#33 – Michał Buddabar

14 listopada 2019, Author: Szymon Kasolik

Michał Buddabar – kontrowersyjny fotograf analogowy poruszający się w fotografii portretu, aktu i reportażu. Chodzą słuchy, że śpi ze swoimi aparatami, jednak w rozmowie dementuje te pogłoski. Bardzo ciepła i inteligentna osoba, traktuje fotografię jako iluzję i chce oszukiwać swoich widzów. Inspiracje czerpie m.in. z… memów i śmiesznych filmików.

michal-buddabar

fot. Piotr Radecki

Michał Buddabar mówi m.in. o tym, że:

Cieszy się, że przestaje być kojarzony tylko z aktu | Zrobił kilka kontrowersyjnych zdjęć | Uczy na warsztatach jak nie robić zdjęć


FB: Michał Buddabar

INSTA: @michalbuddabar


Wpadnij na grupę na Facebooku:  Fotograficznie Rzecz Biorąc

Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na  Youtube |iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk


Dobry wieczór Michale!

Dobry wieczór!

Czy to prawda, że śpisz ze swoimi aparatami?

Jak byłem sam to faktycznie tak było, zdarzyło mi się. Głównie wtedy, gdy jestem w podróży. Teraz mam piękną kobietę i z nią śpię (śmiech).

Fotografujesz analogowo, a miałeś romans z cyfrą?

Pierwszy aparat był cyfrowy. To był sympatyczny początek, bo poznałem kobietę, która fotografowała Kievem 88. Chciałem jej bardzo zaimponować, więc pobiegłem do hipermarketu, kupiłem aparat cyfrowy i dwa obiektywy, wydałem 7000 zł. Gdy się z nią spotkałem już byłem pewien, że bardzo jej zaimponowałem.

Ona spojrzała na mnie i udaliśmy się wspólnie na sesję. Ona zrobiła 12 klatek, a ja myśląc dalej, że jej zaimponuje, pokazałem, że można zrobić 500. Ona tego nie komentowała, w momencie, gdy wróciliśmy do domu zobaczyliśmy, jak kolosalna jest różnica. I wtedy kupiłem Kieva 88.

Czy to właśnie wtedy zaimponowała Ci fotografa analogowa?

Zauważyłem, że tym aparatem cyfrowym jej nie zaimponowałem, więc tym razem chciałem analogowym. Ona śmiała się ze mnie mówiąc: „Myślisz, że to aparat sam robi zdjęcia”. Z mojej pierwszej sesji wyszło mi tylko jedne zdjęcie. To zdjęcie to „Eden” i ono wygrało internet. Zostało wszędzie wyróżnione fotografią miesiąca, dnia, tygodnia. I ten sukces mnie wciągnął. To zawsze motor napędowy.

A skończyło się tak, że koleżanka rzuciła fotografię i zajęła się polityką.

michal-buddabar

Co ostatnio fotografowałeś?

Robiłem sesję Mateuszowi Gesslerowi.

Często fotografujesz znane osoby. Pracuje Ci się z nimi trudniej?

Najgorsze jest to, że sesje z takimi ludźmi są z reguły bardzo ograniczone czasowo. Mój rekord na to 5 minut na wykonanie zdjęć z p. Eddelmanem. On był pewien, że mam zrobić tylko jedno zdjęcie do wywiadu, zrobiłem ich 12. Część tych zdjęć wyszła bardzo fajnie.

Co do współpracy – jak to z ludźmi, jedni są bardziej sympatyczni, inni mniej.

Te sesje wykonywane są na zlecenie?

Głównie dla różnych magazynów wydawniczych. Kiedyś zrobiłem do jednego magazynu zdjęcia, oni je zobaczyli i poszło z polecenia. To dość owocna współpraca, bardzo to lubię i staram się być dyspozycyjny dla wszystkich.

Pamiętasz swoją pierwszą sesję z kimś znanym? Był stres?

Stres jest zawsze, ale on mi towarzyszy przy każdej sesji. Ktokolwiek obdarzy mnie zaufaniem i stanie przed moim obiektywem, to jest to dla mnie coś bardzo wyjątkowego. Za każdym razem zależy mi na tym, żeby zrobić coś wyjątkowego.

