#53 – Paweł Roman

4 czerwca 2020, Author: Szymon Kasolik

Paweł Roman – fotograf zakochany w technice fotografia sprzed ponad 100 lat. Mokry kolodion – z czym to się je? No lepiej tego nie jeść, bo jest to rzecz niesamowicie trująca. Paweł to człowiek cierpliwy i wyciągający z życia mnóstwo pozytywów. Niesamowicie ciepły, otwarty i szalenie uzdolniony fotograf. Jak mówi fotografowanie na mokrym kolodionie to przeżycie.

Paweł Roman i jego mokry kolodion w sieci:

instagram: @roman.pawel


Zostań Patronem Podcastu!

Dzięki Patronom:

Tom Nice

Jacek Sambafola



Paweł Roman: Ta technika wymusza we mnie myślenie i przewidywanie.

Cześć Pawle!
Cześć!

To może od razu wyjaśnijmy czym jest mokry kolodion?
To fantastyczna technika, którą w 1851 roku odkrył Frederick Scott Archer – choć są dywagacje na ten temat, kto tak naprawdę to zrobił. Zająłem się tą techniką, ponieważ fotografuję od 15 lat cyfrowo. W miarę upływu czasu chciałem sięgnąć po medium analogowe – próbowałem małego obrazka, średniego i wielkiego formatu i wtedy poczułem, że tu jest to, co mnie najbardziej kręci.
Ten proces przebieg na bieżąco, czyli muszę przygotować sobie szklaną kliszę, oblać ją nitrocelulozą, eterem i alkoholem. Następnie uczulić ją, wrzucić do azotanu srebra, co jest niesamowicie brudzące, ponieważ azotan srebra zostawia wszędzie czarne plamy. Raz sobie palcem nos potarłem i miałem czarną kropkę na nosie – to było dzień przed ślubem, który miałem fotografować. Starłem tą plamę pumeksem, co zaowocowało czerwoną kropką ala klaun. Śmiesznie wyszło.
Wracając do procesu: wrzucamy płytkę do azotanu srebra, tam powstają halogenki srebra, które są już światłoczułe, wrzucamy to do kasety, biegniemy do aparatu, gdzie wykonujemy zdjęcie przy błysku. Później znów biegniemy do ciemni, wyjmujemy szklaną płytę (może być też żelazna lub aluminiowa) i wywołujemy. Następnie płuczemy, utrwalamy, znów płuczemy, suszymy, werniksujemy ją, podgrzewamy i koniec! Tak szybko!

Jest to technika, w której można popełnić miliony błędów.

pawel-roman-mokry-kolodion

Frank Carter

Ile to trwa?
Potrzeba od 30 minut do godziny. Jest to proces jednak, w którym niektóre czynności wykonują się same, zatem mój czynny udział to ok. 30 minut. Jest to szalenie czasochłonna technika i też bardzo toksyczna.

Mamy rok 2020, coraz bardziej zaawansowaną technologię. A Ty tutaj wyskakujesz z mokrym kolodionem… Co Cię do tego skłoniło?
Wszystko się zaczęło na Warszawskiej Szkole Fotografii i tam jeden z prowadzącym – Rafał Masłow pokazał cykl zdjęć Joni Sternbach. Na tych zdjęciach byli surferzy i te fotografie mnie urzekły. Stwierdziłem, że chciałbym się tym zająć.
Większości nauczyłem się sam. Jest to technika, w której można popełnić miliony błędów.

Jaki aparat jest potrzebny do takiej pracy?
Tak naprawdę każdy. Jakbyś mi rzucił zadanie bojowe, żebym zrobił zdjęcie kolodionowe cyfrówką, to bym je zrobił. Takie zdjęcie można wywołać na płytce ceramicznej np… Albo teraz zacząłem robić zdjęcia na płytach winylowych. W zasadzie można sfotografować na wszystkim, co jest przezroczyste i co można pomalować na czarno.
Fotografuję na aparacie studyjnym 18×24, który jest wielkości lodówki. To aparat, który był rozklekotany – naprawiłem go sobie.

