#52- Tomasz Lazar

28 maja 2020, Author: Szymon Kasolik

Tomasz Lazar – reportażysta, portrecista, dokumentalista. Zainteresowany głównie umysłem ludzkim. Laureat World Press Photo, autor projektów o japońskim lesie samobójców, a także o uchodźcach z obozu na Syberii. Wykładowca na Akademii Sztuki w Szczecinie.

Tomasz Lazar w sieci:

www: tomaszlazar.pl

Facebook: Tomasz Lazar Photography

Instagram: @tomaszlazar

Twitter: tomaszlazar

Wpadnij na grupę na Facebooku:  Fotograficznie Rzecz Biorąc


Zostań Patronem Podcastu!

Dzięki Patronom:

Tom Nice

Jacek Sambafola



Tomasz Lazar: Formę możemy przełożyć na ramę, która tworzy. A treść to to, czym ją wypełnimy. To ważne, by był bilans pomiędzy nimi. Bo to trochę tak, jakby ktoś przyszedł na naszą wystawę i powiedział: „Masz piękne ramy”. 

Cześć Tomku!
Cześć, dzięki za zaproszenie!

Kategoryzujemy jakoś Twoją fotografię czy darujemy sobie?
Nie ma sensu kategoryzować. Staram się zajmować fotografią, a czasem jest to związane z różnymi płaszczyznami. Z tego co najbardziej mnie interesuje to dokument, portret, przebywanie z człowiekiem.

W obecnym okresie, czyli okresie pandemii, pytam moich gości o to, czy ta sytuacja pokrzyżowała im plany. Tobie wiem, że nie do końca bo dosłownie przedwczoraj dostałeś nagrodę za swój najnowszy cykl, gdzie fotografujesz pustą Warszawę…
Trochę mi planów pandemia pokrzyżowała, bo 13 marca miałem lecieć do Nepalu, żeby realizować projekt.
Postanowiłem jednak zrealizować dokument odnośnie sytuacji w Polsce. Jak pandemia wpływa na życie codzienne. Przez ostatnie 2 miesiące pokazuje to, jak zmienia się życie, relacje międzyludzkie, te puste przestrzenie, które kiedyś były zapełnione ludźmi.
To temat bardzo ciekawy, ponieważ pokazuje jak się coś zmienia, ale widać też, że zmienią się nasze relacje w przyszłości.

Cały czas próbuję różnych form, ponieważ warto to robić – nawet, gdy nie idziemy w tym kierunku, ponieważ to rozwija nasz sposób postrzegani

tomasz-lazar

A co to za nagroda?
Dostałem II Miejsce w kategorii „Życie codzienne” w Grand Press Photo 2020.

Gratulacje! Wróćmy do czasów, gdy łapiesz za aparat po raz pierwszy. Jak to się stało?
Aparat był obok mnie od zawsze, bo mój dziadek miał własną ciemnię, ale w ogóle się wtedy fotografią nie interesowałem. Dopiero na studiach, gdy z dziewczyną jechaliśmy do Hiszpanii i nie miałem aparatu. Dostałem go wtedy w prezencie od rodziców. Zobaczyłem, że jest to coś, co sprawia mi dużo frajdy i radości. Tak się ta przygoda zaczęła.

A jak Twoja fotografia ewoluowała do tego, żeby zacząć zadawać pytania i żeby zająć się umysłem ludzkim?
Pierwszy etap polegał na czytaniu książek z różnych dziedzin fotografii ucząc się podstaw technicznych. Potem zacząłem robić swoje pierwsze reportaże – np. o dzieciach z domu dziecka. Byłem też na targu końskim. Później zaczął powstawać dokument o polskim wybrzeżu i zauważyłem, że człowiek mnie interesuje od zawsze. To zapewne się sprzęgło z tym, że interesuję się psychologią, filozofią i socjologią. W tym kierunku więc chciałem iść – pokazywać zmiany, jak na nas wpływają, jak my wpływamy na środowisko i jak to wszystko rozgrywa się w naszej głowie.
Cały czas próbuję różnych form, ponieważ warto to robić – nawet, gdy nie idziemy w tym kierunku, ponieważ to rozwija nasz sposób postrzegania. Nie ograniczamy się do jednego medium czy w jaki sposób chcielibyśmy zrealizować dany projekt.
Porównując to np. do kucharza: może pochodzić z Polski i znać kuchnię polską, natomiast możemy poznać kuchnię azjatycką i potem te smaki, przyprawy możemy miksować, co ją bardziej urozmaici.

