#66 – Radosław Pujan

29 października 2020, Author: Szymon Kasolik

 

Radosław Pujan – „classy woman photographer”. Fotograf sięgający do przeszłości, tworzący akty i portrety z niesamowitą klasą i elegancją. Kocha piękna kobiet i stara się je pokazać najlepiej, jak tylko potrafi. Zwraca uwagę na lokację, przenosi w miejsca niczym z filmów, pozytywny i zakręcony na punkcie pięknych aparatów.

fot. Eva Sen


Radosław Pujan w sieci:

www.radoslawpujan.com

@radosslawpujan


Zostań Patronem Podcastu!

Dzięki Patronom:

Tom Nice

Mariusz Morawski

Łukasz Lewandowski


Nagość totalna może być nudna. To tajemnice nam się podobają.

– Ewa Sen, która już była gościem podcastu powiedziała mi tak: zaproś Radka Pujana, będzie wesoło. No to zobaczymy! Cześć Radku!

Cześć, miło to słyszeć.

– No to jak zawsze: geneza. Czyli jak to wszystko się zaczęło? Czy od razu był analog? Czy było jakieś przejście przez cyfrę?

Wszystko się zaczęło od fotografii cyfrowej. Aparaty typu cyfrówki, potem lustrzanka Konica Minolta i to z tym zaczynałem. Potem kolega pokazał mi jak wygląda praca na średnim formacie z kliszą i od tego czasu przestałem używać aparatów cyfrowych. Zostałem z analogiem. Z kilku powodów: po pierwsze lubię ładne rzeczy, więc zazwyczaj te aparaty, które kupowałem i używam są po prostu ładne. (śmiech)

– Czyli ważna jest ich aparycja?

Jest to trochę ważne, ale w zasadzie wszystkim można robić zdjęcia bo liczy się przede wszystkim pomysł. Ludzie potrafią robić świetne zdjęcia telefonami komórkowymi. Ja na przykład używam telefonu komórkowego w ten sposób, w jaki kiedyś ludzie robili polaroidy – przed sesją lub w jej trakcie, żeby zobaczyć jak będzie wyglądało miejsce, światło, to co wymyślili. Ja do tego używam telefonu.. W ten sposób sprawdzam czy to, co wymyśliłem jest okej.

W fotografii cyfrowej jest taki problem, że jest zbyt prawdziwa, zbyt naturalistyczna.

– Głównie stałeś się fotografem kobiet. Czy przechodziłeś, jak większość fotografów, przez etap „fotografowania wszystkiego?”

Tak, próbowałem fotografować różne rzeczy. Kiedyś robiłem dużo pejzaży, bardzo mi się to podobało. Nawet lubiłem wstawanie o 5:00 rano żeby zobaczyć piękny widok, w dodatku kiedy jeszcze nikogo nie ma. Potem zacząłem fotografować znajomych, tym sposobem przeszedłem do fotografii portretowej. Później wykonywałem akty, a teraz znów wróciłem do robienia portretów. I tak, kobiety stanowią główny temat w mojej fotografii.

– Fotografia natury to praca nad obrazem zastanym, a fotografia ludzi wymaga dobrej komunikacji. Czy było trudne stać się fotografem portrecistą będąc wcześniej pejzażystą?

Gdy robiłem pejzaże brakowało mi interakcji. Z zawodu jestem informatykiem także i tak już większość czasu spędzam przed komputerem. Pracując z człowiekiem podczas wykonywania fotografii stajesz się reżyserem i decydujesz co stworzysz. Gdy fotografujesz pejzaże nie masz zbyt wiele kontroli. Decydujesz się by wstać wcześnie rano na wschód słońca, a i tak może się okazać, że pogoda nie będzie odpowiednia. Lubiłem to, ale lubię też mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na planie.

– Fajne jest to, że niektórzy może właśnie z nadmiaru interakcji z człowiekiem mogą odpoczywać fotografując krajobraz. Ktoś może to robić właśnie z tego powodu, z jakiego Ty zrezygnowałeś.

Każdego dnia jesteśmy inni, więc też niewykluczone, że za jakiś czas do tego powrócę.

– Fotografowanie uprzednio krajobrazów pomaga czy przeszkadza Ci w wykonywaniu portretów?

Chyba nie ma między tym związku.

Lubię, gdy to co tworzę jest ponadczasowe

– Czyli nauczyłeś się fotografować na nowo? W jaki sposób?

