#57 – Radosław Kaźmierczak

2 lipca 2020, Author: Szymon Kasolik

Radosław Kaźmierczak – człowiek orkiestra. W każdej kategorii fotografii, której się dotyka tworzy cuda. Najbliższy jest mu jednak portret i reportaż, bo jego początki poznawał już na szkolnych wycieczkach. Jak sam mówi narzuca sobie zbyt szybkie tempo i marzy o tym, żeby złapać więcej spokoju. Nie boi się zjechać do kopalni, by fotografować w pocie czoła pracujących górników, nie boi sfotografować Davida Lyncha i nie boi wpaść w festiwalowe szaleństwo.

radoslaw-kazmierczak

Radek Kaźmierczak w sieci: 

WWW | INSTA | FACE


Zostań Patronem Podcastu!

Dzięki Patronom:

Tom Nice

Jacek Sambafola



Radosław Kaźmierczak: Trzeba czytać książki, ale nie o fotografii.

Cześć Radku! 
Cześć!

Sporo masz kategorii, w których się poruszasz…
Tak, ale najbliższy jest mi portret i reportaż. Zaczynałem bardzo wcześnie, już na szkolnych wycieczkach. Fotografowałem sprzętem, który dostałem od taty. Fajne, dzikie czasy!

Nie ograniczać się tylko w zainteresowaniach fotograficznych.

radoslaw-kazmierczak

Wywodzisz się od reportażu, jak sam powiedziałeś, a potem pojawił się portret. Dzisiaj w Twoim portfolio masz Davida Lyncha, Tomasza Stańko, Woody Allena… Jak wygląda droga od fotografowania wycieczek do takich postaci? 
W skrócie mogę odpowiedzieć, że to wszystko są efekty uboczne pewnych spotkań, sytuacji zawodowych.
Zarabiam na chleb reportażem i często jestem zapraszany do dokumentowania wydarzeń artystycznych. Wspomniany Lynch to nie tak, że ktoś mi to załatwił. Był na śniadaniu w centrum Katowic, w hotelu. Akurat tego dnia fotografowałem konferencję prasową i pomyślałem sobie, że podejdę do niego i zagadam. Udało się.

Stresują Cię takie osoby? 
Stres to złe słowo, ale zawsze jest jakieś napięcie. Nie można wyjść na totalnym luzie. Nie może to być też na pewno stres paraliżujący. Warto dodać, że niezależnie czy to jest David Lynch czy prezes spółki czy pani sprzedawczyni w sklepie, to do każdej osoby podchodzę tak samo.

Jak traktujesz fotografię krajobrazu i architektury? Na mnie działa ona wyciszająco…
Coś w tym jest. Jestem często zmęczony tempem i ruchem. Czasem realizuje kilka projektów dziennie i po takim ostrym dniu potrzebuję odpoczywać. Ta forma wyrazu mnie uspokaja to faktycznie krajobraz miejski.

Nie chcę na razie się dookreślać, niech te kategorie się buzują ze sobą

radoslaw-kazmierczak

Fotografujesz na wysokich obrotach, na dodatek w wielu różnych kategoriach. Masz kilku Kaźmierczaków i się między nimi przełączasz? 
Nie chcę na razie się dookreślać, niech te kategorie się buzują ze sobą. Są takie okresy, że lubię więcej polatać dronem, a potem zmieniam kategorię itd.
Odcinam rzeczy, w których nie czuję się dobrze.

Powiedz coś o projekcie „Katowice 1-100”. Bardzo ciepła rzecz – fotografowałeś katowiczan w wieku od 1 – 100. Jak wyglądał proces fotografowania? 
Moją inspiracją był Kieślowski. Najtrudniej było dotrzeć do człowieka. To były jeszcze czasy przed Facebookiem. Musiałem więc wydeptywać ścieżki.
Np. ten portret pani w domu, siedzącej na łóżko to przypadkowe spotkanie. Poszło od słowa do słowa.

Jak wygląda Twoje workflow? 
Wypracowałem sobie worfklow na zasadzie błędów. Czasem mam bardzo dużo materiałów, szczególnie po reportażach. Selekcja jest najważniejsza. Odcinam się na ten czas i robię ją ekspresowo. Wg mnie jak najwięcej musi być wykonane na planie zdjęciowym – oczywiście obrabiam te zdjęcia w domu, ale dobre zdjęcie to podstawa.

Oglądałem też cykl „Na grubie” czyli reportaż wykonany na kopalni. Opowiedz coś o nim…
Wpadłem na pomysł, żeby ściągnąć tam na dół lampy. Ten projekt mnie wykończył kondycyjnie. Zepsuły się tam wagoniki i trzeba było chodzić pieszo. Na zmianę było zimno i ciepło. Nie wymieniałem w ogóle optyki. Powstały z tego obrazy lekko nadrealistyczne. To światło lamp spowodowało, że powstał inny świat.
Górnicy reagowali na mnie różnie, ale z reguły byli otwarci. Tylko strasznie nadużywałem wtedy tabaki, bo z każdym górnikiem musiałem „zasznupać”.

Chciałbym osiągnąć taki spokój…

radoslaw-kazmierczak

Czy na przestrzeni lat pozbędziesz się którejś kategorii? 
To ciekawe… Myślałem o tym. Za kilka lat pewnie nie chciałbym fotografować festiwali, bo to za duże tempo. Tak samo z szalonymi reportażami, ale już takie wyczekane, z dłuższym czasem na realizację  – to tak.

Masz jakieś marzenie fotograficzne? 
Chcę robić to, co robię. Nakręca mnie konkurencja z samym sobą w tym sensie, że to niekończąca się przygoda. Chciałbym osiągnąć taki spokój… Bo czasem biorę sobie za dużo na głowę.

Masz jakąś poradą fotograficzną? 
Być ciekawym świata. Nie ograniczać się tylko w zainteresowaniach fotograficznych. Trzeba czytać książki, ale nie o fotografii. Inspiracja wpada niespodziewanie znikąd. Nigdy nie wiem, co mnie zainspiruje danego dnia. To może być utwór usłyszany w radio, to może być kawałek wiersza.
Jest takie porzekadło: „Duch tnie, kędy chce”…

Dzięki za rozmowę! 
Dziękuję serdecznie!

radoslaw-kazmierczak

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.

Posłuchaj tego odcinka: Daniel Frymark