#41 – Paweł Uchorczak

20 lutego 2020, Author: Szymon Kasolik

Paweł Uchorczak – od 13 lat fotografuje krajobraz i wciąż nie ma go dosyć. Twierdzi, że każdy kto chce spróbować, powinien znaleźć miejsce oddalone od siebie o ok. 25 km i poznać je na wylot pod względem warunków oświetleniowych. Inspiracje czerpał z wycieczek rowerowych, a fotografować zaczął przez poranne wyprawy na ryby.

Warsztaty u Pawła: szkolakrajobrazu.pl

Facebook: PawelUchorczakFotografia

Insta: @paweluchorczak


Wpadnij na grupę na Facebooku:  Fotograficznie Rzecz Biorąc

Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na  Youtube | iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk


Byłem pod takim wielkim wrażeniem tego, że mogę zrobić dobre zdjęcie, że je partaczyłem. Bałem się!

Cześć Paweł!
Paweł Uchorczak: Witam wszystkich!

Patrząc na Twoją profilową na Facebooku to chyba koszmarna pogoda Ci nie straszna… Taka pogoda to chyba dla pejzażystów chleb powszedni?
Im bardziej zmienne warunki, tym lepsze zdjęcia powstają. Jak jest za spokojnie, to dla mnie jest nudno. Szukam więc wyzwań i wrażeń.

Fotografujesz od 13 lat, wróćmy wiec do początku. Podobno spędzałeś dużo czasu na łonie natury, a kiedy uświadomiłeś sobie, że chcesz pójść w fotografię krajobrazu całym sobą?
Faktycznie sporo czasu spędzałem na rybach, wycieczkach rowerowych, tutaj koło Opola. Coraz bardziej mi się podobało robienie zdjęć podczas wędkowania, niż samo wędkowanie. Tak się zaczęło.

Czy po drodze podejmowałeś inne tematy fotograficzne?
Fotografuję do dzisiaj architekturę, jestem też fotografem ślubnym od 10 lat. 4

Fotografowanie z długim czasem naświetlania, to jakby nie patrzeć oszustwo, bo nasz wzrok tak nie widzi

Jak się czujesz fotografując ludzi?
Bardzo to lubię! Udaje mi się czasem robić sesje plenerowe w górach, więc czuję się jak ryba w wodzie, bo mogę pokazać w moim ukochanym krajobrazie człowieka, jako element dopełniający.

Pamiętasz pierwsze swoje zdjęcie pejzażu, które zrobiło na Tobie wrażenie?
Tak, to było jakoś w okolicy 2010 roku, w listopadzie. Byłem nad jeziorem turawskim i na tym zdjęciu jest wędkarz na tle niebieskiego nieba. Na paru konkursach udało mi się nawet otrzymać wyróżnienie za to zdjęcie. To był dla mnie przełom.

Jak patrzysz na to zdjęcie dzisiaj?
Jestem nadal z niego dumny.

Wspominałem już o Twojej profilowej z Facebooka – towarzyszy CI na niej śnieg i zamieć. Fotografia krajobrazu wymaga chyba twardego charakteru. Urodziłeś się z nim czy musiałeś się uczyć?
Cały czas człowiek się uczy. Trzeba być twardym w krajobrazie, szczególnie w górskim, gdzie warunki są bardzo niekorzystne. Jednak czasem po dwóch godzinach chodzenia po górach podczas wiatrów, mrozu otwiera się niebo – pojawia się czyste niebo, wychodzi słońce i robi się genialny zachód słońca.
Miałem taką sytuację w Tatrach miesiąc temu – cały dzień był pochmurny i czekaliśmy na ten przebłysk. Prognozy pokazywały, że ok 15:00 ma się rozpogodzić. I sprawdziło się!

Fotografia pejzażu może nam się kojarzyć z czymś łatwym. Tymczasem, gdy chcemy podnieść sobie poprzeczkę wyżej, a tu żeby zrobić „sztosy” trzeba się naprawdę namęczyć… Co zabawne, pewnie gdy pojawia się to okno pogodowe całe zmęczenie i zimno znika, prawda?
Dokładnie. Człowiek dostaje kopa do działania i robi swoje. Czasem jest tak, że słońce wyjdzie dosłownie na 5 minut, ale jest to, na co się czekało. To jak spektakl.

