#76 – Mateusz Żurowski

28 stycznia 2021, Author: Szymon Kasolik

Mateusz Żurowski – analogowy czarodziej, który coraz śmielej planuje swoje kadry, przez co przypominają one coraz bardziej klimatyczne filmy. Aparat trzyma w ręku dopiero od ponad 2 lat, lecz przez ten czas utrzymuje, że zrobił ok. 600 sesji. Wcześniej zajmował się muzyką, ale jak mówi: nie potrafi robić wielu rzeczy jednocześnie. Wybrał fotografię. Organizuje też swoje plenery fotograficzne.

Tutaj posłuchaj na Spotify:

fot. Natalia Gołębiewska (@nati.krati)

Mateusz Żurowski w sieci:


Te odcinki mogą Cię zainteresować:


Zostań Patronem Podcastu!

Podcast powstaje dzięki Patronom:

Mariusz Morawski

Łukasz Lewandowski

Krzysztof Majcher

Kinga Kijewska


Mateusz Żurowski: To nie staż ogólny tego, ile robisz zdjęcia jest istotny, tylko to ile czasu poświęciłeś na robienie zdjęć.

– Matusz Żurowski, rabbitsanalogue, witaj!

Cześć!

– Jak długi jest Twój staż fotograficzny?

Zacząłem robić zdjęcia w czerwcu 2018, wtedy zaczęły się jakieś sesje, a wcześniej nie zajmowałem się fotografią. Można powiedzieć, że fotografuję od około 2,5 roku.

– Ktoś słysząc to, może się zastanawiać, jak w przeciągu 2,5 można fotografować w taki sposób?

To nie staż ogólny tego, ile robisz zdjęcia jest istotny, tylko to ile czasu poświęciłeś stricte na robienie zdjęć. Są ludzie, którzy przez 30 lat nie są w stanie zrobić tylu zdjęć, ile ja robię lub zrobiłem w ciągu roku, wobec tego ta liczba nie jest mocno wiążąca.
Jestem osobą, która nie jest w stanie się skupić na dwóch rzeczach jednocześnie, więc jak już zacząłem robić te zdjęcia to robię ich bardzo dużo i całe moje życie stało się tymi zdjęciami. Przez te 2,5 roku zrobiłem około 600-700 sesji.

To nie staż ogólny tego, ile robisz zdjęcia jest istotny, tylko to ile czasu poświęciłeś na robienie zdjęć.

– To wychodziłoby około jednej sesji dziennie…

Na początku, jak zaczynałem, to kilka sesji dziennie. Robiłem zdjęcia portretowe w studiu, bo uczyłem się oświetlenia i zapraszałem wtedy osoby co pół godziny, od 8 do 22, dlatego w ciągu dnia byłem w stanie zrobić 10 czy 15 sesji. Podobna liczba jest na plenerach.

– Czy od razu zacząłeś fotografować analogiem?

Tak, nigdy w życiu nie miałem własnego aparatu cyfrowego. Póki jeszcze filmy są na rynku, to postaram trzymać się tego medium.

– Twoje zdjęcia są bardzo filmowe. To film inspiruje Cię do takich kadrów?

Częściowo tak. Sama estetyka wychodzi z filmów, ale też jest dużo twórców, których nie ma w Polsce, a są na świecie i robią podobne rzeczy, które są dla mnie inspiracją. Obecnie staram się korzystać z puli estetyki rzeczy, które widziałem w przeszłości i tworzyć coś na podstawie własnej wyobraźni. Mimo to dochodzą rzeczy, które widzę, ludzi z którymi się spotykam. Inspirująca jest praca z ludźmi i to, jakie oni mają doświadczenia, co są w stanie włożyć do planu i zdjęcia.

– Sporo u Ciebie fotografii pełnoscenowej. Wyjaśnij proszę, o co dokładnie w tym chodzi.

Mówiąc w skrócie: na początku robiłem zdjęcia bardzo bliskie, bo bałem się kontroli całego otoczenia. Robiłem ciasne portrety, potem odchodziłem po kroku do tyłu, aż do miejsca z którego nie mogłem odejść dalej. Zacząłem pokazywać ludzi razem z otoczeniem. U mnie fotografia jest czysto kreacyjna. Nie ma tutaj żadnego reportażu i prawdziwego życia.

To wydaje się być dużym przedsięwzięciem do momentu aż nie zrobi się tego samodzielnie

– To spore przedsięwzięcie ze względu na ekipę, która Ci towarzyszy. Jak ogarniasz takie rzeczy?

Jestem człowiekiem, który nie lubi powierzać innym ludziom pracy, szczególnie jeśli jest to praca artystyczna. Chcę być w pełni odpowiedzialny za to, natomiast przyszedł taki moment, że okazało się, że więcej czasu poświęcam na przygotowanie wszystkiego niż mam radości robienia z tego zdjęć. Pomyślałem, że może jest na świecie ktoś, kto chciałby zajmować się rzeczami, które niekoniecznie ja chcę robić, ale komuś innemu mogą sprawiać przyjemność. Znalazłem grupę osób z którymi współpracuję i którym praca na planie sprawia radość tak jak mi robienie zdjęć.

