#23 – Anna Buczek

30 maja 2019, Author: Szymon Kasolik

Anna Buczek – kobieta vintage, która upodobała sobie fotografowanie dzieci i robi to w sposób rewelacyjny. Ania kocha nostalgiczne portrety dzieci, jej zdjęcia są portrety pełne głębi i smutku – bo sama Ania mówi, że to ją w zdjęciach pociąga najbardziej. Skromna, niewymagająca od życia i fotografii wiele, pełna ciepła i pasji do tego, co robi fotografka.

nostalgiczne-portrety-dzieci

W rozmowie m.in. o:

Jak kreować nostalgiczny świat dziecięcych potretów? | Kto kogo wciąga w swój świat? | Jak pracuje się z dziećmi na sesji?


Poczęstuj się linkiem

www:  annabuczek.com

Insta: @anna_buczek_imaginary

Fb:  nnabuczekimaginary


Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Przygoda z fotografią może się zacząć różnie. W przypadku mojego gościa – zaczęła się ona wraz z narodzinami pierwszego dziecka. Ania Buczek jest moim gościem, cześć!

Cześć, witam Ciebie i słuchaczy!

Miałem rację, faktycznie Twoja przygoda z fotografia zaczęła się od narodzin dziecka?

Tak! Cała przygoda zaczęła się wraz z narodzeniem Jaśminy Marii. Siedziałam w domu przeraźliwie się nudząc i zaczęłam sprzedawać rzeczy na Ebayu. Uzbierałam trochę pieniędzy i nie wiedziałam na co je przeznaczyć i wpadłam w końcu na aparat.

Trafił się jakiś na promocji, kupiłam i poszło. Na początku to była zabawa – chodzenie po ogrodzie za biedronkami i krzaczkami. Jakieś zachody i wschody słońca.

Kiedy narodził się mój syn Benjamin, wtedy zaczęło się to bardziej rozwijać i robić profesjonalne.

Co ostatnio fotografowałaś?

Ostatnio miałam moją Jaśminę w studio. Robiłam jej zdjęcia w sukni baletowej, bo wciągnął mnie ostatnio motyw tańca na zdjęciach. Fotografowałam z myślą o warsztatach, bo dużo robię zdjęć pod nie.

Nie fotografujesz tylko dzieci, dorosłych także, ale chyba dzieci najczęściej?

Tak, ale staram się fotografować te starsze. Lubię troszkę bardziej dorosłe modelki, lubię gdy są bardziej świadome. Tak sobie je dobieram.

W tej rozmowie chciałbym się skupić właśnie na tej fotografii dzieciaków. Tworzysz piękne, nostalgiczne portrety dzieci… Czy Ty widzisz dużą różnicę w fotografowaniu dzieci, a dorosłych? Możesz je wskazać?

Dzieci są takie naturalne i delikatne, jeszcze nieświadome. Mają coś w sobie takiego – jeszcze nie dorosłego, ale już nie dziecięcego. Bardzo to lubię.

nostalgiczne-portrety-dzieci

A czy łatwo je przekonać do Twojego świata, czy może to one zapraszają Cię do swojego, a Ty je tylko obserwujesz?

Chyba ta druga opcja… Dużo ludzi pisze do mnie mam modelek, prosząc o sesję. Dostaję od nich zdjęcia dzieci i już wtedy myślę, co mogłabym z nimi zrobić na sesji, w jaką historię je wpisać.

Ile można zaplanować w przypadku fotografii dzieci?

Da się zaplanować sporo. Te dzieci są trochę starsze, większość dziewczyn, które u mnie były to modelki, które mają już jakieś doświadczenie. Dużo sobie o tym rozmawiamy. Przed całym spotkaniem staram się tez naświetlić jak będziemy pracować i o czym. Wtedy jest dużo łatwiej.

Czy sesja z dziećmi rządzi się jakimiś prawami? Jak to jest z kontaktem z dziećmi?

Staram się być dla nich taka, jaka jestem dla swoich dzieci.