Masz swój ulubiony temat fotograficzny?
Bardzo lubię pokazywać skalę człowieka w krajobrazie, jako element dopełniający. Lubię też samotne drzewa na wzgórzach, linie, drogi. To tematy, który mnie przyciągają i nie nudzą mnie, bo ciągle szukam nowych miejsc i warunków. Nigdy nie ma takich samych warunków.

Czy wybranie sobie takiego tematu to sposób na wyróżnienie się w tej dziedzinie? To chyba dosyć trudne w przypadku pejzażu?
Myślę, że tak. Chodzi o to, by pokazać krajobraz swoim okiem. Często wzoruję się na malarz impresjonizmu, którzy pokazują ciepłe barwy. Polecam szukać swojego stylu, to nie jest tak, że znajdziemy go po 2 latach. Czasem trwa to bardzo długo i potrzeba wielu wyjść w plener. To trzeba poczuć.

Co byś polecił komuś, kto nie ma wokół siebie pięknych i malowniczych plenerów – mieszka np. w miejskiej dżungli?
Jest taka zasada, że każdy powinien znaleźć miejsce, które jest oddalone od swojego miejsca zamieszkania 25 km i być tam o różnych warunkach oświetleniowych, żeby nauczyć się czytać światła. Nie muszą to być piękne góry itp. itd. Wystarczy znaleźć motyw, który nas zainteresuje i odwiedzać to miejsce – o wschodzie słońca, zachodzie, w środku dnia. Warto nawet rozczarować się ostrym światłem, które robi brzydkie cienie.
Na początku nie miałem prawa jazdy i wszędzie jeździłem rowerem – czasem o 3 w nocy, w mróz czy deszcz. W tamtym czasie te bliskie mnie plenery były całym moim światem.

Do tego ćwiczenia, o który mówisz warto też wziąć pod uwagę nawet pory roku...
Jak najbardziej! To naprawdę świetnie pozwala poznać tereny, dlatego polecam wycieczki rowerowe. Każde miejsce wygląda inaczej o innej porze roku.

Czy pamiętasz może jakąś straszną historię z Twoich wypraw?
Pamiętam, jak poszedłem na wschód słońca w Pieniny. Akurat wtedy jelenie miały porę godową i wydają wtedy dźwięki podobne do niedźwiedzi. Idąc na wschód słońca na Sokolicę te dźwięki do mnie dotarły i miałem stracha.
Przypominam sobie też, jak byłem u siebie w terenie, gdzieś pod Opolem. W 2009 roku pumy uciekły z Czech i poszukiwali je właśnie na Opolszczyźnie, bo tu były widziane. Gdzieś w internecie słyszałem, jaki dźwięk wydają z siebie pumy. Idąc na wschód słońca usłyszałem dokładnie taki dźwięk. Odwróciłem się na pięcie i pobiłem rekord w biegu do auta.
Później rozmawiałem ze znajomym leśniczym i okazało się, że koziołki, czyli małe sarenki, wydają identyczne dźwięki, które nazywają się „szczekaniem sarny”. Wystraszyłem się zatem koziołka, a nie pumy (śmiech).

Jak wyszukujesz tematy do swoich zdjęć?
Posiłkuję się Google Earth i zdjęciami innych ludzi z danych miejsc. Wiele razy udało znaleźć mi się perełki w ten sposób. Czasem na znalezienie miejsc spędza się naprawdę dużo czasu i wiele porażek.
Czasem piękne jest samo chodzenie po górach i niekoniecznie uda nam się znaleźć miejsce i zrobić dobre zdjęcie. Warto poczuć wolność i zadowolenie ze zdobywania gór.
Bywa tak, że człowiek wraca pokonanym bardzo często.

Czasem piękne jest samo chodzenie po górach i niekoniecznie uda nam się znaleźć miejsce i zrobić dobre zdjęcie

W krajobrazie jest jednocześnie piękne i straszne to, że nie masz wpływu na pogodę, choćby prognozy mówiły, że będzie „warun”.
Tak, to jest piękne, że człowiek nie jedzie na pewniaka. Trzeba korzystać z tego, co mamy.