– Jak wygląda taka sesja?

To wydaje się być dużym przedsięwzięciem do momentu aż nie zrobi się tego samodzielnie. Na początku pojawia się pomysł na zdjęcie i zastanawiam się kogo i czego będę potrzebował. Od tego zależy, komu zlecę znalezienie poszczególnych rzeczy. Tym osobom jednocześnie powinna podobać się moja estetyka, aby mieli też satysfakcję tego, co stworzymy. Przez tydzień pracujemy nad przygotowaniem całej scenografii, znalezieniem aktorów, lokalizacji. Kolejny jest plan zdjęciowy, który trwa kilka godzin w przeciwieństwie do nagrywania filmu. Jest dużo rzeczy, które są dużo łatwiejsze niż w filmie a dają jednoklatkowy obraz bardzo do niego podobne. Po realizacji planu, następnego dnia wywołuję i skanuję zdjęcia, które na bieżąco publikuję.

– Gdzie szukasz ludzi, którzy Ci pomagają?

Z ludźmi, którzy szukają miejscówek jest podobnie jak z tymi, którzy szukają miejsc do filmu. Różnica polega na tym, że w filmie jest mało obszarów, które są artystyczne. Tam zazwyczaj ludzie pracują komercyjnie ze względu na koszty, stąd też ciężko o eksperymenty, dlatego ci, którzy chcą popróbować ze względu na swoją zajawkę, pracują przy projektach fotograficznych, które nie są już tak kosztowne.

Fajnie jest wcześniej poznać się z tą osobą, zobaczyć jak się zachowuje i ośmielić ją, a kolejno znaleźć w niej najlepszą rzecz

– Twoje pomysły są zupełnie autorskie, czy ekipa też wpływa na to, co tworzysz?

Pomysł muszę już mieć wcześniej, bo z tego wynika jakie zabierzemy oświetlenie, scenografię i całą gamę reszty szczegółów. Dużo jednak wychodzi na bieżąco na planie. Nie rysuję storyboardów i nie mam konkretnego zdjęcia w głowie, tylko mam myśl, historię, relację. Wszystko to, co ostatecznie wizualnie znajduje się na zdjęciu, wychodzi dopiero na planie.

– W jaki sposób pomysł pojawia się w Twojej głowie?

Rytuału specjalnego nie mam, ale jako, że jest to sztuka wizualna, to w momencie gdy mamy kontakt z inną sztuką wizualną to jest to dla nas inspiracją i tak jest u mnie. Oglądam dużo filmów, zdjęć, chodzę na wystawy, kupuję albumy i w momencie, w którym pojawia mi się coś w głowie, zapisuję sobie to w telefonie, ale bez konkretnego planu na realizację. Jak wymyślę sobie, że chcę w jakiś termin zrobić plan zdjęciowy, to zaglądam do notatnika i sprawdzam co jest możliwe do zrobienia. Czasem też pojawia się lokalizacja lub aktor i to na ich podstawie pojawia się plan.

– W Twoich zdjęciach widać klimat lat 80. Z czego to wynika?

To nie jest fascynacja latami, a fajną estetyką, miękkim obrazem, który jest przyjemny w odbiorze. Gdy przyszła cyfra to obraz stał się ostry i ofensywny.

– Jak dobierasz modeli, modelki do danego projektu?

Często obudowuję plan wokół jednego aktora jeśli jest to osoba charakterystyczna i nie będę mógł z nią zawsze pracować. Staram się wykorzystać tę sytuację i potencjał tej osoby. Bywa również tak, że mam konkretny pomysł, że potrzebuję dziecko w wieku 10 lat, mężczyznę w wieku 60 lat i mam wizualizację w głowie jak mniej więcej powinny wyglądać te osoby.

– Lubisz wracać do twarzy z którymi już pracowałeś?

Oczywiście. Z ludźmi, z którymi wcześniej pracowałem, mam już jakiś vibe, znam ich mimikę, geometrię ciała, jak się zachowują, do czego są zdolni itd. Nie zamykam się jednak tylko na taką współpracę, bo równie dużo przyjemności i fajnych rzeczy przychodzi w pracy z nowymi osobami.

– Gdzie szukasz osób do sesji?

Na Instagramie od czasu do czasu szukam konkretnych osób, bo tam można szybko złapać kontakt z osobą, która dzisiaj jest w stanie przyjechać i pracować. Jeśli chodzi o bardziej zaplanowane projekty to na Facebook’u jest dużo grup aktorskich i modelingowych. Dziesiątki i setki osób chętnych do współpracy.

– Jak współpracujesz z modelami i modelkami?

Nie jestem ustawiaczem i uważam, że każda osoba ma konkretne cechy więc najlepiej pokazać jest to, co jest tą najlepszą. Fajnie jest wcześniej poznać się z tą osobą, zobaczyć jak się zachowuje i ośmielić ją, a kolejno znaleźć w niej najlepszą rzecz. Takie ustawianie nie ma do końca sensu, jeżeli nie wiesz do końca co chcesz zrobić. Najpierw znajduję to, co jest najlepsze w modelu i osadzić tego modela razem z tymi cechami w zdjęciu.

