#74 – Sandra Plajzer (Whisper of Me)

14 stycznia 2021, Author: Szymon Kasolik

Sandra Plajzer (Whipser of Me) – fotomodelka, pasjonatka mody, miłośniczka roślin, poetka, wiedźma (!) i Youtuberka. Energo(nie)oszczędna bomba, kolorowa, rozgadana, pełna witamin i słońca w sobie, zresztą sami usłyszycie. Na zdjęciach wciela się w rolę, elastyczna i przebojowa. Potrafi być jednocześnie przerażającym klaunem i delikatną nimfą. Rude włosy po pas, piegi i charakterystyczne rysy twarzy sprawiają, że gdy zobaczy się Sandrę raz, to już się o niej nigdy nie zapomni.

Fot. Damian Drewniak

Sandra Plajzer (Whisper of me) w sieci: 

Instagram: @whisper_of_me

Facebook: Sandra Plajzer Model

Spoko Czarodziejki: @spoko.czarodziejki

Kanał YouTube: Spoko Czarodziejki


Zostań Patronem Podcastu!

Podcast powstaje dzięki Patronom:

Mariusz Morawski

Łukasz Lewandowski

Krzysztof Majcher


Sandra Plajzer: Dwoje obcych ludzi nie stworzy czegoś, co będzie intymnym aktem fotografii. Kluczem jest rozmowa

 

– Cześć Sandra!

Cześć wszystkim!

– Czy mogłabyś wyjaśnić genezę Twojej nazwy na Instagramie – Whisper of me?

Szepty, czyli mój Instagram powstał lata temu. Na początku angażowałam się w niego o wiele mniej niż teraz. Niemniej zawsze był i jest spójny z moją osobą, bo uważam, że jestem taka szeptliwa i doceniam piękno w świecie, rzeczach i w ludziach. Jestem poszukiwaczką piękna, a szepty kojarzą mi się właśnie z czymś pięknym i przyjemnym.
Na pewno słyszałeś o ASMR czyli takich dźwiękach i odgłosach, które wpływają na nas tak, że mamy gęsią skórkę.

– Na Twoim Insta Story widziałem ogromny zachwyt ludzi nad tym co robisz. Inspirujesz, ludzie uwielbiają Twoją naturę i charakter. Jak się czujesz jako inspirująca osoba?

To jest zadziwiające, że ja nigdy wcześniej nie wywoływałam tego wilka z lasu, wilka doceniania mnie. Ostatnio z moim zdrowiem było różnie i miałam pewien moment zwątpienia. Poprosiłam wtedy ludzi, aby napisali coś miłego, wcale nie miałam na myśli mnie. A oni właśnie wykorzystali ten moment aby to właśnie o mnie napisać coś przyjemnego. Przyznam, że ilość tych pozytywnych słów była ogromna. Dzięki temu mam takie ciepełko w sercu, bo ja zawsze chciałam w jakiś sposób inspirować ludzi. Nawet jeśli byłaby to jedna osoba na tym globie. Mój kanał na YouTube o ezoteryczno-psychologicznej tematyce też ma na celu inspirowanie ludzi. Piękno jest w oczach patrzącego. Żyje nam się lepiej, kiedy to my kierujemy naszym wzrokiem, a nie tylko świat serwuje nam takie a nie inne obrazy.

Fot Albert Finch 

– Cieszę się, że Instagram ma jednak też dobre profile wśród takich, które niewiele sobą reprezentują. To przecież dzięki niemu mogłem zaprosić Cię do podcastu. Warto wyciągać ze złych rzeczy coś dobrego.

Oczywiście. Ja ukończyłam dziennikarstwo ze specjalizacją w PR i reklamie. Social media są ekosystemem w którym pracuję, jestem w stanie okiełznać ten żywioł a mimo to za nim nie przepadam. Media społecznościowe mają mroczne strony i rzeczywiście czasem trywialny content jest bez głębi – jednak od razu podważę, czy wszystko musi ją mieć?
Poza tym Instagram to wizualne medium i to do nas zależy kogo i co będziemy obserwować. To my wychowujemy algorytmy.

– Prowadzisz YouTube i jesteś jedną z trzech czarodziejek. O czym jest Wasz kanał?

Kanał Spoko Czarodziejki prowadzę z moimi przyjaciółkami. Pomysł zrodził się z potrzeby dzielenia się wiedzą z ludźmi. Tam wiedza jest wszelaka. Nasza idea jest taka, że dajemy treści, narzędzia i inspiracje, które mają poprawiać nasze życie i to jak je widzimy, bo chodzi właśnie o jego postrzeganie a nie tylko fakt jakie ono jest. Są tam treści psychologiczne, socjologiczne, mówimy jak pracować z wewnętrznym krytykiem, wspominamy o poprzednich wcieleniach czy o pracy ze snami. Jedna z nas jest psychologiem z wykształcenia więc te treści są poparte naukowo.

– Przy Twoim opisie wymieniłem sporo rzeczy. Na którym miejscu u Ciebie jest w tym wszystkim modeling?

