o filozofię w fotografii to będzie ciężko, bo jest inżynierem, czyli umysł ścisły. A mnie bardzo ciekawi, jak ten umysł wpływa na fotografię pejzażu, którą zajmuję się Tomasz Rojek. Cześć Tomku!

Tomasz Rojek: Cześć Szymon, witam wszystkich słuchaczy.

Co ostatnio fotografowałeś?

To były Lofoty.

tomasz-rojek

A najbliżej, jakieś plany?

To się zwykle rodzi dość spontanicznie, ale z tych zaplanowanych to jest Szkocja,

To czekamy! To co, na ile ten umysł ścisły pomaga lub przeszkadza Ci w fotografii?

Chyba bardziej przeszkadza (śmiech) Może troszkę pomaga w wyborze sprzętu, w rozumieniu technicznych tematów, natomiast przeszkadza ze względu na to, że ogranicza czasem moją wyobraźnię.

Czy najpierw był podróże, czy zdjęcia? Podejrzewam, że fotografia pejzażu zazwyczaj zaczyna się od podróży…

Tak, nie będę oryginalny, ale faktycznie najpierw był podróże. Gdzieś jeszcze na początku studiów miałem okazję wyjechać pierwszy raz zagranicę i jak to zwykle zabierasz ze sobą aparat. Te zdjęcia były wtedy bardziej dokumentalne niż coś, czym się można było pochwalić. Po jakimś czasie, gdy oglądałem miejsca, które chciałem odwiedzić, to napotykałem coraz więcej zdjęć, które mnie zaciekawiały. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że ja też mógłbym takie robić! I pomału, krok po kroku. Od etapu, gdzie moim głównym celem było podróżowanie, a przy okazji fotografowanie, przeszedłem do etapu, gdzie moim głównym celem jest robienie zdjęć, a podróż jest jakby tylko narzędziem.

Chyba często tak bywa z pejzażystami… Zacząłeś od razu od krajobrazu, czy były już wcześniej przygody z aparatem?

Był jakiś krótki epizod z fotografią portretową, bo potknąłem się w swoim życiu o warsztaty fotograficzne, poświęcone podstawie obsługi aparatu, rozumieniu światła i tam było sporo o fotografii portretu. Było studio z lampami, ustawieniami itd. W pewnym momencie nawet trochę mnie to wciągnęło, ale stwierdziłem jednak, że to nie jest to, nie potrafię pracować z ludźmi.

A pamiętasz pierwsze zdjęcie krajobrazowe, które było takim Twoim kamieniem milowym?

Wydaje mi się, że tak. To było zdjęcie zrobione niedaleko miejsca, w którym mieszkam. Był to pomost na Jeziorze Dzierżno, niedaleko Gliwic. Trafiłem tam na dość ciekawe światło, grudniowy poranek, dosyć mroźny, więc pomost fajnie pokrył się szronem i boczne światło, które wpadło tam po wschodzie zrobiło ciekawy klimat.

I to było zdjęcie, które zobaczyłem na ekranie aparatu to już wiedziałem, że to jest to.

tomasz-rojek

Jak patrzysz na to zdjęcie dzisiaj?

Jestem zadowolony z niego mniej niż wtedy, ale ciągle ma fajną gamę kolorów – harmonijną i bardzo zgraną.

Jak znajdujesz miejsca na zdjęcia?

Jak wiele innych rzeczy – w internecie. Jest coś takiego jak 500px, on jest kopalnią kadrów. Można posłużyć się do tego Google Maps, Panoramio – jest mnóstwo portali fotograficznych. Jeżeli zainteresuje Cię konkretny rejon świata czy kraju, to zaczynasz drążyć i szukać.

Czasem po prostu warto zapytać kogoś, kto tam był, mimo że nie zawsze Ci odpowie. Porady od ludzi, którzy tam już byli są często najcenniejsze. Najlepiej też zapytać kogoś, kto tam mieszka.

Nie zmienia to faktu, że jak jestem gdzieś pierwszy raz to robię sam rozeznanie. Staram się być na miejscu odpowiednio wcześnie.

Czyli jak już przyjeżdżasz do danego miejsca, to wiesz, gdzie rozstawisz statyw?

Tak.

Fotografujesz głównie wschody, ażeby na taki wschód się dostać, trzeba podróżować nocą. Ja np. boję się zwierzyny, zwłaszcza, że fotografia pejzażowa to chodzenie po dzikich terenach. Pamiętasz może jakieś swoje przygody?

