#16 – Michał Ostaszewski

14 marca 2019, Author: Szymon Kasolik

Michał Ostaszewski – fotograf, który wie jak fotografować gwiazdy bo dosłownie ich sięga. Michał nie ukrywa, że podróż w kosmos jest jego marzeniem. Cała fotograficzna pasja zaczęła się u niego tak naprawdę od fascynacji astronomią, a ta z kolei od strachu przed… UFO! Po paru latach, łącząc wiedzę o kosmosie i tego, co jest na nim najpiękniejsze, Michał zaczął tworzyć nieziemskie astrokrajobrazy.

jak-fotografowac-gwiazdy

Rozmawiamy m.in. o:

– O stackowaniu i panoramowaniu nieba.

– W jaki sposób UFO zainspirowało Michała? 

– Czy wiedza astronomiczna się przydaje?

–  Jak fotografować gwiazdy? 


Poczęstuj się linkiem

www: ostaszewskiphoto.com

Fb: Michał Ostaszewski Photography

Instragram: michael_ostaszewski


Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |  Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Mój dzisiejszy gość marzy o podróży na Marsa, a jeśli kojarzycie jego portfolio, to nie ma w tym nic dziwnego, bowiem Michał często fotografuje to, co jest wysoko nad naszymi głowami, czyli drogi mleczne, gwiazdy, księżyce. Możecie kojarzyć też jego zdjęcie księżyca nad Giewontem, które zrobiło w sieci furorę. Fotograf, który wie jak fotografować gwiazdy. Michał Ostaszewski jest moim gościem, cześć!

Cześć, witam bardzo serdecznie. Tak, zgadza się, jednym z moich absolutnych marzeń jest podróż na Marsa i sam lot w kosmos. To się sprowadza do moich zainteresowań, bo tak naprawdę ta fotografia wzięła się z astronomii. To ona była pierwsza i podziwianie kosmosu. Krok po kroku zapragnąłem sam go uwieczniać.

Co ostatnio fotografowałeś?

Ostatnio, jeżeli chodzi o astronomiczne zdjęcia, to byłem w grudniu. To było jedno zdjęcie na Hali Gąsienicowej, z tymże fotografuję teraz techniką, która pozwala mi uzyskać dużo lepszą jakość tych zdjęć. Polega ona na panoramowaniu i stackowaniu poszczególnych klatek. Stackowanie, to bardzo upraszczając, uśrednianie identycznych zdjęć w celu redukcji szumu. W astrofotografii pracujemy z reguły z bardzo małą ilością światła, więc szumy stają się dość mocnym problemem i trzeba sobie z tym radzić.

Ostatnie moje zdjęcia powstają w ten sposób, że potrafię po 4, 5, 8 godzin robić jedną sesję, by stworzyć jedną finalną panoramę.

Bardzo lubię czytać wspomnienia astronautów, którzy stali w obliczu wyzwania, a tak naprawdę wyzwaniem był ich strach i pokonanie go. To mnie bardzo inspiruje.

jak-fotografowac-gwiazdy

To to już praktycznie praca na cały etat, 8 godzin (śmiech).

No tak, bo co najmniej drugie tyle, co spędzi się na miejscu trzeba spędzić potem na komputerze. To mnóstwo pracy, dlatego też staram się cenić i szanować te zdjęcia. Szukam też wyzwań, gdzie mogę przejść przez cały proces zaczynając od tego, że muszę dostać się w dane miejsce – ono jest trudno dostępne. Na miejscu często są trudne warunki, jak np. w grudniu gdzie było -15 stopni, trzeba te kilka godzin w takich warunkach wysiedzieć, a potem jeszcze cała postprodukcja. Jest to naprawdę przyjemnie.

Śmiesznie brzmi, gdy mówisz, że to przyjemne… (śmiech)

Zimno nie jest przyjemne! Cały proces tak, daje to ogromną satysfakcję, szczególnie, że wiem, że z reguły to zdjęcie będzie wyjątkowe. Takich kadrów w Polsce jest może 2-5, a może nawet żadnego. Można więc powiedzieć, że znalazłem sobie niszę, a do tego robię, to co lubię.

Zastanawiam się jak nazwać Twoją fotografię. Czy to już astrofotografia czy jeszcze krajobrazowa?

