#14 – Iza Łysoń

21 lutego 2019, Author: Szymon Kasolik

Iza Łysoń – młodziutka fotograf psów. Jeśli próbowaliście kiedyś sfotografować swojego psa, to wiecie jak trudna to jest sztuka. Iza jest specjalistką w takiej fotografii, zaprosiłem ją więc do rozmowy o fotografowaniu czworonogów.

iza-lyson

Rozmawiamy m.in. o:

– Czy wszystkie fotografowane psy są tresowane?

– Jak skupić uwagę psa? 

– Jak wydobyć na zdjęciach oczy psa? 

– Co jest najważniejsze w fotografii psów?


500px: IzaLysonArts

Fb: Iza Łysoń Arts

Instagram: izalyson

Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |  Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Nasza rozmowa w formie pisanej:

Cześć Iza!

Iza Łysoń: Cześć!

Co ostatnio fotografowałaś?

Pewnie psy! Fotografowałam mojego psa – dla odmiany w studio.

Masz dopiero 20 lat…

Szczerze mówiąc trochę więcej, po prostu zapominam zmieniać tego w social media (śmiech).

Pytam o Twój wiek dlatego, że gdy moim gościem jest ktoś tak młody, to kusi mnie, by pytać o początki. Kiedy zatem zaczęłaś fotografować?

Moja historia z fotografią zaczęła się, gdy dostałam mojego wymarzonego pieska – golden retrieviera. Wiadomo, jak się ma szczeniaczka to robi mu się dużo zdjęć, żeby pamiętać jak wyglądał. Zaczęłam wrzucać te zdjęcia na różne fora miłośników ras i zobaczyłam, że tam ludzie robią lepsze zdjęcia ode mnie. Pomyślałam więc, że sama też zrobię coś lepszego.

Czyli od razu zaczęłaś od psów? Nie było nic po drodze?

Jak już dostałam aparat, bo rodzice zobaczyli we mnie potencjał, to wtedy próbowałam wszystkiego – kwiatuszki, dżdżownice, koleżanki, ale jednak z psami szło mi najlepiej.

Pamiętasz swoje pierwsze zdjęcie, które było kamieniem milowym w Twojej karierze?

Wydaje mi się, że to mogłoby być któreś z serii w lawendzie…

Dlaczego akurat psy?

Po prostu miałam psa, którego chciałem fotografować i wyszło to naturalnie.

Pytam dlaczego psy, bo w Twojej galerii na 500px jest tylko jedno zdjęcie kota… (śmiech)

Koty… Jak wpadnie do ogródka, kwiatki ładnie rosną to ok. Może się sprzeda na Stocku (śmiech) I czasem przy okazji gdzieś je fotografowałam.

Masz tylko goldena czy jeszcze jakiegoś psiaka?

Goldena i od roku Border Colie, który był kupiony już świadomie, jako twarz mojej fotografii.

To jakaś mądra rasa?

To psy uznawane za najinteligentniejszą rasę. Łatwo się je szkoli i są bardzo chętne do współpracy z człowiekiem, a mi takiego psa trzeba było. Nie mógł być też ani za duży, ani za mały. Gdy jeździmy gdzieś daleko samochodem to tak, żeby nie zajmował dużo miejsca, a jednocześnie nie gubił się w kadrach.

Tresowałaś go na własną rękę czy jakaś szkoła?

Goldena sama, a border collie znajomi mi pomagają.

Patrząc po Twoich zdjęciach wydaje się, że wszystkie te psy są tresowane…

Raczej nie, to zależy od modela. I to od razu widać na zdjęciach, bo te tresowane robią różne niesamowite rzeczy na zdjęciach.

To jestem zaskoczony, bo wydawało mi się, że wszystkie są tresowane. Jak idę z moim labradorem do lasu na spacer i chcę mu czasem zrobić fajne zdjęcie, to przecież szans nie ma, żeby on usiedział chociaż na chwilę. Jak to się robi?

Przede wszystkim często jest z nim właściciel i to on próbuje tego psa spacyfikować. Gdy jest się samemu z psem to jest dużo ciężej, ale też są na to sposoby. Najwięcej sesji dla klientów wykonuję w Norwegii, gdzie jadę hotelu dla psów. Ludzie, którzy zostawiają tam psy mogą zamówić dodatkową usługę sesji fotograficznej.

Jak zatem zrobić zdjęcie zwykłemu psu?

Musi mieć jedzonko, bo nikt nie będzie pracował za darmo. Musi mieć motywację, więc może być też zabawka, ale z nią czasem są problemy, bo pies zamiast pozować to bardzo się ekscytuje.