Jest bardzo wysoko, dlatego, że co prawda pracuję jako PR-owiec i zajmuję się mediami społecznościowymi na uczelni wyższej to na drugim miejscu jest już fotomodeling, bo to również moja praca i ogromna pasja. Przygoda zaczęła się 10 lat temu, co nawet ktoś niedawno sam zauważył, bo przy którymś ze zdjęć wspominał, że dekadę temu widział mnie na Maxmodels! Łączę artystyczne pozowanie na plenerach czy warsztatach fotograficznych z takim komercyjnym bo jestem w agencji modelek VANILLA MODELS.

– Dlaczego i jak to wszystko się zaczęło?

Jeszcze za czasów Naszej Klasy napisała do mnie koleżanka z liceum czy nie zapozuję jej do zdjęć. Byłam wtedy takim typowym przedstawicielem elfiego świata. Mimo że byłam przestraszona samym miejscem, bo miał być to stary żydowski cmentarz w lesie, to się zgodziłam i sesja się odbyła. Moja koleżanka zasugerowała mi potem, że „muszę założyć konto na Maxmodels!”. Tak też zrobiłam i wrzuciłam tylko zdjęcia z tej jedynej sesji. No i tak naprawdę to zaprowadziło mnie do miejsca w którym teraz jestem.
Ja mimo że myślałam o zostaniu aktorką, to wtedy byłam młodą, spłoszoną dziewczynką. To czas, praca nad sobą i zwiększająca się samoświadomość mnie spowodowało, że jestem pewna siebie i zachłanna na piękno. To pokazuje jak dobrze czasami iść w to, co niepewne i nieznane.

Na sesji kluczowe jest rozmawianie

Fot. King of Bokeh

– Czy w tych tysiącach sesji pamiętasz szczególnie taką, która była dla Ciebie kamieniem milowym?

Ze względu na ich mnogość trudno jest wskazać te kluczowe, ale przejrzałam swoje różne zdjęcia żeby zobaczyć jakie emocje we mnie wzbudzają. Do głowy przychodzi mi wiele takich fantastycznych sesji, które powodowały, że miałam łzy z satysfakcji. Wspomnę letnią sesję w zbożu około 3 lat temu. Był to kamień milowy nie tyle fotograficznie co życiowo. Jakoś w tym czasie rozstałam się z moim narzeczonym i wtedy Dorota Górecka wzięła mnie na spacer, podczas którego zrobiłyśmy zdjęcia. Ta sesja wywołuje we mnie wiele rozkosznej błogości, czuję zapach tego zboża i czuję ten wiatr. Ja wtedy odpuściłam i stałam się Sandrą, która zaczyna jakąś swoją nową drogę. Po tym wszystkim tak naprawdę zaczęłam mówić o sobie fotomodelka.

Czasem ktoś zarzuca mi, że jestem teatralna w życiu, a to nieprawda, bo to jestem cała ja.

fot. Dorota Górecka

– Podczas sesji wcielasz się w role. Nie tylko pozujesz, ale stajesz się konkretną postacią. Czy wchodzisz jakoś w psychologię podczas tego?

Mam dużą łatwość w tym, że znajduję te postacie w sobie. Nie do końca jest tak, że muszę kogoś udawać. To jest chyba kwestia tego, że ja bardzo potrafię odnaleźć się w tej przestrzeni i staram się czuć i myśleć jak ta postać. To sprawia mi frajdę. Poza tym uwielbiam wyzwania, a takim wyzwaniem jest przedstawienie jakiejś osoby, nowa sytuacja czy ujęcie. Czasem ktoś zarzuca mi, że jestem teatralna w życiu, a to nieprawda, bo to jestem cała ja. Jednocześnie bardzo dużo kobiet napisało mi, że podziwiają moją pewność siebie i pytają jak to zrobić. Ja mam wrażenie, że skoro ja jestem pewna swojego stylu, tego, co reprezentuję, swoich poglądów i otwartości na świat, to to też objawia się w zdjęciach na których jestem.

– Czego Ty, jako modelka, oczekujesz od fotografa? W fazie kontaktu, samej sesji i tego czasu jak już czekasz na zdjęcia.

W moim odczuciu doskonałe zachowanie fotografa przed sesją to jest śmiałe odezwanie się, wskazanie swojej wizji, powód dla którego wpadł na jakiś pomysł, podesłanie inspiracji nawet jeśli pójdziemy w inną stronę, bo inspiracja to tylko bodziec, który może nas gdzieś zaprowadzić. Jestem fanką bezpośredniego i ciągłego kontaktu poprzez mail czy numer telefonu. Ma być klarownie – kiedy i gdzie, jakieś portfolio. To ważne by modelka wiedziała o tym, czy będzie wizaż, czy ma się sama pomalować, czy jest przygotowana jakaś stylizacja, ile czasu zajmie sesja.