Nazwałbym ją astrokrajobrazową. W większości są to szerokie kadry mniej więcej szerokie na 100 stopni, wysokie na 80, czasem są wyższe niż szersze. Odpowiada to kadrom, które jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem wychodząc w ciemną noc pod gwiazdy, a nie kadrom stricte astrofotograficznym, gdzie fotografujemy mgławicę i obiekty głębokiego nieba, które zajmują bardzo często ułamek kąta stopniowego na niebie.

Wspomniałeś już, że Twoja przygoda z fotografią zaczęła się od fascynacji kosmosem. Pamiętasz jak to ewoluowało? Miałeś przygodę z aparatem w innych dziedzinach fotografii?

Na dzień dzisiejszy ze swojej fotografii zrobiłem już w pewnym sensie pracę. Te zdjęcia astronomiczne to stricte zdjęcia, które chce robić dla siebie. Robię natomiast dużo zdjęć w innych dziedzinach, w fotografii komercyjnej. Ale jak to się zaczęło….

Od dziecka byłem zapatrzony w to, co jest nad nami. Pierwszą moją absolutną miłością, zresztą jest nią nadal, było lotnictwo. W wieku 8 lat miałem encyklopedię lotnictwa, znam każdy model, długość, szerokość, osiągi – wiedziałem wszystko. Z astronomią zaczęło się w wieku 6 lat, mój tata oglądał program o UFO i ja się tak strasznie tego przestraszyłem. Przez to, że się tego bałem, zaczęło mnie to ciekawić. Szukałem więc informacji o UFO itp. itd. Wszystkie jedna te informacje kończyły się zdaniem: „I tutaj muszą państwo ocenić sobie sami te dowody”. To mnie nie satysfakcjonowało… I wtedy zacząłem się interesować wiedzą naukową. Później naturalnie trafiłem na te piękne zdjęcia kosmosu z teleskopu Hubble’a i tak mnie to wciągnęło, że tak jest do dziś.

Kiedy zachwyciło mnie piękno kosmosu postanowiłem go też sam fotografować, miałem 10 lat to już wiedziałem, że chcę to robić, ale wtedy było to absolutnie poza moim zasięgiem. Próbowałem Zenitem mojego taty, potem dopiero miałem mały kompakcik, tam się nauczyłem kompletnej obsługi manualnej no i poszło

jak-fotografowac-gwiazdy

Powiedz czy udało Ci się sfotografować już jakieś UFO… Mam nadzieję, że nie (śmiech)

Nie, ale przyznam się, że w sierpniu 2018 pierwszy raz widziałem na niebie coś o czym nie miałem pojęcia. Później po poszukiwaniach okazało się, że to była konstelacja amerykańskich satelitów szpiegowskich, które latają w parze bądź w trójce, tworząc na niebie trójkąt równoboczny. W pierwszym momencie ten widok, gdy nie wiedziałem na co patrzę, a trochę się już w kosmos napatrzyłem, był lekko szokujący.

Udało Ci się to sfotografować?

Mam tylko urywek na jednym zdjęciu.

Czy żeby zajmować się astrofotografią trzeba posiadać wiedzę o kosmosie?

To jest w pewnym sensie kluczowe. Jak nie wiemy co fotografujemy, to nie wiemy jak się za to zabrać. Gdy już posiadłem w miarę sprzęt, to przez pierwszy rok błądziłem po sprzęcie, ale czysto technicznie. Natomiast dokładnie wiedziałem jak fotografować gwiazdy. Bardzo często ludzie, którzy chcą fotografować niebo, znają może jedną konstelację na niebie i nie wiedzą w którą stronę do tego podejść.

Idąc na sesję, z racji tego, że znam praktycznie całą mapę nieba od lat, z góry jestem w stanie sobie wyobrazić kadr.

Skąd w ogóle wiadomo co pojawi się na niebie i ile można przewidzieć?

Prawie wszystko oprócz, kolokwialnie mówiąc, spadających gwiazd. Dlatego na moich kadrach z perseidami czy geminidami, to odpowiednio 8 godzin łapane przed dwie noce. To panoramowaniu po kawałku nieba, gdzie aparat patrzy cały czas przez jeden fragment nieba i liczę, że przez te 30 minut w miejsce, w które jest on wycelowany, po prostu coś wpadnie.

Przez 30 minut naświetlasz jeden fragment nieba?

Tak, ale nie robię tego jedną ekspozycją tylko powiedzmy 15 po 2 minuty.

Co Ty robisz przez te 8 godzin fotografowania tego nieba…

Mam czas się napatrzeć!

W jakich godzinach fotografować gwiazdy i niebo?

