#46 – Magdalena Berny

9 kwietnia 2020, Author: Szymon Kasolik

Magdalena Berny – absolutne TOP fotografii dziecięcej w Polsce i na świecie. Fotografka samouk, kochająca nutkę nostalgii i smutku w swoich zdjęciach. Jak sama mówi, chciała przełamać stereotyp tego, że dobry portret dziecka musi być uśmiechnięty. Magda twierdzi, że najważniejsza jest cierpliwość, ale także traktowanie dziecka poważnie, bowiem dziecko ma w sobie zainstalowany „radar fałszu”.


Magdalena Berny w internetach:

www: magdalenaberny.com

insta: @magdalenaberny

fb: Magdalena Berny Photography


Wpadnij na grupę na Facebooku:  Fotograficznie Rzecz Biorąc

Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na  Youtube | iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymonkasolik


Magdalena Berny: Traktuję dzieci na sesji jak dorosłego

Cześć Magda!

Cześć!

Jesteś fotografem samoukiem, więc może wróćmy do Twoich początków. Pamiętasz jak to się stało, że złapałaś za aparat?

Fotografia od zawsze była obecna w moim życiu, nawet od wczesnego dzieciństwa. Sama też byłam obiektem do fotografowania, przyjaciółka mojej mamy była fotografem i razem wspólnie fotografowały. Mam więc piękny album z dzieciństwa. Momentem, w którym zdecydowałam się fotografować dzieci był wtedy, gdy na świecie pojawiły się moje dzieci.

Podejrzewam, że na początku było to tylko dla Twojej pamiątki, ale dlaczego Cię ta fotografia zatrzymała?

Masz rację, na początku to było fotografia do albumu rodzinnego. Nie miałam pojęcia wtedy jak je robić. Przełomowym momentem, czyli ok 15 lat temu, było publikowanie na portalach fotograficznych. Podglądałam ludzi, którzy fotografowali dzieci, a potem sama zaczęłam wrzucać swoje prace.

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że moje zdjęcia zaczęły być tak popularne. Po prostu je wrzucałam, nic innego nie robiłam. Nie wykupiłam nawet jednego sponsorowanego postu na Facebooku, ani nie prosiłam o udostępnienia.

W pewnym momencie fotografowie z USA zaczęli je udostępniać. To dało efekt śniegowej kuli, stały się trochę viralem, a to się przełożyło na rozwój mojej kariery. To był moment, gdy nie robiłam tego jeszcze zawodowo, fotografowałam głównie swoje dzieci.

Dzieci absolutnie nie uznają ściemy, mają wbudowany radar!


Fotografujesz dzieci w wyjątkowy dorosły sposób… One nie są na Twoich zdjęciach słodkimi dzieciaczkami, a raczej dojrzałe i świadome…

Mój styl fotografowania się zmieniał. U mnie zaczęło się od moich dzieci, a one dorastały, wiec mój styl też. Jest jedna rzecz stała: na moich zdjęciach rzadko kiedy dzieci są radosne i roześmiane. To wynika z mojego podejścia, traktuję dzieci na sesji jak dorosłego. Nie ma dla mnie różnicy, czy fotografuję dziecko w wieku 10, 18 lat czy dorosłą kobietę. Traktuję te dzieci poważnie.

Najważniejsze dla mnie na sesji jest to, że dziecko musi mieć ochotę na zdjęcia. To daje gwarancje tego, że zdjęcia będą udane. Mam chyba dobre podejście, bo nie miałam jeszcze sesji, która by mi się nie udała.

Rozmowa z fotografowaną osobą to najważniejsza rzecz. Jak w takim razie otworzyć dziecko, które może być zdystansowane do sesji, choćby z racji różnicy wieku?

Nie ma uniwersalnej metody, bo każdy jest inny. Z młodszymi dziećmi jest tak, że trzeba je traktować poważnie. One absolutnie nie uznają ściemy, mają wbudowany radar. Jeśli spróbujesz przy nich udawać, to momentalnie to wyczuwają. Czasem warto zrobić z siebie na sesji zrobić pajaca.

Pracuję też dużo zagranicą i często stają przed moim obiektywem dzieci, które mnie nie rozumieją, bo nie mówią po angielsku. Wtedy trzeba uruchomić body language.