Na sesji kluczowe jest rozmawianie. Dwoje obcych ludzi nie stworzy czegoś, co będzie intymnym aktem fotografii. Fotografowie: mówcie do modelek! Nawet jeśli ktoś mówi mi, że mi nie trzeba już nic mówić to i tak ważne jest usłyszeć, że jest dobrze. Nieważne jak bardzo modelka jest profesjonalna, ona chce wiedzieć w jaką stronę zmierza fotograf. Jestem za tym, żeby fotograf szukał i kombinował. Moim zdaniem na początku jesteśmy przede wszystkim ludźmi. Potem fotografami, modelkami itd.

Jestem typem modelki, który nie pisze do fotografów po sesji przypominając się o zdjęcia. Ja uważam, że to jest oczywista rzecz, że ja te zdjęcia otrzymam. Oczekuję jednego wybitnego zdjęcia z sesji, nie musi być ich 10. Również może być tak, że coś nie wyszło i ja to wszystko rozumiem, ale uważam, że znowu – kluczem do sukcesu jest komunikacja i po prostu napiszcie to osobom, które brały udział w sesji, że coś się wydarzyło i nie zobaczą efektów.

A teraz zadaję sobie pytanie: co znaczy wyglądać dobrze?

Fot. Radosław Pujan

– Są fotografowie, którzy do końca nie przejmują się tym, czy modelka wychodzi korzystnie na zdjęciach. Czy Tobie to przeszkadza?

Myślę, że to zmienia się wraz z dojrzałością w pozowaniu. Te 10 lat temu przejmowałam się tym, czy wyglądam dobrze. A teraz zadaję sobie pytanie co znaczy wyglądać dobrze?
Nie mam zupełnie problemu z tym, że mam dziwną minę i ktoś może powiedzieć, że jest niekorzystna. Ostatnio jestem fanką zdjęć, na których mam bardzo delikatny makijaż i ktoś mógłby przecież powiedzieć, że nie schlebia to mojej urodzie, a ja uważam, że wyglądam przeciekawie. To piękne i ładne wyglądanie jest względne. Ja akceptuję siebie na każdym zdjęciu, ale może być tak, że niekoniecznie samo zdjęcie jest wystarczająco dobre.

– Kiedy pozuje Ci się trudno?

Na pewno z fotografami, którzy się nie komunikują. Mam wtedy poczucie, że bezsensowne jest to, co robimy. Pozuje mi się źle, kiedy tworzę z kimś coś, co wiem już jak będzie wyglądać bo jest to nudne. Jak ktoś ma szczególny zamysł, to jest to dla mnie pewnym wyzwaniem i jestem ciekawa tego, co jest w czyjejś głowie. Nie lubię fotografów cichych, mrukliwych i takich, którzy nie dają mi znać co robią, np. jak teraz kadrują.

Pamiętajcie też, że nie każda z nas musi być numerem jeden i róbcie swoje

fot. Beata Jeżak

– Kiedy odmawiasz jakiejś sesji?

Z założenia nie pozuję TFP. Trzeba przyznać, że jak już się zasmakuje dobrej pracy z dobrym fotografem, to trudno jest się potem trochę cofnąć. Twoje kubki smakowe przywykły do tego dobra. Bardzo nie lubię też arogancji, czyli dużo zależy od tego kto co i jak napisze i zaproponuje. Ważne jest jaka krąży opinia o danym fotografie oraz jak prezentuje się w swoich mediach. Pozowanie to nie tylko moja druga praca, ale też ogromna pasja, więc jak naprawdę jakieś portfolio czy pomysł mnie zachęcą to bardzo się na to cieszę.

– Jaką poradę miałabyś dla modelek?

Ważne jest być sobie wiernym i autentycznym. Pozujcie z zaangażowaniem, oddaniem, prawdą i traktujcie innych tak, jak sami chcielibyście być traktowani. Nawiąże do takiego stereotypu, który nadal się przewija, że modelki są niesłowne i nie pojawiają się na sesjach lub je odwołują. Dziewczyny: jeśli należycie do tej grupy to nie róbcie tak, bo to tworzy czarny PR dla reszty fotomodelek. A osobom, które wszystkich do tego wora wrzucają, błagam nie tkwijcie w tym przekonaniu, bo modelki to bardzo inspirujące osoby.

– A dla młodszych modelek? Jak na przykład dobrze zweryfikować, że po drugiej stronie jest fotograf?

Na każdym etapie polecam ostrożność. Zawsze dawajcie znać komuś innemu z kim jesteście i gdzie. Upraszam o uważność. Pamiętajcie też, że nie każda z nas musi być numerem jeden i róbcie swoje. Kiedy coś się nie uda lub jakaś agencja Was odrzuciła to nie jest koniec świata. Tak naprawdę wszystko przed Wami.

– Twoje fotograficzne marzenie?

Ja chyba naprawdę już spełniłam się fotograficznie w tym kraju.
Natomiast nie wiem, czy Marcin Twardowski będzie słuchał tego podcastu, ale jak w końcu obrobisz ze mną zdjęcia, to świat będzie Ci za to wdzięczny !

– Dzięki za rozmowę! 

fot. Marta Zimny