#13 – Joanna Gałuszka

7 lutego 2019, Author: Szymon Kasolik

Joanna Gałuszka – wszechstronna fotograf poruszająca się w portrecie, reportażu, fotografii teatralnej i ślubnej. Jej fotografię zamknijmy zgrabnie w klamrze „ludzie”, bo to człowiek jest zawsze w centrum zainteresowań Joanny. Od niedawna wykładowczyni na Krakowskich Szkołach Artystycznych. Asia doskonale wie jak fotografować w teatrze, a do tego jest w tej dziedzinie zakochana po uszy.

joanna-galuszka

Rozmawiamy m.in. o:

– Jak fotografować w teatrze?

– Dojrzewaniu zdjęć i samego siebie do nich,

– Zaczepianiu obcych ludzi na ulicy i fotografowaniu ich, 


Fb: Joanna Gałuszka

Instagram: joagaluszka

Tumblr: juanadiary

Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |  Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Jak fotografować w teatrze? 

Ależ będzie dziś wszechstronnie, bo chyba jeszcze nie miałem gościa, który zajmowałby się tak wieloma dziedzinami fotografii, bowiem Asia doskonale wie jak fotografować w teatrze, portretuje, a także realizuje reportaże. Moim gościem jest Joanna Gałuszka, cześć!

Joanna Gałuszka: Dzień dobry!

Co ostatnio fotografowałaś?

Ostatnio nic nie fotografuję (śmiech) W grudniu fotografowałam ślub, ale teraz jestem na przerwie. Bardzo bym chciała robić teraz więcej zdjęć. Najbliżej będę fotografować na Festiwalu Opera Rara, więc nie mogę się już doczekać. A ta przerwa od fotografowania wynika z problemów zdrowotnych.

jak-fotografowac-w-teatrze

Zresztą przez te zdrowotne problemy odkładaliśmy nasze nagranie… Ale już jest dobrze tak?

Tak, już mnie nosi i chciałabym fotografować!

Jeszcze przed rozmową dowiedziałem się, że wykładasz na Krakowskich Szkołach Artystycznych. Mam się do Ciebie zwracać Pani Profesor?

(śmiech) Preferuję na Ty, więc możemy przy tej formie zostać. Od października tam uczę i dopiero zaczynam przygodę z wykładaniem.

Ogólnikowo wykładasz fotografię czy masz jakąś daną specjalizację?

Mam swój przedmiot z fotografii ślubnej i skupiam się tam na reportażu i edycji zdjęć.

Jak się czujesz w tej roli?

Dobrze! Zawsze to chciałam robić. Potrzebuję jeszcze tylko trochę zaplecza fotograficznego…

Zajmujesz się fotografią teatralną, reportażem, ślubami i fotografią portretową. Zamknąłbym Twoją fotografię w klamrze: ludzie. Czy któraś z tych dziedzin jest Ci najbliższa?

Nawiązując do początku: tak, faktycznie człowiek jest w centrum moich zainteresowań. Ciężko mi wybrać jedną jedyną dziedzinę. W ostatnim czasie najbardziej jestem oddana fotografii teatralnej, choć robię jej stosunkowo mało. Wszystko co robię łączy się z reportażem i portretem, więc staram się zarówno w reportażu mieć dużo portretów, jak i przy sesjach portretowych podejść do nich trochę w reporterski sposób. Każde wydarzenie i człowiek jest dla mnie ciekawy.

jak-fotografowac-w-teatrze

Jak ewoluowała Twoja fotografia na właśnie te dziedziny, od czego to się zaczęło?

Na samym początku fotografowałam głównie kobiety – portrety i akty.

Już od samego początku wzięłaś się za takie konkrety?

W zasadzie tak. Na początku to były autoportrety, później spotykałam ludzi przez jakieś portale dla modelek w internecie. Nigdy nie ciągnęło mnie do przyrody, architektury – nie mam cierpliwości do takiej fotografii.

Do ludzi chyba czasem trzeba mieć jeszcze większą…

Czy ja wiem… Być może zależy to od temperamentu i osobowości. Mnie ludzie bardzo ciekawią. Później przez przypadek trafiłam na pierwszy ślub i reportaż… Wszystko zaczęło się od tego, że fotografowałam po prostu portrety ludzi, publikowałam to dość namiętnie i z dużą częstotliwością w internecie i poznałam bardzo dużo ludzi, więc dostawałam dużo propozycji, gdzie ktoś potrzebował fotografa. Dość w naturalny sposób wyszło więc, że reportaż pojawił się w moim życiu. Okazało się, że dobrze się czuję schowana za aparatem i nie ingeruję w rzeczywistość. Stąd też w pewnym momencie przestałam się zajmować fotografią mody, gdzie jednak ta kreacja była dość potrzebna z mojej strony, a okazało się, że po prostu nie jestem w tym dobra.