Pokora, pokora, pokora… Gdy patrzę na pejzażowe perełki, to zastanawiam się nad punktami, w których fotograf rozkłada statyw. To z reguły trudne miejsca do zdobycia. Jak to wygląda u Ciebie?
Są tzw. klasyczne miejsca, z których wykonuje się zdjęcia. Ja lubię się „szwendać”. Wolę przejść wzdłuż i wszerz dany teren i często znajduję nowe spojrzenie na oklepany już temat. Staram się szukać nowych perspektyw i tematów.
Niedawno przedzierałem się przez kosodrzewinę, która zapadała bo było za mało śniegu, bo tylko 70 cm. Zdjęcia jednak zrobiłem. Są trudności, które trzeba pokonać, mimo, że złościłem się na siebie, że poszedłem drogą, która była bardzo ciężka. Efekty jednak mnie zadowoliły.

A co z przygotowaniem się do takich trudnych wypraw?
Dbam o kondycję fizyczną. Kiedyś byłem totalnie bez formy i na plenerze w Karkonoszach nie wyrobiłem. Nie zdążyłem na przepiękny wschód słońca. Wiem, że będąc bez formy jestem skazany na porażkę.

Jak pracuje CI się w takim razi przed komputerem, skoro na plenerach musisz być bardzo aktywny?
To część, której bardzo nie lubię. Nie lubię siedzieć za długo w obróbce. Do dziś mam sporo zaległości z 2019 roku. Mam frajdę z robienia zdjęć, ale potem narobię ich 2500 tysiąca i trzeba coś wybrać… Ciężko z tym u mnie.

pawel-uchorczak

Powiedz kilka słów o postprodukcji, bo to dość kontrowersyjny temat...
Są pewne granice, każdy wyznacza je sobie sam. Wg mnie kończy się ona wtedy, gdy są dodawane elementy, których podczas robienia zdjęcia tam nie było. To już moim zdaniem jest grafika.
Człowiek po to jeździ na wschody słońca, poluje na chmury, żeby to uchwycić na zdjęciach, a nie np. dodawać nieba z innego miejsca.
Kwestia kolorów to już sprawa indywidualna. Ktoś lubi bardziej nasycone barwy, ktoś lubi mniej. Dla mnie krajobraz to nie reportaż, nie musimy pokazać w 100% jak było, ale pokazujemy naszą wizję, kreację tego miejsca z elementami zastanymi.
Fotografowanie z długim czasem naświetlania, to jakby nie patrzeć oszustwo, bo nasz wzrok tak nie widzi. To samo używanie teleobiektywów, które spłaszczają perspektywę. Wiele razy byłem posądzany o fotomontaże, że wklejam Tatry na swoje zdjęcia. Była taka miejscówka z widokiem na zamek w Niedzicy i Tatry są w tle. Opublikowałem takie zdjęcia i dostawałem komentarze, że takiego widoku tam nie ma i mogłem wstawić Himalaje w tle..
A to po prostu obiektyw 400 mm.
Kiedyś też latałem dronem nad jeziorem turawskim. Zrobiłem jedno piękne zdjęcia i wrzuciłem na Facebook. Ktoś napisał mi, że on tam był w tym dniu i tak tam nie było… Nie wiem czy był z dronem czy nie. Jak byłem na ziemi to też nie widziałem takich warunków, dopóki nie wypuściłem drona.

Rzuciłeś hasło „dron”. Skoro zaczynałeś 13 lat temu, to pewnie o nich jeszcze wtedy niewiele było słychać. Jak zapatrujesz się na postęp technologiczny?
Cały czas staram się iść wraz z jego postępem. Fotografia to też moja praca, więc szukam najlepszej jakości.
Pierwszy aparat to był Samsung S600. Był dla mnie spełnieniem marzeń. Jakby ktoś powiedział mi w tamtym czasie, że będę za 10 lat w Toskanii czy Lofotach, to powiedziałbym, że musi się leczyć (śmiech). To piękne.