Mówiąc wprost, kiedy przychodzi do mnie osoba nieznana i jeśli mam na nią 2 godziny, to zrobię jeszcze lepsze zdjęcia niż tej znanej osobie, na którą mam 10 minut.

Powiedz jak doszedłeś do fotografii, która jest czymś więcej niż tylko ładnym obrazkiem. Są one często niedopowiedziane, intrygują. Często okraszasz je mądrym cytatem. Jak wyglądała ta ewolucja. A może od razu zacząłeś opowiadać coś zdjęciami?

To się objawiło od razu. Nie chcę mówić, że jestem osobą wyjątkową, bo tak nie jest. Bardziej kieruję się pewną filozofią fotografii, nie przeczytałem nigdy żadnego podręcznika o fotografii i nie byłem na żadnych warsztatach. Wszystko pokazuję w taki sposób, w jaki widzę. Czasem dodaje do tego pewną treść, ale podstawą dla mnie jest osoba na zdjęciu. Ona musi być w naturalnej pozie. Nie może stać w dziwnym wygibasie, chyba że będzie on pewną formą. Dla mnie te osoby są naturalne. Kadruję w sposób niepodręcznikowy, czasem staram się pokazać emocje. Zawsze staram się rozmawiać z fotografowanymi osobami, więc zazwyczaj 1,5 godziny rozmawiam, a ostatnie 30 minut robię zdjęcia.

michal-buddabar

Fajnie, że wspominasz o tym, że rozmawiasz tak długo z fotografowanymi osobami. Przejrzałem Twój Maxmodels.pl, a dokładniej Twoje referencje. Wiele z nich wspomina, że wytwarzasz dobry klimat na sesjach. Czy możesz zdradzić w jaki sposób to robisz i czy to wg Ciebie klucz do tego, by zrobić dobre zdjęcie.

Nigdy nie staram się używać jakiś kluczy, chyba że staram się kogoś podpuścić do ciekawego i trudnego pomysłu. Nie wiem co w tym tkwi… Na początku mojej twórczości robiłem dużo aktów i głównie z tego byłem kojarzony, choć cieszę się, że to się zmienia. 80% aktów, które są w moim portfolio to były modelki, kobiety, które przed sesję deklarowały, że nigdy nie zapozują do aktu. W momencie sesji otwierały się i potrafiły zaufać. To takie narzędzie, którym docieram do ludzi. Szanuję również niesamowicie każdą osobę, dbam o nią. Czasem puszczam na sesjach muzykę, jeśli jest taka możliwość.

Szkopuł tkwi wg mnie w czymś innym. Pracując na aparacie analogowym jedno zdjęcie robię przez 10 minut. Ustawiam, myślę… Osoby, które to widzą nabierają do mnie zaufania. Sam, będąc modelem, źle bym się czuł, gdyby przez 30 minut ktoś zrobił mi 200 czy 300 zdjęć. Nie potrafiłbym takiej osobie zaufać.

Dlaczego cieszysz się, że nie jesteś już kojarzony tylko z aktów?

Chcę być kojarzony z dobrej i ciekawej fotografii. W tej chwili fotografia aktu ograniczałaby mnie, bo niestety nie można jej publikować w mediach społecznościowych. W tej chwili zrobienie aktu to bardzo wysoka półka, a czasem nie potrafię sam sięgnąć do tego z dobrym pomysłem. Fotografowanie samych piersi kobiecych kobiety, które po prostu leży pozwijana na łóżku już mnie nie interesuje. Jeśli mam zrobić akt, to chcę tam wsadzić dużo formy i treści. Samym portretem mam niesamowitą przyjemność fotografować ludzi. To nie jest tak, że gdy fotografuję piękne nagie kobiety, że patrzę w inny sposób niż przy zwykłym portrecie. Mam te same emocje związane z fotografią gdy fotografuję bezdomnego czy nagą kobietę. Nie ma żadnej różnicy.

Skąd bierzesz pomysły na zdjęcia? Czy te cytaty, którymi często okraszasz swoje zdjęcia, mają coś wspólnego z ich genezą?