Jak się odnajdujesz w takiej wszechstronności? Widzisz w nich jakieś podobieństwo?

Troszkę sobie to rozdzielam typami aparatów, które wybieram do danego projektu. Zawodowo wiadomo używam cyfry, a w bardziej prywatnych projektach bądź przy sesjach portretowych sięgam po analog. Nie wydaje mi się, abym była jakaś bardzo wszechstronna…

To zdradź jeszcze jak Ty znajdujesz na to wszystko czas, że potrafisz jeszcze robić swoje autorskie projekty.

Nie robię ich tak dużo, głównie wykonuję je na plenerach fotograficznych. Na co dzień jednak jestem pochłonięta zleceniami. Choć z drugiej strony fotografia teatralna jest dla mnie poniekąd autorską fotografią, bo gdzieś ten podział na dokumentację dla mojego zleceniodawcy jest, natomiast odnajduję w tym bardzo dużo swojej fotografii, z którymi potrafię się zidentyfikować. Wydaje mi się, że w każdym zleceniu możemy znaleźć sekundy, momenty, kiedy możemy wykonać zdjęcia dla jakieś swojego autorskiego projektu.

Mieliśmy nie mówić o ślubach, ale od ponad 3 lat w trakcie ślubów fotografuję pewien cykl fotograficzny, który mam nadzieję kiedyś się pokaże.

Możesz coś zdradzić: cóż to za cykl?

Wolałabym na razie nie. Jest na etapie dojrzewającym…

To nie zapeszamy! Powiedz coś o fotografii w teatrze, jak się znalazłaś na deskach teatru?

Przypadkiem (śmiech). Kilka lat temu dostałam zaproszenie na sfotografowanie konferencji w Starym Teatrze w Krakowie. W pewnym momencie potrzebowali zdjęć do gazety z jednego spektaklu i od tamtej pory zaczęłam robić tego coraz więcej. Nigdy nie brałam nawet pod uwagę tej dziedziny fotografii, ale jak już raz zrobiłam zdjęcia ze spektaklu to totalnie przepadłam… Zresztą teatr od zawsze mnie pociągał od strony tajemniczości i marzyłam o zwiedzeniu jego zakamarków. Gdy się już znalazłam tam z aparatem poczułam wszystko to, co fotograf powinien poczuć, kiedy znajduje się w odpowiednim miejscu.

W Starym Teatrze nigdy nie byłam głównym fotografem, a później z ogłoszenia trafiłam do Teatru Polskiego w Bielsku Białej. Fotografuję u nich wszystkie spektakle.

jak-fotografowac-w-teatrze

Jak fotografować w teatrze? Na ile tam masz wolną rękę?

To zależy od reżysera. Będąc już dość zaznajomiona z zespołem i z dyrekcją w Bielsku mam dość dużą swobodę. W zasadzie poruszam się po całej widowni, balkonach, scenie, wchodzę też na backstage. Wymagało to czasu i współpracy ze wszystkimi, ale dziś mogę już powiedzieć, że wiem jak fotografować w teatrze, by efekt był taki, jak można zobaczyć na moich zdjęciach.

Fotografujesz też wydarzenia muzyczne. W jaki sposób teatr i muzyka wpływa na Twoją fotografię i na Ciebie?

Jedna i druga dziedzina przede wszystkim pociąga mnie światłem. Sama kiedyś chciałabym takie światło móc reżyserować. Nie wiem czy dostrzegam większą różnicę między fotografią koncertowo-festiwalową, a teatralną. Staram się używać swoich trików w takim samym natężeniu. Na pewno różnica jest taka, że fotografując w teatrze, robię to na próbach spektakli, więc jest to poniekąd próba pod zdjęcia. Natomiast na koncertach fotografuję już w trakcie wydarzenia. Trzeba być mocno skupionym.

jak-fotografowac-w-teatrze

Potrafi Cię teatr i muzyka zainspirować, bo sporo portretujesz. Ma to na Ciebie jakiś wpływ?