Raz widziałem lisa… I wiewiórkę. Paradoksalnie tej wiewiórki wystraszyłem się najbardziej (śmiech). Skierowałem światło czołówki do góry i zobaczyłem świecące ślepka, a nie spodziewałem się tego!

Generalnie nie czuję strachu. Za pierwszym razem może był mały dreszczyk emocji, ale potem wpadasz już w rutynę.

Przygotowujesz się do podróży dość dokładnie, a czy coś Cię kiedyś zaskoczyło?

Oj tak, na pierwszym miejscu pogoda. Z tym jest różnie. Trzeba korzystać z aplikacji, które w jakiś sposób ją podpowiadają, natomiast zdarza się zwrot o 180 stopni.

To ile można zaplanować?

Ile się da (śmiech) Tak, żeby jak najmniej zaskoczyło Cię na miejscu. To, co trzeba to na pewno miejscówki. Trzeba też pomyśleć o tym, z której strony będzie padać światło. To bardzo istotne. Co dalej? Zaplanować też jak ma wyglądać kadr i jeśli to możliwe, to wyczekać na najlepszą pogodę.

Wspominałeś sam przed chwilą, że to natura krzyżuje Ci czasem szyki. Czy zdarzyło się kiedyś, że nie przywiozłeś żadnego zdjęcia z wyprawy?

Tak. Były takie plenery, gdzie nawet nie wyjąłem aparatu z plecaka.

To jak w takim przypadku nie zrazić się do fotografii krajobrazu?

To trudne pytanie, bo nie wiem! Nigdy się jeszcze nie zniechęciłem. Fotografuję świadomie od ok 10 lat. To chyba kwestia wytrwałości, świadomości tego, co chce się robić i zamiłowania do podróży: byłem, zobaczyłem i było fajnie, pomimo że nie zrobiłem żadnego zdjęcia.

Zdjęcia zrobione blisko, a daleko domu… Wydaje nam się czasem, że żeby zrobić fajne zdjęcie krajobrazowe musimy pojechać daleko od domu, a jakie jest Twoje podejście na ten temat?

Musimy przede wszystkim znaleźć ciekawy kadr i to jest podstawa, a czy będzie daleko czy blisko od domu, to rzecz drugorzędna.

Mieszkam na małej wiosce, gdzie kiedyś zrobiłem zdjęcie takiego uschłego dębu. I ten dąb rośnie 200 m w linii prostej od mojego domu i zdjęcie do dziś uważam, że jest fajne i ciekawe.

Jeśli chodzi o te dalekie miejsca, to tutaj wchodzi w grę żyłka podróżnika. Chcesz gdzieś pojechać, bo jesteś ciekawy świata. Nawet mieszkając w bardzo atrakcyjnie fotograficznym miejscu, prędzej czy później zapragniesz gdzieś pojechać dalej.

tomasz-rojek

Lubisz się dzielić Exifem. Czy te ustawienia to czysta matematyka czy robisz zdjęcia „na czuja”?

Na początku przywiązywałem do tego większą wagę, ale z czasem zauważasz, że pewne rzeczy się powtarzają. W tej chwili robię to na czuja. Jak ktoś spojrzy na te moje exify, to przysłona w większości przypadków jest koło 11, iso zwykle najmniejsze czyli 100 lub 50. Nawet czas ustawiam na czuja, niż patrząc na światłomierz.

Inna sprawa, że dość często robię zdjęcia w Bracketingu, więc nie muszę powtarzać zdjęcia nawet jak się pomylę.

Troszkę się uchwycę tego Twojego umysłu ścisłego. Czy zatem na początku Twojej przygody z fotografią pomogło Ci to ogarnąć te technikalia?

Chyba tak. Na wspomnianych warsztatach, kiedy zawodowy fotograf wyjaśnił mi w krótkich słowach ten tzw. trójkąt ekspozycji, czyli iso, czas i przysłonę – to załapałem w momencie o co chodzi.

A ogólnie Twoje podejście do sprzętu, jako inżyniera?

Nie śledzę zupełnie nowinek technicznych. Każdy z nas ma ograniczony budżet, lepiej go przeznaczyć na jakiś dobry plener, niż kupić kolejny obiektyw czy zmienić body. Nie chcę przez to powiedzieć, że sprzęt w ogóle nie ma znaczenia, bo to przegięcie w drugą stronę.