Dokładam je po powstaniu zdjęcia. Mam gdzieś z tyłu głowy myśl, że chciałbym dużo wnieść do polskiej fotografii, żeby osoby robiły lepsze zdjęcia. Musimy włożyć bardzo dużo pracy, żeby fotografia była sztuką. Chciałbym, żeby w Polsce poziom fotografii był jak najwyższy, chociaż uważam, że i tak jest bardzo dobry.

Prowadzisz kajecik z pomysłami?

Zbieram inspirację zewsząd. Z memów, śmiesznych filmików… Są czasem sytuacje, które potem staram się przełożyć na fotografię. Dzisiaj widziałem śmieszny film, w którym mężczyzna robi szpagat z nogą opartą o ścianę, a za chwilę się od niej odsuwa i widać, że trzyma po prostu nogawkę z wypchanym butem. To już dla mnie pomysł. Fotografia jest iluzją i my, fotografowie, powinniśmy być jak najlepszymi iluzjonistami. Byśmy mogli pokazać rzeczy w inny sposób niż są na ogól pokazane, żebyśmy potrafili widza oszukać. Lubię oglądać fotomontaże i pomyśleć jak można zrobić takie zdjęcie bez pomocy programu graficznego.

Możesz dać przykład zdjęcia, które zrobiłeś na podstawie mema?

Tak, powstało zdjęcie, gdzie modelka pływa w kałuży np. Powstał też portret pary, która pozuje w ogrodzie i mężczyzna zasłania ją szpadlem. Można takie rzeczy przechwycić. Umówmy się, że nie jestem żadnym cudownym dzieckiem i wiedzę fotograficzną czerpię z otaczającego nas świata. Czasem jest tak, że fotografuję telefonem komórkowym jakiś fragment teledysku lub reklamy. To wszystko gdzieś zapisuję, ale tak naprawdę nie mam czasu do tego zerkać, ale w momencie gdy zapisuję to gdzieś na dysku to zapisuje mi się to też gdzieś w głowie. W momencie, gdy nadarza się sytuacja lub miejsce, pojawia się ten zapisany obraz w głowie i już mam pomysł na zdjęcie. Ten zbiór inspiracji daje mi kopa do nowych pomysłów i czasem kilka łączę w jedną fotografię i powstaje zupełnie coś wyjątkowego.

michal-buddabar

Twoje zdjęcia mogą budzić kontrowersję. Czy trudno znajdować modeli do takich projektów?

Łatwiej, bardzo łatwo. Lista osób, którzy chcą mi zapozować do takich artystycznych zdjęć jest bardzo długa, a niestety czasu jest coraz mniej. Marzy mi się, żeby mieć do dyspozycji cały dzień na jedną osobę, żebym mógł zrobić tak ok. 5 zdjęć, które siedzą mi w głowie już od dawna.

Pamiętam mojego kolegę fotografa, który mieszka na stałe w Anglii. Kiedy był w Polsce i spotkaliśmy się na plenerze powiedział do mnie: „Michał, zapozuję Ci do każdego zdjęcia”. Uwielbiam takich ludzi. Udałem się do najbliższego sklepu spożywczego, kupiłem dwa słoiki miodu, wysmarowaliśmy go całego w tym miodzie i wrzuciliśmy w igły choinkowe.

Innym razem zgłosiła się do mnie modelka na Maxmodels. Otworzyłem jej portfolio i widzę wszystkie takie ładne zdjęcia: wszystko „wyshopowane” i gładziutkie. Odpisałem jej, że ładnych zdjęć to ja jej nie zrobię. A ona na to: „Wiem, ładne już mam”. Okazało się, że ta kobieta to osoba po zmianie płci, wcześniej była mężczyzną. Zrobiłem jej bardzo surowy akt, gdzie nie było „wyshopowanych” blizn po operacjach i to zdjęcie było bardzo kontrowersyjne. Dużo dyskusji i podziałów stworzyło. Nie do końca mnie to cieszy, bo nie chciałem, żeby moja fotografia dzieliła, tylko żebyśmy rozmawiali o fotografii, a nie o gustach i odbiorze. Nie oszukujmy się: każdy odbiera zdjęcie poprzez to, co ma w głowie.

michal-buddabar

A gdy masz pomysł na zdjęcie, to widzisz już konkretną twarz, którą chcesz sfotografować? Jak to wygląda?