Ja nauczyłem się fotografować oglądając malarstwo. Zawsze mnie fascynowało, odwiedzałem muzea. Gdy w mojej fotografii pojawili się ludzie, zacząłem się zastanawiać w jaki sposób Rembrandt uzyskał takie światło, głębokie cienie? Gdzie było to światło? Jak ci ludzie zostali ustawieni a kompozycja tak dobrze wygląda? Co musiał im powiedzieć, że na ich twarzach malują się takie emocje? Później skupiałem się na zdjęciach Avedona i innych. Analizowałem ich prace i w ten sposób się uczyłem.

– Dlaczego analog?

Dla mnie w fotografii cyfrowej jest taki problem, że jest za prawdziwa, zbyt naturalistyczna. Pokazuje każdy detal, a one czasem za bardzo przyciągają uwagę. Dla mnie to za dużo. To nie zostawia żadnej tajemnicy.

– Twoja fotografia zatrzymała się w czasie. Nie tylko przez to, że jest wykonywana analogiem, ale także przez stylizacje i lokacje. Skąd taki styl? To jesteś Ty, czy po prostu fascynujesz się taką stylistyką?

Często chadzam po sklepach vintage i szukam tam takich rzeczy. Mieszkam w Belgii i tutaj w takich sklepach możesz znaleźć kolekcje z XVIII/XIX wieku i pani doskonale opowiada Ci, co jest co, skąd, z jakich czasów. Lubię, gdy to co tworzę jest ponadczasowe. Podobało mi się jak kiedyś moda była zdefiniowana. W latach 60-tych wiedziałeś, że to lata 60-te a w 50-tych, że 50-te. A od lat 90-tych każdy ubiera się jak chce i zanikła ta konsekwencja.

– Czy Twoje sesje są planowane?

Zazwyczaj tak. Przygotowuję się na sesje: myślę co będę robił, jaka będzie stylizacja, w jakim miejscu odbędą się zdjęcia.
Nie wyklucza to, że niekiedy pojawią się niespodzianki i okazuje się, że ta niespodzianka jest lepsza niż to, co zaplanowałem. Kiedyś podczas sesji w parku, zauważyłem przechodzącą kobietę z pieskami i zapytałem, czy mogę na chwilę je pożyczyć i sfotografować je wraz z dziewczyną z którą akurat byłem umówiony na sesję. To zdjęcie było nieplanowane, ale wyszło świetnie.

Każdy zobaczy coś innego, w zależności od jego życia i wartości

– Szukasz charakterystycznych twarzy, czy przed Twoim obiektywem mógłby stanąć każdy i z każdym coś w Twoim stylu dałbyś radę wymyślić?

Myślałem kiedyś o tym, aby fotografować osoby zupełnie nieinteresujące, albo takie, które mówią, że trudno się je fotografuje. Robiłem to i te zdjęcia wychodziły, chociaż nie zawsze. Czasem jest tak, że ktoś wychodzi świetnie na zdjęciach innych fotografów a u mnie nie. Ja bardziej szukam aktorek niż modelek. Chcę emocji, chcę żeby zdjęcie było charakterystyczne. Staram zrobić się zdjęcia z historią, nad którymi osoba, która je widzi może troszkę się zastanowić. W ten sposób podchodzę do tego także przy selekcji zdjęć. Czasami widzę ładne zdjęcie, dziewczyna wygląda ślicznie, ale jest dosyć nudne. Wtedy wolę ten kadr, który przykuwa uwagę, choć na przykład dziewczyna wyszła trochę gorzej.

– W dobie Instagrama trudno jest dziś zatrzymać widza…

Jest bardzo ciężko. Jest duży zalew obrazów, bo każdy fotografuje, a mało kto myśli. W zdjęciach trudno jest znaleźć nowe rzeczy.

– Czy jest to wynikiem łatwiejszego dostępu do sprzętu, choćby do telefonu komórkowego?

Tak, kiedyś miałeś kilkunastu fotografów na kraj, którzy robili interesujące zdjęcia i spędzali nad nimi bardzo dużo czasu, aby wypracować swój warsztat.

– Co sądzisz o Instagramie, który przoduje jako sposób na pokazywanie zdjęć całemu światu?

My fotografowie używamy tego, bo publikujemy te zdjęcia dla swojej grupy osób. Jeśli komuś się podoba i dzięki temu może się oderwać od świata patrząc na to co zrobiliśmy, to szczęście, że mogliśmy dać komuś coś pięknego. Zauważyliśmy je i możemy się nim z kimś podzielić.

– Wiele Twoich zdjęć to w pewnym rodzaju scenki. Mam tu na myśli np. pani przy basenie a za nią dwóch panów. Jak takie zdjęcia powstają?