Ach, kocham porównania fotografii do jedzenia! Trafiłeś! Chciałbym Cię spytać o cykl „Sea of Trees” czyli cykl o lesie samobójców Aokigahara w Japonii. Wykonałeś go w podczerwieni – w efekcie na zdjęciach przeważa biel. Biel w Japonii jest symbolem śmierci. To znacznie coś więcej niż po prostu zdjęcia, jaka jest geneza takich pomysłów na cykl? Czy to efekt długotrwałych przemyśleń?
Dużo czytam różne książki, interesują mnie różne kultury. To powoduje, że te pomysły przychodzą do głowy. Wiem, że kolor biały w Japonii to kolor śmierci i żałoby, więc przyszło mi do głowy, że nadanie dodatkowej symboliki miejscu, w którym ludzie popełniają samobójstwa będzie miało mocniejszy wydźwięk.
Z pomysłami tak jest, że im więcej rozmawiamy, oglądamy, czytamy to nasze horyzonty się poszerzają i w pewnym momencie rzeczy przychodzą nam po prostu łatwiej.
Wymaga to oczywiście czasu, ale to jest piękna podróż, a to przecież właśnie ona, a nie sam cel, jest najważniejsza.

Im więcej musimy, tym bardziej będzie nas to spalać. Nic nie musimy, powinniśmy chcieć.

Wild grapes growing inside Jukai.
tomasz-lazar
Beasue the ground is made by magma the roots can`t go deep inside. View inside Aokigahara Forest.
tomasz-lazar
Deep Juaki landscape covered with moss inside suicide area.

 

Chciałbym Ci zadać pytanie od jednego z Patronów podcastu, od Toma: Czy Twoja fotografia często spotyka się niezrozumieniem. Istnieje bowiem cienka granica miedzy kiczem, a dobrym zdjęciem…
Z nierozumieniem… Powiem tak: każda fotografia czy sztuka ma swoją grupę odbiorców. Jeżeli będziemy próbowali dotrzeć do wszystkich to będzie bardzo powszednie. Nigdy nie zadowolimy wszystkich. Każdy z nas ma inny gust i smak. Niektórzy chodzą do restauracji włoskich inni do chińskich.
Osoby, które mniej gustują w takiej fotografii czy interesuje ich inna, to zrozumienie może być mniejsza. To zależy od tego czy dana osoba chce to zrozumieć i czy chce poszerzyć swoje horyzonty.
Domyślam się, że chodzi poradę… Staraj się robić swoje i z czasem wyrabia się grono zwolenników. Trzeba robić to, co jest najbliżej serducha.

Gdzie jest zatem granica między kiczem, a dobrą fotografią?
Ta granica jest bardzo cienka. To wszystko zależy od tego w jakim kontekście jest dane zdjęcie. Jeśli ktoś realizuje cykl i jedno zdjęcie współgra z całym cyklem, to nagle okazuje się, że tworzy się z tego bardzo mocny przekaz. Jeżeli to czysta forma, to zdarza się, że sama w sobie się ona nie obroni. W fotografii bardzo ważne jest połączenie formy i treści. Formę możemy przełożyć na ramę, która tworzy. A treść to to, czym ją wypełnimy. To ważne, by był bilans pomiędzy nimi. Bo to trochę tak, jakby ktoś przyszedł na naszą wystawę i powiedział: „Masz piękne ramy”.
Mówiąc o kiczu, to przychodzi mi na myśl David la Chapelle, którego fotografia oscyluje w granicach kiczu. W jego twórczości widać bardzo dużą świadomość kreowania obrazu.
Są fotografowie, którzy lubią eksperymentować z formą, bo to przecież podróż i doświadczanie. Pewne rzeczy wychodzą lepiej, a pewne gorzej.
Wydaje mi się, że w fotografii bardzo ważną rzeczą jest to, żeby nie zatracić dziecięcej otwartości. Możemy próbować nowych form pomimo, że już pewne rzeczy osiągnęliśmy.