Pracujesz dużo na długich ogniskowych. Co wg Ciebie lepiej sprawdza się w fotografii krajobrazu, telezoomy czy szerokie obiektywy?

To i to! Pracuję faktycznie na długich ogniskowych… Jest to kwestia chyba przyzwyczajenia, wyboru, też często miejsc, które się odwiedza, bo czasem jest tak, że dane miejsce determinuje, jakiego sprzętu użyjesz.

W tym roku chciałbym popracować nad tymi szerokimi kadrami, bo temat zaniedbałem. Kiedyś zaczynałem od bardzo szerokich kadrów, później zmigrowałem w kierunku tele, a teraz chciałbym wrócić.

tomasz-rojek

A które są trudniejsze?

Szerokie. Jeżeli fotografujesz na szeroko, to musisz znaleźć pierwszy plan. Musisz wziąć pod uwagę to, co masz pod stopami i na drugim planie. Natomiast gdy fotografujesz teleobiektywem, to tak naprawdę masz jeden plan. Jest to trochę związane z budową ludzkiego oka. Kąt patrzenia, który mają ludzie jest porównywalny z ogniskową 50 mm. Jest to dość wąski kąt, więc prościej jest człowiekowi ogarnąć go umysłem.

W pierwszej chwili trzeba przyzwyczaić głowę do składania tych szerokich obrazów, które Twoje oczy widzą w jeden kadr.

Jak wiele zdjęć wykonujesz podczas jednego pleneru?

Zaczynając od zera… (śmiech) Zależy jak długo jestem, ale jeśli to np. 6-dniowy plener to do kilku tysięcy. Ale jak już wspominałem, wykonuję zdjęcia w bracketingu, robię też panoramy…

A jak podchodzisz do samej selekcji materiału? Co powoduje, że wybierasz akurat to zdjęcie?

O tym już wspominałeś. Widzisz na ekranie aparatu, że to jest to. Te zdjęcia zwykle lądują u mnie w obróbce jako pierwsze.

Lubię czasem wracać do starych plenerów i szukać tam ciekawych kadrów, niczego nie kasuje. W międzyczasie się rozwijam i mam na to inne spojrzenie, więc nawet po paru latach potrafię zrobić z nich użytek.

O dobrym zdjęciu decyduję zapewne światło, jak długo potrafisz na nie czekać?

To zależy. Jeśli jest to plener jednodniowy to nie mam za dużo wyboru… Zwykle jestem 40 minut przed wschodem, zależnie od miejsca, i do godziny po wschodzie. Jeśli jestem na dłuższym plenerze, to potrafię wracać w jedno miejsce dwa, trzy razy. Niestety czas nie pozwala mi takie dwutygodniowe plenery.

Nie zajmujesz się fotografią zawodowo?

Nie, mam inny zawód. Mam, jak każdy, 26 dni urlopu i staram się maksymalnie wykorzystać ten czas na fotografię.

Mam wrażenie, że masz słabość do mgły na swoich pejzażach. Czy to przypadek czy poszukujesz jej?

To nie przypadek (śmiech) W pewnych miejscach staram się tą mgłę upolować. Nie ma miejsc, gdzie mgła jest zawsze, ale są takie, gdzie bywa częściej. Na ogół mgła bywa częściej tam, gdzie jest bezwietrznie, czyli w kotlinach górskich. Śledzę też prognozy pogody. W Polsce jest prościej, zagranicą gorzej, bo mamy Meteo.pl, gdzie bardzo fajnie to działa.

tomasz-rojek

Jak bardzo ingerujesz w swoje zdjęcia w postprodukcji?

Wcale! To przecież czysta surówka z aparatu (śmiech). Jasne, że ingeruję, nigdy tego nie ukrywałem. Kiedyś była dyskusja pod moimi zdjęciami na Facebooku dlaczego to robię, jak to tak można… Wychodzę z założenia, że to jest moje zdjęcie i tak naprawdę mogę z nim zrobić, co tylko mi się podoba. To jaki jest efekt finalny zostawiam ocenie widza. To jak do tego doszedłem, to już zupełnie inna sprawa.

Nie są one przekombinowane, natomiast te moje obrazki to raczej taka wizja tych miejsc, jak ja je widziałem i czułem, niż to, jak to rzeczywiście wyglądało. Każdy z nas inaczej to widzi i odczuwa. Nawet gdy stanie dwóch fotografów obok siebie i fotografują to samo, to efekt finalny będzie zupełnie inny.