To zależy. Na wiosnę najciekawsze rzeczy do fotografowania są nad ranem, bo droga mleczna tak zaczyna wschodzić. Gdy chcemy ją fotografować na jesieni, to po zachodzie. Fotografowanie tranzytów księżyca jest blisko wschodu lub zachodu słońca. Można też fotografować gwiazdy w dzień, jest moim zdaniem kilka fajnych kadrów do zrobienia ze słońcem, których nigdzie jeszcze nie widziałem. Chyba nikt jeszcze nie zrobił, będę chciał to wykorzystać. Potrzebuję na to tylko czasu.

jak-fotografowac-gwiazdy

W fotografii krajobrazu czekamy często na moment idealny. Ty mówisz, że w fotografii gwiazd da się wiele przewidzieć, ale czy Ty też musisz wyczekiwać na moment?

Trochę odpowiedziałem na to w poprzednim pytaniu. Jedyną rzeczą, na którą trzeba uważać są wschody i zachody księżyca. Jeżeli fotografujemy podczas nocy astronomicznej i zależy nam na uchwyceniu najciemniejszego fragmentu nocy, to wtedy na to trzeba uważać. Nie ma tak, że kadr który chce wykonać trwa na niebie np. 15 sekund, tak jak czasem bywa przy wschodach i zachodzie słońca.

W jaki sposób znajdujesz miejsca, z których fotografujesz? Sam mówisz, że trudno się tam dostać.

Mam ten atut, że mieszkam na co dzień w Zakopanem. Sporo z tych miejsc mam już wypatrzone, byłem tam za dnia. Łącząc moją wiedzę o tym, co jest na niebie, to wiem, że np. dane gwiazdy będą o tej porze roku przechodziły w tym miejscu. Wiem więc skąd warto fotografować gwiazdy i niebo nocą.

Czyli to nie są popularne miejsca na krajobraz, nie korzystasz z popularnych stron? Bazujesz bardziej na Twojej wiedzy?

W ogóle… Czasem zobaczę fajny kadr krajobrazowy i myślę sobie, że fajnie byłoby go uchwycić pod gwiazdami.

Lubię pytać fotografów krajobrazu o przygody ze zwierzyną, bo podróżujecie nocami i przez dzikie tereny…

Nie mam takiej, aczkolwiek świecące oczy w nocy to już standard. Przywykłem już do tego, staram się też zawsze znaleźć sobie towarzystwo.

Raz myślałem, że otoczyły mnie wilki, bo zaczęły się wokół mnie w półkolu zapalać oczy, ale okazało się, że to były sarny.

Za jeden swój wyjazd zapłaciłeś gorączką i przeziębieniem, ale sam powiedziałeś, że od tego wyjazdu zaczęła się Twoja pasja krajobrazem. Może jakaś porada, jak przetrwać w takich trudnych warunkach?

To jest dobre pytanie, trzeba być w głowie gotowym na takie zimno, czy na to, że trzeba będzie przesiedzieć w jednym miejscu kilka godzin. W zimie lubię to, że mogę poruszać się na nartach. Często gdzieś działam w rejonach Kasprowego, bo to dość bezpieczne miejsce, jeśli chodzi o zjazd na nartach w nocy samemu.

Z innych miejsc wolałbym nie zjeżdżać w samotności.

Trzeba korzystać z ogrzewaczy chemicznych, jak już jest poniżej -5, to ciężko wytrzymać w jednym miejscu, bo końcówki ciała się bardzo wychładzają. Czasem uda mi się gdzieś skryć.

Gdy idę w górę, idę też lekko ubrany, żeby się nie przegrzewać. Potrafię iść na -10 stopni w koszulce i bluzie, a 2/3 plecaka to ubrania.

jak-fotografowac-gwiazdy

A pora roku ma znaczenie jak wygląda niebo?

To ma znaczenie głównie przy widoczności drogi mlecznej. W zimie widzimy głównie peryferia. A w lato, bardzo upraszczając, widzimy centrum i główne zagęszczenie dysku. To warto fotografować, bo to najciekawszy obiekt na niebie.

Astrofotografia nie będzie chyba tania… Czy sprzęt ma znaczenie? Zapewne potrzebujesz potężnych zoomów?

I tak i nie. To ciekawa kwestia, patrząc na ostatnie moje zdjęcia, mając doświadczenie, które mam teraz, myślę, że 75 procent z nich zrobiłbym dziś sprzętem za 4000 zł. Mam oczywiście troszkę droższego sprzętu, czasem to przeszkadza, a czasem pomaga. Naprawdę można dużo zrobić nie inwestując w to kosmicznych sum.