A jak z walorami estetycznymi, czy on jest jakoś przygotowany do sesji?

To zależy od psa. Często fotografuję psy wystawowe, które przed sesją są kąpane, czesane. Warto mieć przy sobie szczotkę, zwłaszcza, gdy pies jest długowłosy.

Jest jeszcze ktoś na sesji prócz Ciebie i właściciela?

Dwie osoby zdecydowanie wystarczą. Nie używam też blend, bo nie wiadomo jak pies zareaguje.

Zwierzę bywa nieprzewidywalne, czy któraś sesja się nie udała?

Chyba nigdy… Zawsze coś wyjdzie, nawet z psami ze schroniska, do których czasem nic nie dociera. Ani jedzenie, ani zabawka, bo są zbyt zestresowane. Wtedy pozostaje mi czekać na moment…

W fotografii najważniejszy jest pies. I nawet gdy mamy piękne światło, a pies wygląda niekorzystnie to nie będzie z tego dobrego zdjęcia.

Według Ciebie każdego psa da się pięknie sfotografować?

Tak, tylko czasem trzeba się bardziej postarać.

iza-lyson

W trakcie sesji pewnie wykonujesz dużo zdjęć…

Raczej dużo, ale zauważyłam, że teraz coraz mniej, bo już nauczyłam się kiedy nie warto robić zdjęcia, bo widzę, że nic z niego nie będzie. Więc czekam na moment, gdy pies wygląda dobrze i jest zainteresowany.

Czasem też z kilku zdjęć wybieram sobie elementy i przeklejam, np. gdy pies jest na smyczy, a potem chcemy, by smycz zniknęła.

Takie triki…(śmiech) Jak podchodzisz do selekcji, co powoduje, że „to jest właśnie TO zdjęcie”?

Przede wszystkim wygląd psa. Robię kilka selekcji: wybieram sobie najpierw wszystkie dobre zdjęcia, potem coraz lepsze i patrzę na to, by się od siebie różniły. Nie chcę, by to było np. 10 zdjęć psa od przodu.

Czyli klient nie wybiera zdjęć, polega na Tobie?

W przypadku psów wystawowych pozwalam na wybór.

Możesz przytoczyć przykład tego, jak wiele robisz zdjęć na jednej sesji?

Na 10 udanych zdjęć ok 400.

Ile trwa taka sesja?

Ok. godziny, półtorej – zależy też od miejsca. Czy trzeba dużo chodzić między różnymi lokacjami czy wszystko mamy na miejscu.

A jak szukasz lokacji?

Przede wszystkim miejsce musi być bezpieczne dla psa. Warto zwrócić też na to, czy psa można spuścić w danym miejscu ze smyczy.

A później kieruję się walorami estetycznymi, zależy jakie mam pole do manewru. Gdy robię coś dla siebie, to staram się szukać miejsc poza granicami Polski i jechać na kilkanaście dni.

A gdzie szukasz tych lokacji, bo nie są one przypadkowe?

Bardzo dużo przeglądam 500px i Instagrama i zapisuję miejsca, które kiedyś chcę odwiedzić i gdy nazbiera się dużo w jednej okolicy to jadę. Nie wymyślam kadrów od początku do końca, bo trzeba pamiętać, że jest to praca ze zwierzętami i one nie zawsze będą chciały zrobić to, co my chcemy.

iza-lyson

Czyli odległość nie ma dla Ciebie znaczenia?

Raczej ze swoim psem pojadę wszędzie.

Ale z którym, bo masz dwa?

Najpierw jeździł ze mną Golden, ona była ze mną na pierwszym moim wyjeździe, nad Jezioro Bokod na Węgrzech. Pamiętam, jak to było zorganizowane… Stwierdziliśmy po prostu, że pojedziemy. Mieliśmy Fiata Seicento i pojechaliśmy. 5 km od celu zorientowaliśmy się, ze nie mamy pojęcia gdzie to jest. Ok. godziny szukaliśmy drogi, w którą trzeba wjechać, mieliśmy się już poddać, ale byłoby głupio.

Nie chciało nam się rozkładać namiotu, spaliśmy więc w aucie, gdzie pies zajmował cały tył, a ja z przodu, a mój chłopak na drugim siedzeniu.

Podróż w stylu Witka Ziomka, byłby z Ciebie na pewno dumny (śmiech).

Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś razem gdzieś pojechać!

Jak się skończyła podróż nad to jezioro?