Uważam, że nie ma co zostawiać tej obróbki inżynierom z Canona, Nikona itp. itd. Prawda jest taka, że nie ma cyfrowych zdjęć nieobrobionych. Jest plik RAW, który jest cyfrowym zapisem tego, co utrwaliła matryca i potem z tych danych dopiero powstaje obraz. Czy ten obraz powstanie przez przetworzenie go przez mikrokontroler aparatu, gdzie nie mamy na to żadnego wpływu, czy zrobimy to świadomie w LR czy Capture One, to jednak wolę mieć na to jakiś wpływ.

Jakiej pogody nie lubisz na zdjęcia?

Na pewno nie przepadam za deszczem i za zachmurzonym, jednolitym niebem. Różnie na to mówią, ja na to mówię dykta albo blacha. Jest to zupełnie wyprane z jakiejkolwiek tekstury niebo. Ciężko wtedy coś zrobić.

Lubię, gdy wyjrzy słońce, bo wtedy krajobraz nabiera zupełnie innych kształtów i kolorów. Jeśli niebo ma fakturę, to wtedy też jest fajnie. Nie jest źle, jak jest mgła…

Być może nie ma złej pogody na zdjęcia, ale trzeba dopasować miejsce?

Tak, dokładnie.

Masz epizod z Youtube…

Tak i myślę, że będę to jeszcze kontynuował.

tomasz-rojek

A jakieś warsztaty?

Kiedyś o tym myślałem, ale dałem sobie spokój. Jest ich tyle dostępnych na rynku, że nie wiem czy jest sens na kolejne. Inna sprawa, że czasem obserwuje z boku różne warsztaty, nie jako uczestnik, ale z boku, bo bywam w różnych miejscach, np. na Lofotach czy Toskanii… Mam okazję to oglądać. Wartość merytoryczna tych warsztatów jest bardzo różna. Obserwowałem warsztaty prowadzone przez czołówkę światowego krajobrazu, jak choćby Daniel Kordan i miałem okazję obserwować inne. Rozpiętość jest kolosalna.

Z moich obserwacji wynika tyle, że prowadzący zamiast skupić się na uczestnikach, to skupiają się na sobie i na tym, żeby zrobić zdjęcia do swojego PF. I to jest smutne… Jeśli warsztaty mają sprowadzać się do tego, że ktoś zabiera Cię po prostu do ładnego miejsca i to wszystko, to chyba nie o to chodzi. Prowadzący powinien być z tymi uczestnikami. Choćby właśnie u Daniela, gdzie prowadzący te warsztaty ludzie, byli na maxa zaangażowani w to, co robili. Byli na każde zawołanie fotografujących i podpowiadali.

Pytanie jak rozpoznać te dobre warsztaty zanim się pojedzie…

No właśnie… A co myślisz o dzisiejszej fotografii?

Podchodzę do tego na luzie. Dla mnie to hobby, chcę się dobrze bawić. Czy wszyscy tak do tego podchodzą? Nie wiem. Znam takich, którzy dobrze się zapowiadali, ale nie wytrzymali presji krytyki. Ja nie mam presji, nie muszę publikować co drugi, trzeci dzień na Facebooku, podtrzymywać marketingu itd.

Co i kto Cię inspiruję?

Trochę się to zmienia… Ostatnio bardzo mi się podobają zdjęcia amerykańskiego fotografa Ryana Dyar. Podoba mi się ten klimat.

Jakaś porada dla początkujących i zaawansowanych?

Dla zaawansowanych to nie wiem czy mam (śmiech) Dla początkujących: wytrwałość! Słuchać krytyki, ale nie dać się jej stłamsić. Zaawansowanym życzę światła i wszystkiego dobrego.

Gdzie się widzisz za 5 lat?

Nie wiem, nie przywiązuję do tego wagi. Będę się rozwijał, uczył tych szerokich ujęć…

Jakieś marzenie fotograficzne?

Jest ich parę. Chciałbym pojechać do Patagonii… Kiedyś też myślałem o Nowej Zelandii. Chiny też są fajne!

tomasz-rojek

A coś w Polsce?

Polska jest tak na wyciągnięcie ręki, że nigdy nie traktowałem tego, jako marzenie, ale pojechałbym w Bieszczady! Byłem, ale nie jako fotograf.

To życzę Ci przyziemnie Bieszczad, a mniej przyziemnie tej Patagonii! Dzięki za rozmowę.

Dzięki Szymon, pozdrawiam wszystkich!