Czy trzeba być podróżnikiem?
Nie trzeba, ale wydaje mi się, że fotograf krajobrazu i tak się nim stanie. Tak jak mogę na swoim przykładzie powiedzieć. Ciągle szukanie nowych miejsc powoduje chęć podróży.

Masz jakieś wymarzone miejsce na zdjęcia?
Nowa Zelandia i Patagonia, ale to już wyprawy na cały miesiąc.

Wolisz fotografować wschody czy zachody?
Kiedyś usłyszałem zdanie: „Nie ujrzy wschodu ten, kto ukochał sen”, także wschody to coś wyjątkowego. Wolę też światło, które im towarzyszy. Po całej nocy też jest czystsze powietrze. Trochę mi się nie chce wstawać już na wschody (śmiech).
Mniej osób na pewno zobaczy wschody słońca, gdzie np. latem trzeba wstać o 3, 4 rano.

Nie trzeba, ale wydaje mi się, że fotograf krajobrazu i tak się nim stanie

pawel-uchorczak

Na pewno wielu takich będzie (śmiech). Jeśli chciałbym zacząć fotografować krajobraz to co mi radzisz? Mam pełną klatkę, obiekty 50 mm i statyw. Co mam robić?
Polecam Ci robić panoramy. Rozszerzy nam to kąt widzenia. Warto pograć rozmyciami, szukać kadrów poprzez winietę. W przypadku 50 mm nie musimy się trzymać wysokich przysłon. Możemy próbować mniejszych i zrobić sobie takie wprowadzenie.

Zdarza Ci się też fotografować miasta...
Bardzo to lubię! Udało mi się w tamtym roku trafić na zamglone Opole i zrobiłem dużo nowych zdjęć. Mam z tego całą serię. Czekałem półtora roku na takie warunki…

To jest zabawne w tej fotografii, jak wiele razy człowiek się rozczaruje warunkami pogodowymi…
Wiele razy tak miałem. Wyczekiwałem, a niestety nic dobrego nie przyszło.

pawel-uchorczak

Fotografia jest trudna. Można się łatwo nauczyć obsługi aparatu, ale nie każdy zrobi dobre zdjęcia.
Na początku mojej fotografii, miałem wiele razy wspaniałe warunki, a człowiek nie panował nad formą. Byłem pod takim wielkim wrażeniem tego, że mogę zrobić dobre zdjęcie, że je partaczyłem. Bałem się! Psułem zdjęcia. Obycie się z genialnymi warunkami, tak by wykorzystać je w 100%, wymaga czasu.

Miałeś jakiś kryzys przez 13 lat fotografowania?
Ja tej zajawki nie straciłem. Odwiedzam ciągle nowe miejsca i warunki. Ja tym żyję, cieszę się z każdego wyjazdu. Daję sobie nowe wyzwania.

Uważasz, że Twoja dziedzina fotografii to droga zabawa?
Myślę, że nie. Przez 5 lat swojej fotografii miałem Canon 50 D z obiektywem 10-22 mm. To był okres, w którym miałem najlepszy rozwój. Do tego statyw i filtry. Jak raz się odłoży i zakupi dobry sprzęt, to można działać na nim bardzo długo.

Paweł, jakaś porada na koniec?
Nie zrażać się! Wiele razy słyszałem porady, żeby nie robić zdjęć, zostawić fotografie i sprzedać aparat. Były też oczywiście osoby, które pomagały. Dzięki tym osobom się nie załamałem. Nie od razu Rzym zbudowano. Trzeba mieć zajawkę.

Możesz podać nazwiska, które imponują Ci w krajobrazie?
Jasne! Krzysztof Browko – fotograf z Opola. Także śp. Paweł Kucharski, wychowałem się na jego fotografiach. Bardzo lubię Michała Ostrowskiego.

Masz jakieś marzenie fotograficzne?
Cały czas odwiedzać nowe tereny. Ta granica ciągle się poszerza… Ostatnio jestem uzależniony od zorzy polarnej.

W takim razie wszystkiego dobrego, dzięki za rozmowę!
Dziękuję również!

pawel-uchorczak

Jeśli lubisz fotografię pejzażu posłuchaj np. tego odcinka: #15 – Tomasz Rojek