Taka ciocia Ania…

(śmiech). Tak, powiedzmy! Mając swoje dzieci człowiek traktuje inne dzieci podobnie. A ja dzieci lubię.

Pewnie te sesje trwają dość krótko?

Faktycznie z dziećmi nie da się za długo, zazwyczaj staram się to ograniczyć do godziny albo pół. To jest praktycznie maximum.

Chociaż ostatnio miałam takie dwie bliźniaczki identyczne na sesji, były wspaniałe i mogły pracować dużo dłużej.

Jak powstaje pomysł, bo Twoje portrety to nie takie zwykłe sesje… Dość mocno je stylizujesz…

Z inspiracją to jest różnie. Czasem mam tych pomysłów nieskończenie wiele, muszę je sobie zapisywać lub rozrysować, albo nie mam ich wcale. Prowadzę swój kajecik z pomysłami. Staram się inspirować jakimś innym medium niż fotografia, bo jest jej wszędzie strasznie dużo i można narobić sobie tym szkody.

Zazwyczaj inspiruję się malarstwem.

Czy masz jakiś plan działania idąc na sesję?

Generalnie muszę to sobie wcześniej wszystko zaplanować. Nie lubię fotografować spontanicznie bez żadnego pomysłu, chociaż czasem też coś z tego wychodzi. Muszę wiedzieć mniej więcej, co bym chciała osiągnąć. Jest to też uwarunkowane od modelki.

Jak podchodzisz do stylizacji? Czy to Twoje stylizacje?

Z reguły robię je sama. Ostatnio robiłam taką wielką czapę z papieru – więc zużyłam chyba pół papieru do drukarki (śmiech). Chyba wyszło ładnie! Podpatruję starych mistrzów, robię wiele rzeczy, kiedyś zrobiłam wiatrak ze starej torby papierowej.

Podpatrujesz starych mistrzów… Któż to taki?

Mam na myśli moich ulubionych malarzy. To moi mistrzowie, do których często wracam. Andrzej Wróblewski, Tadeusz Makowski, Witkiewicz, Tadeusz Kantor, Józef Czapski, Jan Cybis – uwielbiam.

Skupiasz się na cyklu zdjęć czy przemawiasz raczej jedną klatką?

Czasem robię krótkie serie, czasem lubię z jednej sceny zrobić dwa kadry. Staram się, żeby kadry były jednak unikatowe i każdy miał odrębny klimat.

Niewiele opisów dajesz pod swoimi zdjęciami… Wolna interpretacja?

Lubię pisać historie… Lubię opowiadać fotografią, choć zawsze zostawiam wolną rękę do tego, by widz sobie dopowiedział. Czasem piszą do mnie ludzie, jakie wrażenia na nich wywierają te zdjęcia to bardzo dodaje mi skrzydeł.

Lubię i szukam niedopowiedzianych historii. Może dlatego taka cisza w opisach…

Kochasz tworzyć surrealistyczne obrazy, które wyglądają prawdziwe. Czy to się wiąże z dużą ingerencją w postprodukcji?

Popełniłabym wielkie kłamstwo, gdybym powiedziała, że tu nie ma postprodukcji. Tu jest olbrzymia postprodukcja – nie wstydzę się tego. Jest tego masa. Często te zdjęcia nie wyglądają w ogóle tak, jak pliki surowe.

Absolutnie nie ma się tu czego wstydzić – jeśli to jest Twój kierunek i wyrażasz w tym siebie. Powiedz coś więcej o tej postprodukcji… Ile czasu potrafisz spędzić w Photoshopie nad jednym zdjęciem?

Przyznam się, że coraz mniej! Mam od jakiegoś czasu też lepszy sprzęt do obróbki. Wypracowałam sobie już workflow więc jest coraz lepiej.

Czy Ty już na etapie robienia zdjęcia wiesz jaki będzie finalny efekt po obróbce?

Zawsze mam plan – np. na kolory, których użyję i tak też dobieram modelkę. Wiem też, jaki kolor mogę zmienić na inny. Gdy kupuję sukienki do sesji, to np. wiem, że z koloru czerwonego bardzo łatwo zrobię żółty.