Szczęśliwie! Dotarliśmy, objechaliśmy bezpiecznie w dwie strony. Przede wszystkim wtedy okazało się, że tak się da i teraz świat stoi otworem.

Ile w tych kadrach szczęścia a ile długiego wyczekiwania na moment, żeby pies zrobił coś, na co czekałaś?

Raczej: „niech się dzieje, co chce”. Pies wie lepiej, co ma robić. One są też złośliwe i nie chcą czasem współpracować. Trzeba wtedy wyciągnąć lepsze jedzonko, lepszą zabawkę…

iza-lyson

Czego osobiście Ty szukasz w fotografii psów?

Lubię oczy, ich spojrzenie. Staram się zawsze je uwidocznić. Lubię też, gdy po zakończonej sesji właściciel popatrzy na zdjęcia powie mi: „To jest cały on!”. To nie jest proste, w końcu idziemy z psem w zupełnie nienaturalną dla niego sytuację, każemy mu robić różne rzeczy przekupując go masą jedzenia i ciężko, żeby ten pies pozostał sobą.

Wspomniałaś o oczach i to jest bardzo charakterystyczne dla Twoich zdjęć – są one bardzo mocno wydobyte. Jak to się robi?

Na początku światło, a najlepiej robić zdjęcia ze światłem. Ostrość też zawsze musi być idealnie na oku.

Byłem przekonany, że tam są jakieś filtry wyostrzające…

Często je rozjaśniam, dużo już musi być w tym oku, żeby ono tak dobrze wyglądało. Musi się odbijać w nim reszta świata, czyli pies musi patrzeć w górę, bo jak patrzy w dół to oczy się, tak jakby, zapadają, są całkiem ciemne.

iza-lyson

Jak podchodzisz do obróbki, czy dużo jej w ogóle w Twojej pracy?

O niektórych zdjęciach myślę już na samym początku, że są dobre. A czasami nad niektórymi zdjęciami muszę dłużej posiedzieć i lubię, bo wydaje mi się, że coś mogłoby tam lepiej wyglądać. Lubię, gdy zdjęcia są czyste i nie ma żadnych śmieci w kadrze, w tle. Ale tego wciąż się uczę…

A co z retuszem?

Zdarza mi się wycinać np. obroże czy jakieś patyczki, listki w sierści. Ogólnie śmieję się, że jakbym kiedyś miała robić warsztaty, to miałyby nazwę: „Jak robić i obrabiać zdjęcia, nie mając o tym bladego pojęcia”.

Czyli kolejna fotografka, która jest atechniczna, mam rozumieć?

Tak, czasem umiem obrobić zdjęcie samym pędzlem w Phostoshopie. Trzy funkcje i koniec.

Wspominałaś coś o przygodzie ze światłem studyjnym. Opowiadaj.

Nie mogę zbyt wiele powiedzieć o świetle, bo zwykle to wygląda tak, że wchodzę do studia i proszę kolegów: to wiecie, dajcie mi tu dwie lampy i tak, żeby było w miarę ładnie. I oni mi to ustawiają.

Jak pies reaguje na światło?

Jest ok. Ostatnio fotografowałam też lisa w studio i wtedy też było dobrze.

Jaki sprzęt sprawdza się w Twojej fotografii?

Używam jasnych stałek przede wszystkim. Muszę mieć też aparat z szybkim autofokusem. Mam też fisheye, któż nie lubi słodkich piesków z dużymi noskami?

Wszyscy! Powiedz coś o zdjęciach czarnego lisa… Skąd Ty go wzięłaś?

Po czarnego lisa jechałam na granicę z Niemcami. Kobieta ma sporą ilość lisów. Oprócz tego ma hodowlę wilczaków czechosłowackich, to są psy podobne do wilków. Ma też australijskie dingo i hybrydę wilka ściąganą ze Stanów.

iza-lyson

Taki lis może być wytresowany?

Może, ale takich lisów jest bardzo mało. Ten rudy lis, którego fotografowałam – znam się z nim dużo dłużej niż z czarnym, i wiem jak wygląda jego szkolenie. To ciężka praca.

Jak się współpracuje z lisami?

Przy czarnym lisie był jeszcze biały – to był zupełnie inny rodzaj współpracy niż przy rudym. Lis rudy jest nauczony życia, chodzenia na smyczy i umie nawet różne sztuczki. Nawet w studio przybijał ludziom piątki, prosił, kładł się na boku – jak pies!