Jeżeli chodzi o długie ogniskowe to mam teleskop, który kosztuje kilkaset złotych – sama tuba. Można go postawić na statywie za 200-300 zł. Wpinając do tego podstawową lustrzankę za 1000 zł. Większość ludzi utyka w problemie megapikseli, a jeżeli chodzi o astronomię, to paradoksalnie im większy piksel, to matryce więcej szumią. Jest bardzo dużo technicznych zawiłości, które wcale nie definiują tego, że im droższe, tym lepsze.

A czy jest coś w sprzęcie niezbędnego?

Na pewno statyw, aczkolwiek zdarzało mi się robić zdjęcia też np. ze skały. Krytyczną rzeczą jest montaż paralaktyczny. Pozwala on śledzić ruch gwiazd, przez co wydłuży czas ekspozycji, co pociąga za sobą lawinę korzyści.

Wszystko to brzmi dla mnie bardzo obco (śmiech) Ale to właśnie fascynujące, że mamy tyle dziedzin fotografii i każda rządzi się trochę innymi prawami.

Tak, ale czerpiąc z wiedzy o astrofotografii, która jest bardzo wymagająca, widzę że potrafię to fajnie wykorzystać w innych dziedzinach.

Ile zdjęć musisz wykonać, żeby mieć to jedno najlepsze?

Od 1 do 500. Np. moje zdjęcie księżyca za Giewontem to jest pojedyncza klatka. Te 500 przy tych perseidach. Potrzebowałem czasu, żeby było większe prawdopodobieństwo, że w kadr wpadnie mi kilka spadających gwiazd. Musiałem fotografować więc przez 8 godzin, później łączyłem w panoramę i stackowałem. Skomplikowane, pewne osoby mogłyby to podciągnąć pod fotomontaż, ale ja bym tego tak nie nazywał. Fotomontażem nazwałbym to, gdybym nad Sokolicą wkleił fragment drogi mlecznej z Afryki. W mojej fotografii staram się, jak to tylko możliwe, być zgodnym z tym, co jest w danym miejscu o danej godzinie widoczne. Nie wklejam księżyca tam, gdzie go nie ma. Ostatnio pojawiła się plaga takich zdjęć.

jak-fotografowac-gwiazdy

Podejrzewam, że widzisz to tylko Ty… To smutne, bo ja nie miałbym o tym pojęcia.

To się właśnie sprowadza do jednego z pierwszych pytań, które mi zadałeś: czy wiedza astronomiczna ma tu znaczenie. Myślę, że jest konieczna, by fotografować gwiazdy i niebo.

Przeglądając Twojego Facebooka znalazłem zdjęcia BEFORE/AFTER. Jestem zaskoczony, bo spodziewałem się dużo większej ingerencji w Twoje zdjęcia w postprodukcji.

Idąc w dane miejsce, wiem jak ma wyglądać gotowy materiał, z góry wiem co z nim zrobię na komputerze. Dlatego składa się to w spójną całość i nie wymaga aż takiej ingerencji w programie graficznym.

Czasem są oczywiście jakieś aspekty improwizacji.

Chciałem Cię zapytać o jeszcze jedno Twoje zdjęcie. Mam na myśli to z Sylwestra w Zakopanem… To świetne zdjęcie, gdzie w powietrzu widzimy wystrzelone fajerwerki. I tutaj zacząłem się zastanawiać, czy Ty jesteś w stanie poświęcić świętowanie w taki dzień dla dobrego zdjęcia, czy może był to przypadek, że akurat w takim miejscu się wtedy znalazłeś?

Już od kilku lat zabierałem się za to, żeby pójść w góry na Sylwestra. Jakoś zawsze ten pomysł mi umykał… Nie mam jakoś spektakularnie dużo lat, ale sporo tych dni spędziłem na dole, więc trzeba było zrobić coś nowego. Poszedłem konkretnie, by zrobić zdjęcie. Plan był troszkę bardziej ambitny, bo zakładałem, że pojawi się okno pogodowe. Poniekąd było, ale chciałem uchwycić trochę gwiazd, ale nie udało się.

To było dla mnie pewnego rodzaju świętowanie – zrobienie czegoś nowego.

jak-fotografowac-gwiazdy

Twoje tło na Facebooku mówi: „Dream. Realize it. Photograph. Repeat” – czy to przepis na dobre zdjęcia i sposób na uniknięcie fotograficznego zastoju?