To droga zabawa?
Tak. Koszt wykonania jednego zdjęcia – licząc całą chemię – 40-80 zł. Do tego dochodzi koszt sprzętu, bo musisz mieć lampy błyskowe, aparat, obiektyw, tank (w tym jest azotan srebra).

Każdy twórca może wziąć cyfrę i wykonać doskonale technicznie zdjęcie – to jest bardzo proste.

pawel-roman-mokry-kolodion

Michał Nalewajka

Jak podchodzisz do postępu technologicznego?
Gdzieś od 5 lat wycofuję się ze sprzętu, przestałem śledzić ten postęp. W dzisiejszych czasach ten sprzęt jest tak perfekcyjny i doskonały, że nie wyobrażam sobie co jeszcze można więcej zrobić. To jest godne podziwu.

Nie nudzi Cię ta perfekcja?
Hm… Każdy twórca może wziąć cyfrę i wykonać doskonale technicznie zdjęcie. To jest bardzo proste. Jeżeli my możemy zrobić 60 zdjęć na sekundę i robić tych zdjęć przez 5 sekund to ile tych zdjęć powstaje?
Jest taki mem, że w ciągu jednego dnia powstaje tyle zdjęć ile od 1840 do 1890 roku. Co się dalej dzieje z tymi zdjęciami? Jaki jest cykl życia fotografii? Wrzucamy to zdjęcie na Instagrama i to zdjęcie żyje przez 15 minut. Potem ono spada i jest zapominane, a miliony ludzi tworzą następne.
Pod tym względem fotografia cyfrowa ma tą wadę. Piękne zdanie powiedziała Sally Mann, którą uwielbiam, że gdy otrzymuje aparat cyfrowy z zoomem jest tak przytłoczona ilością możliwości, które daje ten aparat, że nie wie co ma zrobić, bo jej potrzebny jeden obiektyw i żadnych ustawień. To mi daje mokry kolodion, ponieważ przygotowanie całej sesji jest zajmujący. Jeśli mam wykonać fotografię tą techniką to ona mnie zmusza do tego, żeby ją przemyśleć: co chcę pokazać na fotografii.  Jak chcę pokazać modela? Ludzka twarz jest złożona z 26 mięśni i każdy ten mięsień determinuje to, jakie zdjęcie powstanie. Mam nieskończoną ilość ustawienia światła, bo uwielbiam się nim bawić. Oglądam godzinami modela, który ma do mnie przyjść następnego dnia.
W tej fotografii czuję, że się realizuję. Ta technika wymusza we mnie myślenie i przewidywanie. W fotografii cyfrowej możemy być niechlujni…

Ta fotografia to przeżycie.

pawel-roman-mokry-kolodion

prof. Zbigniew Bajek

Jak przygotowujesz osoby, które będziesz fotografował?
Moi modele zawsze są zaskoczeni finalnym efektem. Ta fotografia to przeżycie. Głównie to ja się przygotowuję. Zawsze wiem co chcę zrobić z danym modelem, nie zostawiam raczej miejsca na spontaniczność.

Powiedz coś o lampach, których potrzebujesz?
Przede wszystkim są one bardzo mocne. Najmocniejsza posiada 6400 WS (watosekund). Światła uzupełniające mają 3200 WS. Sumując to: mam lampy o mocy ok 15 000 WS. Przez jakieś 5 sekund moi modele są oślepieni (śmiech).

Skąd w Twoim portfolio znane osobistości?
To wynika z tego, że robisz swoje, a osoby się przyciągają. Jedna osoba powie drugiej i tak to idzie. Przychodzą do mnie bardzo różne osoby na portrety. Dla mnie te spotkania są niesamowite – to są piękni ludzie jeżeli chodzi o charaktery! Zdjęcia powstają przy okazji. Pierwszą znaną osobą był Tomasz Sikora, któremu jestem w ogóle ogromnie wdzięczny. To bardzo wiele zmieniło w moim życiu.