Lis biały i srebrny to bardziej nieszkolone psy, ale jeszcze trudniejsze. Trzeba było bardziej polować i wychwytywać go między codziennymi czynnościami.

Fotografowałaś psy w Norwegii, jak do tego doszło?

To jest fajna historia. Jechałam kiedyś na sesję lawendową z dziewczyną, która jechała na trasie Wrocław – Krosno. Było dość daleko, więc rozmawiałyśmy sporo. I tak się zgadałyśmy o Skandynawii i powiedziała, że pracuje w hotelu dla psów w Norwegii, i że jak chcę to żebym przyjechała pofotografować. Na początku potraktowałam to jako ciekawostkę, gdzie ja do Norwegii…

Ale gdy potem pojechałam fotografować wspomniane lisy, na granicy z Niemcami, musiałam wracać przez Wrocław i zajęłoby mi to pociągiem całą noc. Bałam się tak jechać z całym sprzętem. Napisałam do tej dziewczyny czy by mnie przenocowała. Dała mi klucze do swojego mieszkania, mimo że jej tam nie było. W zamian zrobiłam jej sesję jej psa. I tak się zgadałyśmy, że może faktycznie przyjadę do tej Norwegii…

Teraz byłam tam już 9 raz.

iza-lyson

Dążysz do tego, żeby fotografia była Twoim zawodem?

Chyba nie chcę, żeby to był mój zawód… Nie wiem czy jestem w stanie tylko fotografować, więc prócz tego studiuję i myślę, że mój zawód w przyszłości będzie inny.

Czy Ty próbowałaś się w innych dziedzinach fotografii? Bardzo często elementem Twoich zdjęć jest krajobraz i to całkiem niezły…

Tak, ale śmieję się, że jestem bardzo słaba w krajobraz, dlatego wkładam tam psa i wtedy jakoś się broni.

A co masz do swojego krajobrazu?

Nie bardzo widzę sens fotografowania samego krajobrazu, tyle osób już to robiło…

W takim razie powinniśmy nie widzieć sensu w ogóle w fotografii…

Ale gdzie ja to potem wrzucę, mam tylko Instagrama z pieskami.

To zakładasz drugi profil i już.

Pomyślę nad tym!

iza-lyson

Wracając do głównego pytania, próbowałaś czegoś innego?

Zrobiłam w życiu ze 3 śluby. Jestem też w Krakowskiej Studenckiej Akademii Fotograficznej, więc przy okazji robiłam koncerty, wydarzenia…

A ludzie? To chyba podobne do fotografowania zwierząt?

Nie umiem zrobić takiego dobrego zdjęcia człowiekowi. Umiem zrobić taką profilówkę na fejsa, o! Będzie ładne i poprawne, ale zawsze będzie czegoś brakowało.

Kto i co Cię inspiruje?

Wydaje mi się, że nie ma takiej osoby, tylko bardziej zdjęcia, które oglądam i miejsca. Najbardziej inspirujące jednak są dla mnie psy, które są bardzo różnorodne.

Zapomniałem Cię zapytać o to, jak znajdujesz swoich modeli?

Część się do mnie zgłasza, a do części zgłaszam się sama. Zdarza mi się siedzieć długie godziny przed komputerem i szukać np. mopsa do sesji w Krakowie na różnych grupach na Facebooku.

Cytując: jesteś małą dziewczynką z wielkimi planami, to gdzie się widzisz za 5 lat?

Bałam się tego pytania najbardziej! Zwłaszcza, że jestem osobą, która swoje plany potrafi zmienić w 5 minut. Uważam, że nie da się na tak długo zaplanować.

Ok, a fotograficzne marzenie?

Mam jeszcze kilka miejsc, w które chciałabym pojechać. Na pewno Svalbard – najbardziej wysunięta na północ osada ludzka. Podlega pod Norwegię, chciałabym tam pożyć rok, żeby zobaczyć i przeżyć noc i dzień polarny.

Z psem u boku czy bez?

Z psem, chociaż to dość trudne. Tak samo Islandia z psem jest trudna – ze względu na kwarantannę. Trzeba zapłacić 1500 euro i oddać psa na miesiąc do klatki.

Nawet nie wiedziałem… To wszystko marzenia podróżnicze, czy chcesz sfotografować tam psy?

Oczywiście!

Czy masz jakąś poradę dla fotografów?

Trzeba dużo cierpliwości i pokory, żeby do czegoś dojść. Szczególnie, gdy pracujemy z psami.

Wszystko przychodzi z czasem.

Iza, dzięki za rozmowę!

Dziękuję bardzo.

iza-lyson