Czasem lubię szukać osób do projektów. Powiem szczerze, że nawet jak znajdę te osoby, to zrealizować tą sesję jest trudno przez brak czasu. W tym roku miałem wyjątkowo mało czasu na zdjęcia, które chcę zrobić i walczę z tym. Brakuje mi tego jak tlenu.

Skoro nie używasz cyfry, to jak jest z post produkcją? Lubisz siedzieć w Photoshopie?

Photoshopa używam do korekcji niedoskonałości czasowych. Jeśli nie jestem obłożony pracą to praktycznie tego samego dnia wysyłam już gotowe zdjęcia. Sama praca przy zdjęciach odbywa się u mnie generalnie podczas ich robienia, a nie przed komputerem.

Wysyłam zdjęcia do labu, bo moim zdaniem można być albo dobrych chemikiem albo dobrym fotografem. Nie jestem osobą techniczną. Tak naprawdę nie znam się na aparatach fotograficznych. Po pół roku używania Kieva zorientowałem się, że ma wbudowany światłomierz.

Osoby, które często zmieniają sprzęt, cały czas muszą się tego sprzętu uczyć i nigdy nie skupią się na dobrej fotografii. Każdemu radzę, żeby pracować na jednym aparacie.

Fotografujesz też mężczyzn. Kogo fotografuje Ci się prościej, kobiety czy facetów?

Teoretycznie myślę, że tak. Praktycznie… ostatnio spotykam się często z mężczyznami, którzy mają więcej kompleksów niż kobiety. Fotografią męską jest fajnie się dziś przebić, bo ile można tych pięknych kobiet oglądać? Trochę tego już za dużo.

Jak zapatrujesz się na nowoczesną formę publikacji swoich zdjęć w postaci social mediów?

Te wszystkie media pomagają w dotarciu do widza pozafotograficznego. Nie oszukujmy się, że kiedy publikowaliśmy tylko na portalach fotograficznych, to one bardziej skupiały osoby, które interesowały się tylko fotografią. Teraz możemy wyjść poza te ramy, dzięki czemu jest szansa, że zainspirujemy innych ludzi do fotografii. Poza tym wpada też dużo zleceń komercyjnych.

michal-buddabar

Fajnie, że tak szerzej patrzysz na social media i nie widzisz ich tylko w czarnych barwach. Fotografia ma to do siebie, że grozi nam artystyczne wypalenie. Czy masz jakiś patent na to, żeby się nie wypalić i czy masz za sobą już jakiś kryzys?

Zdarzyło mi się, że przez miesiąc nie zrobiłem ani jednego zdjęcia i uważam to za największe kryzysy. Swój twórczy kryzys uważam za rok 2012. Nie mogę patrzeć na portfolio z tamtego roku, ale na to tez miało wpływ to, co działo się w moim życiu osobistym.

Niektórzy dochodzą do ściany… Szkopuł jest w tym, że ludzie nie oglądają dobrych zdjęć tylko oglądają to, co na Facebooku. Nie potrafią spojrzeć np. okiem operatora kamery, gdy oglądają dobry film, jak pięknie buduję kadry. Ile można się z tego uczyć. Nikt nie napisze dobrej książki, jeśli tej dobrej książki nie przeczyta. Tak samo jest z fotografią.

Dużo na co dzień oglądasz zdjęć?

Dla mnie największą przyjemnością jest, gdy mogę otworzyć sobie piwo lub wino i wejść poza granice polskiego internetu i oglądać klasyczne fotografię. Takie, które przetrwały mimo że nie powstały w dobie internetu. Często w tych fotografiach dostrzegam ile w nie fotograf wsadzał iluzji.

Czy Michał Buddabar ma jakiś top fotografów?

Numer jeden to Helmut Newton. Łamał on pewne stereotypy i w zupełnie inny sposób pokazywał fotografię, niż inni by oczekiwali. Jego sesja dla kalendarza Pirelli. W tych czasach została ona odrzucona, opublikowana została chyba dopiero 5 lat temu. Uważam, że to są najlepsze zdjęcia z wszystkich kalendarzy Pirelli. Każda nawiązuje do opon i jest po prostu prześwietna.