Troszkę tak. Przede mną plenery w Michałowicach i powoli sobie zaczynam szkicować, co bym chciała zrobić. Staram się doprowadzić sytuacji, kiedy ja i osoba pozująca jesteśmy w jakiejś interakcji. Nie tylko siedzimy i robimy klasyczny portret, tylko bardziej się poruszać i wejść w jakieś role, historie, odnajdując metafory tego, co się dzieje wokół nas. To poniekąd wpływ mojej pracy reporterskiej. Ale to na razie początki, uczę się tego ciągle. Wydaje mi się, że portret jest moją najsłabszą stroną i cały czas chce zrobić coś nowego, szukam też ciągle swojej stylistyki.

Fajnie, że wspominasz o tych historiach, bo przejrzałem sobie Twojego Facebooka i 4 września 2017 pokazujesz na swoim fanpagu bardzo enigmatyczne zdjęcie obrazu Czarnej Madonny trzymanej przez takie żylaste ręce. Piszesz pod tym zdjęciem, że masz do pokazania historię wspaniałych ludzi, nie wiesz gdzie i jak, i że czeka już cały rok na publikację. Czy wszystkie Twoje historie muszą tak odczekać na dyskach?

Większość tak.

jak-fotografowac-w-teatrze

To wyjątkowa historia?

Tak. Pierwszy raz nawiązałam tak intensywną relację z obcymi ludźmi – to byli Panowie, których poznałam w Kielcach. Właściwie wtargnęłam na ich podwórko czyli teren prywatny. Panowie zajmują się zbieraniem złomu i różnych rzeczy ze śmietników. Mają dość ciekawy system życia, każdy ma swoją rolę i zajmuje się czymś innym. Okazało się, że są bardzo otwarci i zainteresowani zdjęciami, więc wpuścili nas do swojego domu i opowiedzieli jak wygląda ich cały dzień. Mają swoje zasady i rytuały.

Wpuścili nas do swojej intymności, do której nie każdy jest w stanie tak na „dzień dobry” kogoś wpuścić, więc to było duże przeżycie – zrobiłam bardzo dużo zdjęć. One dość szybko było gotowe do pokazania, natomiast nigdy nie znalazłam odpowiedniej formuły, by się ukazały, a nie chciałam ich wrzucać jako pojedyncze fotografie na fanpage czy Instagrama. Wydaje mi się, że jakaś forma książkowa być może kiedyś się pojawi, być może ten temat się rozwinie. Mam sporo takich rozpoczętych tematów i leżą sobie na dyskach. Jak już zresztą wspomniany projekt, który wykonuje w trakcie fotografowania ślubów.

Dużo rzeczy mnie interesuje i wydaje mi się, że potrzebują dojrzeć, abym mogła do nich podejść z dystansem i świadomością, więcej powiedzieć i nie zrobić tymi zdjęciami nikomu krzywdy.

Ta historia nie zobaczyła jeszcze światła dziennego?

Zobaczyła, została opublikowana na portalu Fronda Lux, natomiast coś tam podziało się z ekspozycją (śmiech)

jak-fotografowac-w-teatrze

W jaki sposób szukasz właśnie takich historii, a może to one same Ciebie znajdują?

Chyba mnie same znajdują. Jestem trochę ciekawska i zaglądam gdzie się da. Ostatnio trochę mniej mogłam oddawać się swoim poszukiwaniom, natomiast tak normalnie bardzo dużo fotografują po prostu spacerując, czy jeżdżąc po innych miastach. Zazwyczaj mam przy sobie aparatu mju, który jest moim pamiętnikiem. W ten sposób zapamiętuję to, co mnie interesuje.

A jak udoskonalasz swój, cytując, „radar wrażliwy na czułe momenty”?

(śmiech) Czytając, oglądając filmy, a chyba najbardziej rozmawiając z ludźmi.

Jestem ciekaw genezy choćby tych fotografii, o których mówiłaś – tych panów z Kielc, złomiarzy. Nie masz problemu z nawiązywaniem relacji z obcymi ludźmi? Jak wynikło to spotkanie?

Postanowiłem sobie 3 lata temu, że będę coraz więcej zaczepiać obcych ludzi na ulicy – takich, którzy mnie zainteresowali, którzy są piękni do sfotografowania. Spacerując po Kielcach, zaczęłam fotografować budynki i w tym momencie jeden z panów, Pan Robert mnie zauważył i zaczął do mnie machać – zrobiłam mu zdjęcie. Moim patentem był instax, zrobiłam mu go i od razu podarowałam. Zbudowaliśmy więc relację, coś ode mnie dostał, nie poczuł się przeze mnie wykorzystany. Ta rozmowa trwała krótko, wróciłam do fotografowania otoczenia i wyszedł po raz drugi z szalikiem bodajże Widzewa. Zaczął mi go pokazywać, znów więc zaczęliśmy rozmawiać, wpuścił mnie na swoje podwórko, poznał mnie ze znajomym. Zaczęli się przebierać, pokazywać mi swoje miejsca. Miałam lekkie obawy, bo było to, tak mówiąc stereotypowo, nieciekawe towarzystwo. Dopiero w momencie, gdy zaczęliśmy rozmawiać zapomniałam trochę o racjonalności i zaczęliśmy robić zdjęcia.