Nie, to bardziej przedstawia mój sposób pracy. Najpierw marzę i wyobrażam sobie to, co chcę zrobić. Realizuję i tak się zamyka krąg. Tak, jak zrobiłem kadr na Sokolicy. To ciekawa historia, bo moje zdjęcie powstało w takim momencie, gdy zaraz po jego wykonaniu to drzewko zostało zniszczone. Sokolica więc nigdy nie będzie już taka. Mogę uznać, że moje zdjęcie jest unikatem i takie pozostanie.

A propo tych marzeń, masz jakieś fotograficzne?

Jasne, mam w planie realizacji go w tym roku. Niestety, jak zawsze, pojawia się tutaj kwestia finansowa, która jest dość wymagająca. Chcę zobaczyć całkowite zaćmienie słońca. Pierwsza szansa jest 2 lipca w Chile. Zostało już całkiem niewiele czasu, nie wiem czy mi się uda polecieć, poza tym jest jednak 50/50 co do prognoz pogody, co wg mnie jest dużą szansą niepowodzenia.

Mam kilka koncepcji – albo lecieć na wschód od And, czyli bardziej od Argentyny albo na zachód do Chile.

Później druga szansa jest 26 grudnia w Omamie bądź w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – na półwyspie arabskim, więc bliżej i lepsze warunki pogodowe. To mój plan i marzenie fotograficzne, jest kilka mniejszych, ale to jest największe na ten rok.

Kto inspiruje Michała Ostaszewskiego? 

Jest sporo osób. Zależy też o co pytamy, czy czysto fotograficznie czy życiowo. Jeżeli chodzi o zaćmienie słońca, to zdjęcie, które mnie inspiruje to kadry wykonane w 2017 roku przez Michaela Shainblum, Chris Burkard i jeszcze jednego fotografa, którego nazwiska nie pamiętam. Sfotografowali w Wielkie Amerykańskie Zaćmienie Słońca, wspinacza i kogoś, kto szedł po linie między dwoma skałami. To był świetny, inspirujący kadr.

Zagrzewa mnie też do boju film z 2015 roku, który sponsorował Salomon. To było pierwsze zaćmienie, które oglądałem w Polsce – 20 marca. W Polsce było ono częściowe, a na Spitsbergen było całkowite i tam zebrała się ekipa narciarzy i fotografa i powstał dwutygodniowy projekt przy ekstremalnych warunkach pogodowych. To było wyzwanie.

Jeżeli chodzi o inspiracje życiowe, to na pewno bardzo popieram politykę, styl myślenia i koncepcję na życie Elona Muska – to jest top of the top, jeśli chodzi o ludzi, których podziwiam. Ale chociażby wczoraj oglądałem film „Free Solo” z Alexem Honnoldem, który zdobył kilometrową ścianę bez zabezpieczenia. Podziwiam ludzi, którzy są w stanie tak kontrolować swój umysł. To kluczowa rzecz.

Bardzo lubię też czytać wspomnienia astronautów, gdzie stali w obliczu wyzwania, a tak naprawdę wyzwaniem był ich strach i pokonanie go. To mnie bardzo inspiruje.

W mojej fotografii staram się, jak to tylko możliwe, być zgodnym z tym, co jest w danym miejscu o danej godzinie widoczne

jak-fotografowac-gwiazdy

To co, na koniec jakaś porada dla fotografów? Oczywiście nie tylko dotycząca tego jak fotografować gwiazdy!

Każdy, gdzieś jako zaczynał. Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że moje zdjęcia będą dziś tak wyglądać to bym nie wierzył. Naprawdę zaskakuje mnie ile ludzi potrafi do mnie wysłać pozytywny odzew, jeżeli chodzi o moje zdjęcia,… Jak zobaczycie jakieś moje zdjęcia sprzęt kilku lat, a one tam są na Facebooku. One naprawdę nie wyglądały dobrze… Być może zaczniecie się śmiać, ale być może zrozumiecie też, że to wszystko jest do osiągnięcia.

Przeznaczałem na to większość swoich oszczędności, ale nie wpakowałem w to milionów. To jest do zrobienia dla każdego.

Michał, życzę Ci zatem sfotografowania tego zaćmienia słońca – albo w Chile albo na Półwyspie Arabskim. Na pewno będę na to zdjęcie czekał! Dzięki za rozmowę.

Dzięki wielkie!