Wracając do Twojego fotograficznego wypalenia. Czy pamiętasz co Cię z niego wyciągnęło?

W grudniu 2012 roku zrobiłem sesję bardziej socjologiczną. Spotkałem się z człowiekiem, który wyszedł z kryminału po 7 letniej odsiadce. Spotkałem go pod sklepem na wsi i pierwsze co, to kupił sobie wiatrówkę i chodził po wsi, żeby ludzie znowu zaczęli się go bać. Zaproponowałem mu zdjęcia, spędziłem z nim ok. 4 godzin, wypijając prawie litr wódki i zrobiłem mu kilka świetnych fotografii, które bardzo sobie cenię. W trudnych warunkach oświetleniowych, a także trzeźwości umysłu. Dużo zdjęć mi nie wyszło. Te zdjęcia w momencie publikacji wzbudziły spore zainteresowanie, a dla mnie największym motorem napędzającym mnie jest dobra fotografia, która trafia do ludzi.

Nie bałeś się współpracy z takim niebezpiecznym panem?

Nie bałem, bo ja sam wyglądam dość niebezpiecznie. Jestem wielkim facetem. Znam tylko jednego fotografa większego od siebie, to jest Sławek Patoka. Podziwiam ludzi, których zaczepiam na ulicy i zapraszam do zdjęć, że się zgadzają. W życiu bym się nie zgodził.

Nie czujesz dyskomfortu w zaczepianiu ludzi na ulicy?

Kiedyś czułem, teraz już nie. Mam taka śmieszna anegdotę. Będąc w Tel Avivie zaczepiłem osobę na ulicy i łamaną angielszczyzną pytam czy mogę zrobić mu zdjęcie. A on powiedział mi wprost po polsku: „Na chuj Ci?”, więc odpowiedziałem mu, także po polsku, że kocham fotografować ludzi. Wystraszył się trochę. Okazało się, że to bezdomny, który mieszka tam na ulicach 15 lat i ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

michal-buddabar

Czego uczysz ludzi na swoich warsztatach?

Głównie myślenia fotograficznego. Fotografuję przede wszystkim uczestników i pokazuję, że każdemu z nich da się zrobić dobre zdjęcie. Uczę tego, jak nie robić zdjęć, czego się wystrzegać. Podobno robię przeciąg w głowie.

To mały spoiler tych warsztatów i poprosimy o jakąś radę fotograficzną.

Łatwiej ludziom jest doradzić jak nie robić zdjęć niż jak je robić. Chciałbym, żeby każdy miał swój własny styl. Ważne, żeby nie fotografować ludzi w nienaturalnych pozach. Śmieję się, że można zrobić świetny wachlarz póz, które mogą się nazywać jak lekarstwa. Jest poza na APAP – gdzie boli głowa i modelka się za nią trzyma. Jest na szczepionkę, gdzie trzyma się za ramię. Jest na NOSPĘ, gdzie zwija się jakby z bólu brzucha. Można ich wymieniać bardzo dużo. Na warsztatach mamy z tego kabaret.

Można w tak fajny sposób pokazać ludzi i nie potrzeba do tego specjalnych zabiegów czy wygibasów. Wszystko, co mamy pod ręką możemy wykorzystać do zdjęć.

To na koniec Twoje marzenie fotograficzne…

Strasznie chciałbym sięgnąć po fotografię socjologiczną i moim marzeniem jest, żeby moje zdjęcie znalazło się w World Press Photo. Niestety nie zrobiłem jeszcze nic w tym kierunku (śmiech).

Moim drugim marzeniem jest kalendarz Pirelli. Wysłałem do nich zgłoszenie, dostałem w zamian potężny album ze zdjęciami z 50. Edycji Pirelli. Wysłali mi chyba to, żebym sporo się jeszcze nauczył (śmiech).

Dziękuję za rozmowę i czekam na Twoje zdjęcia w World Press Photo i kalendarzu Pirelli.

Dziękuję serdecznie, bardzo było mi miło!

michal-buddabar