Na drugi dzień przyszłam ponownie, bo Robert obiecał, że pozna mnie z ich szefem. Jego praca polegała na tym, że znajdował wszystkie elementy, a oni zawożą je na złom i sprzedają.

Apropo tego radaru, pielęgnuję go tym, że nie tracę swojej ciekawości do ludzi. Nie mam tak, że ktoś może mi się wydawać nieinteresujący. Wydaje mi się, że każdy człowiek jest na swój sposób piękny i fotogeniczny i warto mieć ciekawość, dzięki której potrafimy to wyciągać z fotografowanej osoby. Aparat jest narzędziem i w odpowiedni sposób można dotrzeć do ludzi, nawiązać kontakt i złapać w kadr.

jak-fotografowac-w-teatrze

Ładnie powiedziane. A jak Ci idzie to zaczepianie obcych?

Średnio (śmiech). Jest to trudne, zauważyłam, że łatwiej robić mi to w obcych miejscach.

Po raz pierwszy zaczęłam fotografować obcych ludzi będąc w Portugalii. Chyba najlepszym sposobem jest nastawienia się na to zadaniowo: będąc tam nastawiłam się, że sfotografuję jak najwięcej ludzi. W tym momencie stało się to bardzo naturalne i podchodziłam bez problemu do większości ludzi, którzy mnie ciekawili i prosiłam ich o zdjęcia.

Porozmawiajmy trochę o Twoich portretach. Naturalny czy kreacyjny?

Pół na pół. W zasadzie zawsze chcę zrobić jak najbardziej klasyczny portret i w trakcie procesu powstawania wydaje mi się, że jest nudno. Zaczynam więc kombinować, czasem przekombinowuję… W założeniu chcę zrobić klasyczny, prosty portret, ale chyba mnie przerasta ta forma, bo to wyjątkowo trudne, by ukazać prostotę w sposób wciągający. Dlatego bronię się różnymi kreacjami, które staram się podczas fotografowania rozwijać.

Kiedyś wspominałaś, że wykonujesz portfolia aktorskie i lubisz to robić. Dlaczego?

To jest to o czym już wspominałam, że ostatnio próbuję wydobyć trochę reportażu z sesji portretowych. Aktorzy dobrze rozumieją moje hasła klucze, w zasadzie nie muszę tłumaczyć o co mi chodzi. Można się posługiwać metaforami, a oni wchodzą w rolę i dodają treść od siebie. Współpraca z ludźmi, którzy mnie niosą, rozwijają sytuację, dajemy sobie coś wzajemnie, jest dla mnie dobrym sposobem na zdjęcie.

jak-fotografowac-w-teatrze

Twoja fotografia jest bardzo naturalna, podejrzewam, że mało w niej Photoshopa…

Mało. Głównie pracuję z kolorem, poddaję też swoje portrety retuszowi. Poza tym nie ingeruję w swoją fotografię.

Korzystasz z szablonów czy każde zdjęcie obrabiasz od podstaw?

Staram się szukać nowych rozwiązań. Czasem zaczynam od swoich ustalonych ruchów… Kluczem jest dla mnie to, w jaki sposób wygląda skóra i jej kolor.

Każdą z dziedzin fotografii obrabiasz podobnie?

Czasem łapię się na tym, że wykorzystuję presety, których używam w fotografii ślubnej. Staram się bić wtedy po łapach. Z drugiej strony nie ma się co przed tym bronić, to jest moja wewnętrzna estetyka i takie kolory lubię. Moje pary ślubne znają moja autorską fotografię, więc jest to całość. Nie będę fotografowała jednej dziedziny np. bardzo jaskrawo i kolorowo, a drugiej przeciwnie. To nie będzie szczere.

A jakie jest Twoje podejście do sprzętu? Jest coś, bez czego nie możesz się obyć?

Jestem człowiekiem atechnicznym, dlatego wszelkie komputerowe sprawy są dla mnie obce. Jestem tradycyjna i bardzo lubię odbitki i dużo lepiej się w nich odnajduję niż w swoich folderach.