Wydaje mi się, że w fotografii bardzo ważną rzeczą jest to, żeby nie zatracić dziecięcej otwartości.

Jak w takim razie nie zatracić tej ciekawości?
Każdy z nas przechodzi mniejsze lub większe kryzysy, a tak jak z nich wychodzimy nas wzmacnia. Czasem jest gorszy czas.
Bardzo ważne, by nie zatracić tej pasji, którą się ma, żeby to nie stało się rzemiosłem, które musimy robić. Im więcej musimy, tym bardziej będzie nas to spalać. Nic nie musimy, powinniśmy chcieć.
Ważne jest znalezienie metody dla siebie, bo jeden lubi sok pomarańczowy, inny mleko a trzeci wodę. Nigdy mix tych rzeczy nie będzie dobry. Można poczytać jak było u innych, natomiast zawsze my dla siebie powinniśmy znaleźć swoją.

Mam ciągle w głowie słowa Wiktora Franko: „Jeżeli się wypaliłeś to nie masz prawdopodobnie już nic do powiedzenia”. Chciałbyś zinterpretować te słowa?
Pytanie co jest powodem wypalenia. Może być tak jak Wiktor powiedział, a może być też tak, że masz na tyle dużo do powiedzenia, że nie wiesz jak to ugryźć. Wypala Cię sama myśl, że nie wiesz co z tym zrobić. Powodów może być wiele.
Dlatego ważne jest, żeby nie popaść w „MUSISZ”, bo to też powoduje wypalenie.

Uważasz, że moment, w którym fotografia staje się Twoim zawodem to plus czy minus?
Jeden powie, że minus, a drugi, że plus. Jestem z wykształcenia informatykiem, ale obecnie żyję z fotografii. Jestem też wykładowcą na AS w Szczecinie. Dla mnie to plus, bo robię co kocham.
Nie jestem przymuszony do fotografowania. Staram się robić to, co czuję i co jest dla mnie ważne.

Porozmawiajmy teraz o „Dzieciach Syberii”. Skąd pomysł na te wyjątkowo ciasne kadry?
Do tego cyklu przygotowałem się 2 miesiące. Zgłębiałem historię i szukałem formy na ten cykl. Bardzo mi zależało, żeby te wąskie portrety uniemożliwiały widzowi ucieknięcie od tej twarzy. Na tych twarzach wypisana jest historia ludzi, którzy przeżyli Syberię. Dodatkowo taki typ świecenia, który miał nadać charakterystykę rzeźb.

Każde spotkanie jest rozwojem, bo to dialog między „ja” i „ty”. 

tomasz-lazar

Te portrety to podglądanie czy pozowanie?
Najpierw z każdą z tych osób przeprowadzałam wywiad, który trwał 3-4 godziny. W trakcie tej rozmowy robiłem portrety. Po paru pytaniach duża część z nich zapadała się w swoich opowieściach i to było widać, kiedy twarz się zmieniała. Tak, jakby tam fizycznie byli. Tych momentów właśnie szukałem.