Ale czasem są rzeczy, które dodaję lub odejmuję w spontanicznych odruchach.

A powiedz proszę dlaczego zamykasz swoje zdjęcia w formacie kwadratu?

Bardzo często go używam… Jest bardzo popularny. To zależy też od kadru, ale staram się przy nim zostać. Nie kryje się za tym żadna wielka filozofia.

nostalgiczne portrety dzieci

Dużo pracujesz w studio. Jak podchodzisz do pracy z lampami, a ze światłem zastanym?

Studio to mój pewniak. W zasadzie robię wszystko, żeby w nim zostać. Pleneru się troszkę boję… Światło, nad którym nie mam kontroli mnie przeraża. W studio mam pewność, że światło mnie nie zawiedzie. To taka moja strefa komfortu. Nie opanowałam pleneru jeszcze do końca i ciągle się uczę.

Radzę sobie w studio sama, mam takie studio garażowe. Jest tam bardzo ciasno, a do tego garderoby przybywa (śmiech).

Jakie masz podejście do sprzętu?

Żadnej filozofii tu nie ma. Pracuję na prostym sprzęcie, nie mam żadnych kosmicznych aparatów i obiektywów. Jedyne, co lubię to stałe ogniskowe. Nie umiem pracować na zoomie. Próbowałam a i tak chodzę do przodu i tyłu (śmiech).

Kocham 35 mm Sigmy. Marzę jeszcze o 135 mm, ale zobaczymy.

Piszesz na swojej stronie, że jesteś miłośniczką stylu vintage. To widać po Twoich zdjęciach… czy to wynika z Twojego charakteru czy to po prostu obrany kierunek?

Jakbyś przyszedł do nas do domu, to byś pewnie od razu wiedział o co tu chodzi (śmiech). Mamy dom totalnie w stylu vintage – wszystko to starocie, nie ma żadnych nowych mebli. Wszystko, co się rozpada, to ja uwielbiam naprawiać.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w Twojej fotografii dzieci?

Lubię dramatyzm i smutek… Czasem ludzie piszą do mnie: czemu ta dziewczynka taka smutna? Ja to po prostu lubię… Nostalgię, niedopowiedzenia, historię, którą ludzie mogą sobie sami dopisać. Pociąga mnie taka głębia i wszystko, co z tym graniczy.

To są rzeczy, które chyba trudno pokazać z dziećmi? Jak wytłumaczyć to takiej młodej modelce?

Dużo z tymi dziewczynkami rozmawiam i one bardzo fajnie potrafią to pokazać. Czasem nie wyjdzie, to zawsze w Photoshopie można dodać smutku (śmiech).

A cóż to za magiczne narzędzie od smutku? (śmiech)

(śmiech) Jest taka nakładka Liquify i tam można zrobić cuda!

Masz może jakąś poradę dla fotografów?

Warto zostać samym sobą, żeby słuchać swego serca w tym, co robią. Czasami lepiej nie patrzeć na innych, ale lepiej na siebie, bo to pomoże nam się odnaleźć. Chociaż inni tez mogą nam w tym pomóc. Nie poddawać się i robić z zacięciem to, co się kocha.

Jakieś marzenie fotograficzne? Czego możemy Ci życzyć, prócz tej 135 (śmiech).

(śmiech). Nie dążę do sławy i popularności, chciałabym robić, to co robię i nie wypalić się. Przyznam się, że pracuję dużo z ludźmi starszymi i oni mi uświadomili to, żeby robić coś teraz, jeżeli chcesz coś w życiu osiągnąć. Nie czekaj, aż będziesz starsza, nie czekaj na emeryturę. Mam to przed oczami każdego dnia.

Łapać chwilę… Jeżeli masz pomysł to już, realizuj go.

Dzięki Aniu za przyjęcie zaproszenia i rozmowę!

Ja również! Pozdrawiam!

Amen!

(śmiech) Tak!

nostalgiczne portrety dzieci