Bardzo nie lubię statywów np. Ograniczają mnie… Tak samo jak lampy, więc najczęściej fotografuję przy świetle dziennym. Robiąc zdjęcia preferuję pracę na jednym aparacie i obiektywie, przytłacza mnie zbyt duża ilość sprzętu.

Ostatnio pokazałaś na Instagramie nową serię: „Wewnętrzny nurt”. To coś nowego czy odleżało swoje?

Trochę odleżało. To dwie sesje wykonane na dwóch różnych plenerach fotograficznych w Michałowicach. Te czarne białe mają już rok.

O czym to historia?

Jest bardzo spontaniczna. Jacka poznałam na poprzednim plenerze i od razu poczułam z nim wspólna energię. Można powiedzieć zatem, że te zdjęcia są o energii, chęci wydobycia na zewnątrz swojej dzikości, choć w sposób wstydliwy i nieśmiały, bo ta dzikość wcale się nie wydobyła w szczególny sposób. To raczej poszukiwania albo przyznanie się do pewnych rzeczy, które mamy w sobie.

jak-fotografowac-w-teatrze

Ta seria była tylko na Instagramie. Jak podchodzisz do dzisiejszej formy publikowania swojej twórczości?

Bardzo lubię Facebooka i chciałabym, żeby lepiej działały jego zasięgi. Ale muszę się dostosować. Jestem w trakcie pracy nad stroną internetową – to właśnie w ten sposób chciałabym pokazywać swoje prace, a więc w formie galerii i bloga. Mogłabym troszkę więcej powiedzieć.

Gdybym tylko mogła, to pokazywałabym zdjęcia w fizyczny sposób, w galeriach, czy też w formie albumu.

Głównie pokazuje zdjęcia na Instagramie, tam mam największy odzew od ludzi.

Czy w przyszłości chciałabyś się skupić na jednej dziedzinie fotografii np. tylko fotografować w teatrze? 

Chciałbym się szkolić w tym, co zaczęłam. Być konsekwentna i rozwijać się. Może chciałabym udoskonalić się w jednej dziedzinie i być z niej bardziej rozpoznawalna.

Kto i co Cię inspiruje?

Trudne pytanie (śmiech). Z tym bywa różnie, to zależy od nastroju. Ostatnio sporo przyglądam się plakatom z polskiej szkoły plakatu, dotyczącej teatru, opery, filmu. Odnajduję tam czasem przepiękne kadry, które chciałabym nieraz w jakiś sposób przetworzyć.

Ciekawa inspiracja…

Tworząc, nie tylko fotograficznie, dobrze jest poznawać zupełnie inne dziedziny i czerpać z nich inspiracje. Być może wtedy unika się powielania i nudy w naszym fotograficznym świecie. Bardzo lubię oglądać sztuki malarskie i graficzne, wszystko ma wspólny mianownik – otwieranie się na łączenie kolorów, kompozycję, napięcia i rytmy. Nie ma więc znaczenie czy inspirujemy się fotografią, filmem czy grafiką.

Co myślisz o dzisiejszej fotografii?

Bardzo lubię fotografię Kasi Bielskiej – byłam kiedyś u niej na warsztatach. Jestem zachwycona jej estetyką i wrażliwością. Jej fotografia mody jest bardzo malarska i ma przepiękne kompozycje.

Natomiast aktualna fotografia trochę wieje mi nudą. Mamy bardzo dużo dobrych fotografów, ale często mam wrażenie, że nie rozróżniam ich między sobą.

Bardzo podoba mi się, kiedy ktoś potrafi wplatać jakieś elementy, które go charakteryzują.

Masz jakąś poradę dla fotografujących?

Dużo fotografować i być bardzo krytycznym wobec siebie.

jak-fotografowac-w-teatrze

Gdzie się widzisz za 5 lat?

Nad wodą, mam nadzieję, że w ciepłym miejscu.

Widzisz się z aparatem nad tą wodą, czy tylko z drinkiem w dłoni?

(śmiech) Mam nadzieję, że z jednym i drugim. Chciałabym zajmować się tym, czym się zajmuje tylko na wyższym poziomie. Chciałbym się rozwijać, mam jeszcze dużo do zrobienia.

Jakieś fotograficzne marzenie?

Wydanie albumu!

Masz już koncept?

Mam, bo poniekąd go tworzę. Zobaczymy…

Życzę zatem wydania tego albumu, pewnie będę pierwszym kupcem. Poproszę z autografem profesor! Joanna Gałuszka była moim gościem! Dzięki za rozmowę.

Dziękuję!