Dużo zdjęć wykonywałeś?
Mało. To często było 20-30 ujęć. Potem kierowałem się szukaniem tej historii na twarzy, w oczach i emocjach.

tomasz-lazar

To nie tylko fotografie, ale bardzo trudne historie. Jaki mają one wpływ na Ciebie?
To historie, które mnie rozwijają. Kiedyś, jak byłem w liceum, moja nauczycielka od etyki dała nam do przeanalizowania wiersz francuskiego pisarza. Kwintesencją tego wiersza było to, że kiedy poznaje Ciebie, bardziej też to rozwija mnie. Każde spotkanie jest rozwojem, bo to dialog między „ja” i „ty”.
To jest na tej zasadzie. To były niesamowite historie. Słuchanie ich pokazuje mi to, jak ci ludzie się zmienili, jak one na nich wpłynęły.
My, jako ludzie jesteśmy bardzo ułomni i to, że ktoś może się  z nami tymi historiami podzielić to nas bardzo rozwija i uwrażliwia.

Jak nie zrobić tym ludziom krzywdy, by nie poczuli się wykorzystani przez Ciebie? Masz ich historię, może zdobędziesz tym nagrody…
Na początku tych rozmów nie robiłem w ogóle zdjęć. Wspólne napicie się herbaty, kawy. Najważniejsze było pokazanie, że interesuje nas człowiek, a nie to co chcemy zrobić.

Jak bohaterowie tych zdjęć je odebrali?
Zobaczyli je dopiero na wystawie – część była zdziwiona, ale było też dużo wzruszenia. Wiele osób podchodziło do nich i chciało rozmawiać, żeby poznawać ich historię. Wiele osób nawet nie wiedziało, że takie osoby mieszkają w Szczecinie.

tomasz-lazar

Jak wygląda postprodukcja w Twoim przypadku?
Dużo doświadczenia wyciągnąłem z pracy w ciemni. Forma i treść muszą ze sobą współgrać, więc do danego projektu dostosowuje formę – czy to ma być materiał czarno-biały czy w kolorze. To wszystko zależy od efektu, którego chcemy osiągnąć i co chcemy tymi zdjęciami opowiedzieć.
Zazwyczaj pracuję w C1 lub LR, a potem większą pracę wykonuję w PS.

Jak podchodzisz do postępu technologicznego?
Uważam, że technologia potrafi przynieść dużo dobrych rzeczy. Ważne, żeby było tak, że to my kierujemy technologią, a nie ona nami.
Spójrzmy np. na nieżyjącego już, Michaela Wolfa, który wykorzystał Google Street View od projektu. Zresztą dostał za ten projekt nagrodę na World Press Photo.
Wydaje mi się, że przechodzimy obecnie czas redefiniowania tego, w jaki sposób fotografia jako narzędzie będzie wykorzystywana, na jak wielu płaszczyznach.

Być może wielu fotografów chce zacząć myśleć o fotografii ambitniej – czy to się da wyćwiczyć?
To zależy od każdego z nas. Pewne osoby traktują to bardziej, jako zabawę. Inne podchodzą ambitniej. Droga tego pierwszego może być zupełnie inna – nie mówię, że to jest zła droga. Tych dróg jest wiele, nie starałbym się na siłę nikogo nakłaniać.

Masz fotograficzne marzenie?
Chyba takie, żeby cały czas fotografia dawała mi radość i by ta podróż się nie kończyła.

Jakaś porada fotograficzna na koniec?
Po pierwsze: nie zniechęcać się, jeżeli ktoś nam daje jakieś uwagi. Postrzegajmy to, jako coś pozytywnego. Próbować różnych form, eksperymentować i podążać za własnym sercem, bo to jest najważniejsze. Techniczne aspekty zawsze możemy doszlifować.
Pozwolę sobie zacytować niesamowitego artystę, Williama Blake’a:
Zobaczyć świat w ziarenku piasku
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar
W godzinę nieskończoność czasu.
 
Pięknie powiedziane na koniec. Dziękuję serdecznie za rozmowę!
Dziękuję bardzo.

tomasz-lazar

Zdjęcia użyte za zgodą autora.