Miałam jedną zabawną sytuację. Byłam na warsztatach w Irlandii i przed nimi zgłosiła się do mnie kobieta ze Stanów Zjednoczonych, która w tym czasie przebywała w Anglii i postanowiła przylecieć z 6-letnim synkiem na zdjęcia do Irlandii.

Przepiękny, rudowłosy, piegowaty chłopczyk. Po pierwszych 10 minutach wiedziałam, że będzie duży problem, ponieważ chłopiec w ogóle nie chciał współpracować. Z reguły taka sesja trwa u mnie do 2 godzin, tak tutaj pokazywał mi język, robił całą paletę najgorszych min do zdjęcia, jakie można sobie wyobrazić.

W pewnym momencie musiałam poprosić mamę, żeby zostawiła nas sam na sam i po godzinie udało nam się w końcu zrobić fajne portrety. Udało mi się okiełznać bestię.

Warunkiem udanej sesji portretowej jest dobre samopoczucie osoby, którą fotografujemy.

„Najważniejsza jest cierpliwość” – w takim razie chyba podtrzymujesz te słowa, które kiedyś powiedziałaś w jednym z wywiadów…

Tak. Absolutnie nie można dać po sobie pokazać, że coś nam nie idzie i jesteśmy niezadowoleni. Jestem dość ekspresyjna, więc musiałam nad tym pracować. Ważny jest komfort osoby, którą fotografujemy. To, że my mamy gorszy dzień czy się gorzej czujemy schodzi na dalszy plan. Warunkiem udanej sesji portretowej jest dobre samopoczucie osoby, którą fotografujemy.

Jak z cierpliwością Twoich modeli?

Różnie. U starszych dzieci jest lepiej, a u młodszych gorzej. Trochę unikam fotografowania maluchów w studio, ponieważ tam nie ma złudzeń. 3, 4 letnie dziecko nie wytrzyma tam dłużej, niż pół godziny. Jeśli mam zapytania o takie sesje, to staram się to robić w plenerze, bo można zaaranżować zabawę, niekoniecznie musi być to pozowanie.

Staram się nie zmuszać dzieci do czegoś, na co nie mają ochotę. Fotografuję też nastolatki i tutaj problem polega na tym, że one często nie akceptują tego jak wyglądają. Jest więc problem przełamania bariery zawstydzenia. Trzeba zbudować w tej osobie pewność siebie, ale to jest coś co mnie najbardziej kręci.

Dobry portret to nie jest zdjęcie, które jest ostre i ma fajne światło ale musi pokazywać jakąś emocję.

Rodzice są obecni na Twoich sesjach?

Zazwyczaj tak. To kwestia tego, jak dziecko się czuje. Niektóre dzieci bez nich nie potrafią zostać. Przy rodzicach często dzieci zachowują się inaczej, pozwalają sobie na trochę więcej, popisują się.

Czy wg Ciebie takie zdjęcia, jak robisz – można zrobić każdemu dziecku?

Zawsze przed sesją rozmawiam z rodzicami, żeby poznać usposobienie dziecka i jakich zdjęć rodzice ode mnie oczekują. To jest bardzo ważne, żeby ustalić pewne warunki wcześniej, żeby nie było rozczarowań. Jeśli ktoś mówi, że dziecko jest bardzo ruchliwe, a on marzy o spokojnych portretach w studio, to staram się przekonać, że to nie będzie możliwe. Nie każdemu więc da się zrobić takie zdjęcie. Dobry portret to nie jest zdjęcie, które jest ostre i ma fajne światło ale musi pokazywać jakąś emocję.

Jakbyś miała porównać sesję z dorosłą modelką, a młodszą…

Dla mnie nie ma różnicy. Jestem w stanie dostrzec różnicę w fotografowaniu osoby, która jest doświadczona. Ciągnie mnie do fotografowania starszych osób, ale na pewno nie zrezygnuję całkowicie z fotografii dziecięcej.

magdalena-berny

W Twojej fotografii rzuca się w oczy klimat smutku i nostalgii. Skąd się to bierze?

To wynika z tego, że gdy zaczęłam fotografować swoje dzieci, to najfajniejsze wydawały mi się te zdjęcia, gdzie były oderwane od rzeczywistości. Może nie smutne, a zamyślone. To stało się moim znakiem rozpoznawczym.