Moi modele zawsze są zaskoczeni finalnym efektem.

pawel-roman-mokry-kolodion

Aleksandra Szwed i Marcin Przytulski

A jak do efektu finalnego podchodzą znane postacie, bo są to osoby, które zdjęć mają w swoim życiu sporo…
Technika, w której wykonuję portrety jest postarzająca więc czasem zwracają na to uwagę. Większość jednak osób zauważa, że to coś innego, wyjątkowego.

Prócz znanych osobistości stają przed Twoim aparatem też różni ludzie – perkusista, poetka, kominiarz… Skąd bierzesz te osoby?
Pewne znajome dobre duszyczki podpowiadają mi te osoby. Na niektóre osoby się upieram i po prostu chcę tą osobę sfotografować – tak było w przypadku właśnie Tomka Sikory.

Co może się zepsuć w pracy z kolodionem?
Wszystko! Prawda jest taka, że miałem różne etapy w tej przygodzie. Na początku byłem jak dziecko we mgle. Teraz ten proces poznałem dobrze, choć i tak do dziś potrafi mnie coś zaskoczyć.
Cała chemia inaczej się zachowuje np. gdy na dworze jest wysoka temperatura. To fascynujące.

Może ktoś ze słuchaczy chciałby zacząć taka przygodę… Od czego zacząć?
Najlepiej od drewnianego aparatu. Zaczynałem od FKD 18×24. Później cała chemia – można ją kupić gotową.
Jest dużo książek na ten temat. Jest jednak tyle możliwości popełnienia błędu… Dobrze jest uczyć się od kogoś. Ja się uczyłem ok. 2 lata.

Oglądam godzinami modela, który ma do mnie przyjść następnego dnia.

pawel-roman-mokry-kolodion

Natalia Przybysz

Mam wrażenie, że bohaterem tych zdjęć musi być ktoś z duszą…
Zapraszam do zdjęć każdego, gdzie czuję energię i coś niewidzialnego. Np. zdjęcie kominiarza – fotografowałem jego córkę, ale zauważyłem te ten pan ma niesamowitą twarz, więc go zaprosiłem. Jest dużo ludzi, których chcę sfotografować, ale też dużo z nich mi odmawia.

Jak się zapatrujesz na dzisiejszą formę publikacji zdjęć? Mam na myśli Instagrama…
Kiedyś zdjęcia pokazywało się na żywo, dziś wrzuca się na Instagrama – też wrzucam! Nie przekreślam nowoczesny świat, wiem że on istnieje i muszę w nim żyć. Nie zabiegam o serduszka, nie siedzę w nim godzinami, ale uważam, że to jest fantastyczna rzecz! Jest pewna natychmiastowość i mogę być połączony z ludźmi, którzy są na całym świecie! To jest super.

Masz jakieś marzenie fotograficzne?
Chciałbym sfotografować ultra wielkoformatowym aparatem Morskie Oko. To taka eskapada, ponieważ mam aparat 50×50 cm i z tym swoim bajzlem chciałbym tam pojechać. To się wiąże z moim wózeczkiem, który waży 300 kg z tym całym sprzętem i to trzeba wtoczyć pod górę (śmiech). Liczę na podwózkę Jeepem. Tkwi we mnie ten pomysł od 2 lat.

Pomogę Ci wtoczyć ten wózek, bo do Morskiego Oka mam niedaleko! (śmiech). Paweł, poproszę o poradę fotograficzną na sam koniec.
Możemy bardzo ładnie nawiązać do pandemii i do tego, że żyjemy w zwolnieniu… Dostrzegamy rzeczy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Warto się czasami zatrzymać i poszukać czegoś wokół nas, co warto uwiecznić. Myślę, że jest wiele takich rzeczy.

Dziękuję za rozmowę!
Dzięki!

pawel-roman-mokry-kolodion

Tadeusz Rolke

Zdjęcia użyte za zgodą autora