– Czy introwertyzm przeszkadza Ci w fotografii?

Fotografia polega na robieniu zdjęć, osadzaniu i wywoływaniu emocji, więc nie uważam, żeby umiejętności miękkie były bardzo do tego potrzebne. Podstawowy zmysł komunikacji to wystarczające narzędzie do pracy artystycznej. Każdy musi przełamywać bariery nieśmiałości. Rozmowa z nagą modelką to jest coś, do czego musisz dojrzeć, nauczyć się tego.

Jestem zdania, że w każdej lokacji da się zrobić dobre zdjęcie, trzeba tylko odpowiedniego oświetlenia.

– Powiedziałeś: „Światło to fajna rzecz, to niewyczerpana studnia inspiracji. Wystarczy szukać światła, to sposób na ciekawe zdjęcie”. Jak szukasz tego światła?

Tak, światło jest wszędzie i każde zdjęcie, wszystko co widzimy jest światłem. Trudno jest powiedzieć jak go szukam. To jest taki zmysł, który jest nieopisywalny i ciężko jest się tego nauczyć. Kiedyś rozmawiałem na temat warsztatów i ich użyteczności i jestem zdania, że jeżeli ktoś nie widzi, tak jak muzyk nie słyszy, to nie będzie w stanie dobrze grać. Jeśli nie widzisz światła, to nie jesteś tego w stanie wypracować w krótkim czasie.

– Wolisz pracować ze światłem sztucznym czy dziennym?

Zdecydowanie z dziennym, bo jest naturalne i nie trzeba szukać tej naturalności. Coraz częściej jednak korzystam ze światła sztucznego, nauczyłem się jak powinno wyglądać światło zastane i co wygląda dobrze.

– Skąd pomysły na lokacje, jak je znajdujesz oprócz pomocy skautów?

Wykorzystuję miejsca, w których już byłem, albo kogoś znam. Jestem zdania, że w każdej lokacji da się zrobić dobre zdjęcie, trzeba tylko odpowiedniego oświetlenia. Zazwyczaj się to sprawdza, tym bardziej jak jest się w jakimś miejscu któryś raz. Nieraz okazuje się, że to nie lokalizacja gra a aktor, światło, kąt widzenia. Historię jaką chcesz pokazać da się dopasować do miejsca.

– Miałeś momenty, kiedy z czymś sobie nie radziłeś lub nie wychodziło tak, jak chciałeś?

No pewnie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W każdym momencie jest tak, że masz jakiś niedosyt. W każdej branży tak jest, że na początku robisz duży postęp, a potem musisz coraz więcej siły włożyć w to, żeby zrobić coś lepiej.

– Dlaczego nie pochwalasz warsztatów fotograficznych?

W fotografii technika to jest około 15% a cała reszta to wszystko co masz w głowie i Twoja indywidualność wynika z jej zawartości. Idąc na warsztaty możesz zdobyć dwie rzeczy: wszystko to, co jest techniczne, czyli 15%, które możesz zdobyć za darmo. Ważniejszą rzeczą jest to, co ma się w głowie i pytanie: czy idziesz na warsztaty by na podstawie czyjejś wiedzy zbudować coś swojego, czy idziesz po to, aby kogoś skopiować.

–  Powiedz coś o swoich plenerach.

Odbyły się już dwie edycje mojego Mazowieckiego Pleneru Analogowego, ale jest to plener na zaproszenie i nie mogę wszystkich na niego zaprosić. Jest to zrobione w ten sposób, by zachować komfort pracy i żeby utrzymać poziom treści, który wychodzi z tego pleneru. Wszystkie modelki, fotografowie, backstage, cały back office jest na zaproszenie.
Za to ja zapraszając ludzi na plener, nie sugeruję się tym, czy kogoś znam, tylko szukam osób, które robią fajne zdjęcia i mogą wnieść fajną treść.

– Co robisz, by przyciągać odbiorców na Instagramie?

Moją główną taktyką jest docieranie do jak największej ilości ludzi, a najwięcej ludzi jest na Facebook’u i grup na nim. Wystarczy regularnie publikować w takich grupach, wtedy skrypt odpowiednio Cię pozycjonuje i dużo osób jest w stanie zobaczyć Twoje zdjęcia.

Nieważne jakie zdjęcie przyniesiesz do domu, tylko to, czy się dobrze bawiłeś.

– Porada fotograficzna od Ciebie?

Robić dużo zdjęć i pamiętać, że najważniejszy jest proces. Nieważne jakie zdjęcie przyniesiesz do domu, tylko to, czy się dobrze bawiłeś.

– Twoje marzenie fotograficzne?

Takie najbliższe to zrealizowanie mojego autorskiego projektu i wystawę, która miała odbyć się w styczniu lub w lutym, ale pandemia to wstrzymała. Ale co ma wisieć nie utonie.

– Dzięki, mam nadzieję do zobaczenia!

Dziękuję bardzo!

Wszystkie zdjęcia wykorzystane za zgodą autora.