Lubię film, a dodatkowo taka fotografia pozowana ukazuje taką poetyckość. Widzisz jakąś scenę i jest to jak kawałek wyrwanej historii. Każdy zobaczy coś innego, w zależności od jego życia i wartości. Zdjęcie przy basenie to był przypadek. Zrobiłem je we Francji w pewnym hotelu. Szukałem kadru i zauważyłem dwóch kelnerów, których zapytałem czy mogą stanąć w tle i oni się zgodzili.

– To modelki do Ciebie piszą czy to Ty jesteś osobą, która zaprasza?

I tak, i tak. Czasami nawet na ulicy zapytam kogoś, czy nie chciałby zapozować.
Raz zobaczyłem jedną dziewczynę na siłowni, którą chciałem ucharakteryzować na mężczyznę. Ubraną w koszulę, spodnie, bez makijażu, z typowo męską fryzurą. Gdy ją zapytałem lekko się zdziwiła, ale zgodziła się. Zrobiliśmy tę sesję.

– Jak wyszukujesz lokalizacje?

Czasem przechodzę koło jakiejś restauracji, wchodzę i pytam czy mógłbym tutaj zrobić zdjęcia w jakiś dzień, kiedy będzie pusto. Albo jadę gdzieś na wakacje i wybieram takie miejsce, w którym chciałbym zrobić zdjęcia lub patrzę co jest w okolicy, abym mógł to wykorzystać. Jeśli trzeba pytam, pisze maile, przedstawiam ile czasu by to zajęło i zazwyczaj otrzymuję pozytywny odzew. Jeśli nie zapytasz, to się nie dowiesz.

Nagość totalna może być nudna. To tajemnice nam się podobają.

radoslaw-pujan

– Fotografujesz akty z wielką klasą. Jak zdefiniowałbyś dobry akt?

Ja często akt traktuję jako dodatek do obrazu. Zazwyczaj nie pokazuję całej kobiety nago, tylko pewne fragmenty. Traktuję to jako biżuterię. Czasem podczas robienia zdjęcia myślę, że tutaj będzie pasować nagość i jest to jako dodatek do całego pomysłu.

– Co doradziłbyś osobom, które chcą się podjąć zrobienia aktu?

W akcie dobrze jest ukryć pewne rzeczy. Nie tylko mankamenty, ale w pewien sposób ukryć tę osobę, bo gdy nie widzimy wszystkiego, nasza wyobraźnia zaczyna działać. Nagość totalna może być nudna. To tajemnice nam się podobają.

– A jak powinna wyglądać komunikacja z modelką podczas aktu?

Ja zawsze dużo mówię. Podpowiadam modelce bo wolę być reżyserem tej sceny, ja widzę ten obraz i wiem, co chcę uzyskać. Dużo rozmawiam, aby wydobyć daną emocję. Aparat analogowy zmusza do myślenia.

– Czy używasz retuszu?

Nie. Najczęściej używam średniego formatu, bo wtedy dużo lepiej widać obraz. Patrzę przez kominek i wtedy widzę ten obrazek jakbym oglądał pocztówkę. Widzę kompozycję, widzę wtedy co mi przeszkadza, co powinienem usunąć, a co dodać. Przeglądam zdjęcia w Lightroomie i najczęściej to, co retuszuję to pyłki, które powstały podczas skanowania. Zabiegi takie jak rozjaśnianie, przyciemnianie, poprawa kontrastu, też wchodzą w grę.

– Wspominałeś, że lubisz ładne aparaty. Masz dużo sprzętu, zmieniasz go?

Mam kilka aparatów. Do kwadratów mam teraz Hasselblada i Reflexa, a do prostokątów mam Pentaxa i małą Leicę. Zacząłem też używać Polaroidów.

– Jakbyś miał teraz wykonać pejzaż, to zrobiłbyś go analogiem czy aparatem cyfrowym?

Jeśli pejzaż, to zazwyczaj w kolorze. Wtedy wziąłbym aparat analogowy i założył dobry film, bo kolory, które powstaną na kliszy będą bardziej prawdziwe niż z cyfry.

radoslaw-pujan

– Czy aparatem analogowym jest trudniej zrobić krajobraz?

Niekoniecznie. Czasem coś, czego nie masz w aparacie cyfrowym może urozmaicić Twoje zdjęcie krajobrazowe dzięki analogowi.

– Jakbyś miał coś doradzić początkującym.

Jak najwięcej fotografować. Kiedy używamy aparatu, zaczynamy skupiać większą uwagę na szczegółach.

– Twoje marzenie fotograficzne.

Zrobić zdjęcie Evie Green.

– Trzymam kciuki. Dziękuję Ci za poświęcony czas.

Dziękuję również.

radoslaw-pujan