Na jednej sesji zaczęłam fotografować i mój model miał ciągle na twarzy smutek, ale to był taki smutek udawany. Zaproponowałam więc, że może się troszkę uśmiechnie. Na co odezwała się jego mama: „Ale to chyba tak powinno być, bo przecież na zdjęciach Magdy Berny wszystkie dzieci są smutne” (śmiech).

Starałam się po prostu walczyć ze stereotypem, że dobre zdjęcia dziecka to takie, na którym jest ono uśmiechnięte. Uważam, że dzieci mają prawo do wszystkich emocji.

Na sesjach rzadko proszę o uśmiech, bo uważam, że nieuśmiechnięta buzia jest często bardziej naturalna. Jeśli dziecko w wieku 8 lat i ono mnie widzi pierwszy raz w życiu, to chyba nie jest to naturalne, że od razu się do mnie uśmiechnie.

Powiedz coś więcej o pracy w studio. Wolisz światło zastane czy sztuczne?

W mojej pracy 80% to praca na sesji, 20% to postprodukcja.

magdalena-berny

Fotografuję głównie przy świetle zastanym. Od tego zaczynałam. Teraz częściej fotografuję w studio. Jeśli umawiam się z klientem dużo wcześniej, to ciężko umawiać mi się w plenerze, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć warunków.

W studio lubię światło ciągłe. Staram się odtworzyć warunki światła naturalnego. Dla mnie jest to ważne, że widzę światło, zanim zrobię zdjęcie.

A jakie masz podejście do postprodukcji?

Z punktu widzenia, która ogląda zdjęcie – to staram się nie oceniać ile kto obrabiał. Jeśli mi się to zdjęcie podoba, to nie interesuje mnie droga, jaką człowiek przeszedł, żeby to osiągnąć.

W mojej pracy 80% to praca na sesji, 20% to postprodukcja. I to mogą potwierdzić osoby, które brały udział w moich warsztatach. Tej obróbki jest u mnie coraz mniej. To wynika z tego, że coraz lepiej rozumiem te programy i narzędzia. Wolę fotografować niż siedzieć i dłubać w Photoshopie.

U mnie praca z plikiem polega bardziej na pracy z kolorem. Wiele osób jest tym zaskoczona. Przygotowanie do sesji, wybór stylizacji, zestawienie kolorów – to ma znaczenie. Używam też niewiele retuszu. Na sesjach z nastolatkami współpracuję z makijażystką to też jest istotne.

Czy sprzęt ma dla Ciebie znaczenie?

Nie jestem sprzętowym fanatykiem. Im bardziej szłam w portrety, tym bardziej zagłębiałam się w obiektywy, które temu służyły. Mój sprzęt rozwijał się tak, jak rozwijała się moja pasja. Sprzęt to tylko i wyłącznie narzędzie.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w Twojej fotografii?

Najważniejsze jest to, że mogę pokazać siebie i że mogę robić coś, co kocham. Do tego mogę poznawać nowych ludzi. Jestem zodiakalnym bliźniakiem, który jest uzależniony od ciągłych zmian. Nie znudziło mi się jeszcze!

magdalena-berny

Potrafisz wymienić kamienie milowe w swojej karierze?
Już wspominałam o jednym z nich – kiedy moje zdjęcia zaczęły być popularne, udostępniane. Wtedy zaczęły się ze mną kontaktować też różne wydawnictwa fotograficzne. Potem moje zdjęcia lądowały na okładkach różnych książek.
Momentem przełomowym też było prowadzenie warsztatów w Polsce. Potem doszły warsztaty zagranicą.

Masz jakąś poradę fotograficzną?
Ważna jest konsekwencja. Robić swoje, jeśli czujemy wewnętrznie, że to jest dobre, to tak jest. Nie dać sobie podciąć skrzydeł. Jeśli słyszymy krytykę konstruktywną to wyciągajmy z niej wnioski i idźmy dalej. Trzymajmy się swoich zasad.

Podziel się jeszcze na koniec marzeniem fotograficznym…
Chciałabym, żeby to co robię sprawiało mi nadal przyjemność. I to w zasadzie wszystko!

Życzę w takim razie powrotu do normalność przede wszystkim i zdrowia. Trzymaj się, dzięki za rozmowę!
Dziękuję, było mi bardzo miło!

magdalena-berny

Zdjęcia użyte za zgodą autorki.


Może Cię zainteresować też ta rozmowa —> MONIKA SEREK