#47 – Ewelina Zięba

16 kwietnia 2020, Author: Szymon Kasolik

Ewelina Zięba – fotografka ślubna słynąca z mocno filmowego i melancholijnego stylu. Potrafi otwierać ludzi i tworzyć magiczny świat fotografii ślubnej. Jak sama przyznaje: praktycznie nie ma par, które nie zamawiają u niej sesji portretowej. W ciężkich czasach kwarantanny tęskni za podróżami i kontaktem z ludźmi.

ewelina-zieba

Ewelina Zięba w internetach:

www:  www.ewelinazieba.com

insta: @ewelinaziebaphoto

fb: Ewelina Zięba Photography


Wpadnij na grupę na Facebooku:  Fotograficznie Rzecz Biorąc

Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na  Youtube | iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymonkasolik


Cześć Ewelina!
Ewelina Zięba: Dzień dobry!

ewelina-zieba

Przydałby się nam dzisiaj wszystkich wehikuł czasu, więc może użyjmy takiego i przenieśmy się do czasów, gdy dopiero zaczynałaś z fotografią. Jak w ogóle do tego doszło?
Na początku ja w ogóle nie chciałam być fotografem, dlatego, że gdy fotografia stała się moim hobby to chciałam, żeby to była odskocznia. Nie urodziłam się z aparatem w ręce ani nic z tych rzeczy, ale zawsze lubiłam sobie i innym robić zdjęcia.
Znam albumy rodzinne na pamięć. Bardziej na poważnie zaczęło się na studiach, gdy przyjechałam do Warszawy. Byłam trochę wystraszoną dziewczyną, więc przyczepiłam się dziewczyny na wydziale, która dobrze ogarniała logistycznie uniwersytet i zajęcia. Okazało się, że zapisała się na zajęcia fotografii. Nie mogłam się już na mnie zapisać, ale ta dziewczyna wkręciła mnie na koło fotograficzne.
Mnie na tych zajęciach fotografia bardzo nie pociągała, miałam problemy techniczne. Robiłam tam częściej za modelkę.
W wakacje pojechałam do Niemiec na tzw. prace fizyczne przy warzywach (śmiech). Udało mi się zarobić dobre pieniądze, za które kupiłam lustrzankę.
W 2013 roku mój brat brał ślub, więc zostałam poproszona o spontaniczną sesję zdjęciową po ślubie. W tym samym roku straciłam pracę. Miałam doła, bo jeszcze to było zaraz przed wymarzonym wyjazdem do Azji. Było ciężko.
Wróciłam z tego wyjazdu z nadzieją, że muszę coś ze swoim życiem zrobić. Kombinowałam w bardzo różnych kierunkach. Wtedy pojawił się mój narzeczony, który mi się oświadczył i zaczęliśmy planować swój ślub. Jak weszłam w ten świat współczesnych fotografów ślubnych, to był 2014 rok, to się bardzo miło zaskoczyłam.
Po sesji narzeczeńskiej byłam zachwycona. Wróciłam z tej sesji z przekonaniem, że też chcę robić takie zdjęcia. Mój mąż wziął kredyt na dokładnie ten sam aparat, jaki miał nasz fotograf i weszłam w świat pełnej klatki, której kompletnie nie znałam.
Szybko stworzyłam całe portfolio, którym się promowałam. To było rok, w którym dużo moich znajomych brało ślub, więc miałam na kim ćwiczyć.
Weszłam w sezon 2015 z naprawdę fajną ilością zleceń.

ewelina-zieba

Zabookowałaś te 12 ślubów, a czy zderzenie z reportażem było ciężkie?
Na początku byłam przerażona i oglądałam wszystkie reportaże, jakie tylko znalazłam w internecie. Patrzyłam bardziej na zasadzie na momenty, które są fotografowane. Wszystkiego uczyłam się sama. Obecnie bardzo lubię reportaż, bo już wiem o co w nich chodzi.
Na pierwszy reportaż pojechałam z listą kadrów, które trzeba zrobić. Jak na pierwszy ślub zrobiłam świetny reportaż.

Obecnie masz charakterystyczny styl: mocno wyprany z kolorów. Jak ten styl znalazłaś i jak te zmiany akceptowali klienci?
Na początku mojej drogi moim wzorem był mój fotograf ślubny. Robiłam bardzo pastelowe zdjęcia. Nastał rok 2015 i bardzo dużo eksperymentowałam na filtrach VSCO. Zaczęłam wchodzić w świat fotografii analogowej i bardzo lubiłam te kolory. Od zawsze inspirowała mnie Agata Serge. Inspirowały mnie jej kolory. Stwierdziłam, że chcę robić w stylu, który bardziej do mnie przemawia, mimo, że na poprzedni mój styl miałam mnóstwo klientów.
Fotografia ślubna jest dla mnie kwestią bardzo osobistą. To, jak ja tworzę to zaspokajanie potrzeb nie tylko klienta, ale też moich. Gdy zaspakajam swoje potrzeby w fotografii, to widzę że klienci są jeszcze bardziej zadowoleni.
Na 2016 rok bookowali mnie ludzi rok wcześniej, którzy nie znali mojego nowego stylu. Zauważyli zmiany i musiałam zerwać dwie umowy.

ewelina-zieba

Praca fotografa ślubnego to praca z ludźmi, którzy nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś robi im zdjęcia. Jak otwierasz ludzi?
Zawsze było tak, że swoją otwartością wzbudzałam zaufanie i CI ludzie faktycznie się na mnie otwierali. Widzę u siebie taki dysonans pomiędzy tym, że jeżeli obcuję z ludźmi jestem osobą bardzo otwartą, a moimi zdjęciami, które nie pasują do mojego charakteru. Długo miałam z tym problem…
Mam tak, że gdy zostaję sama to jestem właśnie taka nostalgiczna, jak moje zdjęcia. Kiedy to odkryłam to zaczęłam też ludziom serwować ten klimat. W czasie sesji wyciszam ludzi. Mówię więc szeptem, czasem nie mówię nic. Lubię też pokazywać zdjęcia parom na sesji na ekranie wizjera.
Szczera komunikacja z ludźmi wzbudza zaufanie.

W reportażu też ingerujesz?
Też. Tłumaczę wcześniej reportaż jest po części aranżowany. Jestem w kontakcie z panna młodą, żeby wiedzieć jakie wnętrze zostanie wykorzystane na przygotowaniach, jakie będzie światło. Wcześniej więc buduję wizję co tam można stworzyć.
Staram się aranżować first look dla chętnych par. Nie aranżuję oczywiście nic na ceremonii. Na weselu natomiast robię np. zdjęcia z zimnym ogniem, lubię też zdjęcia z tortem.

ewelina-zieba

Jak do „pozowania” podchodzą panowie, czyli ciężki kaliber…
Raz miałam ciężki przypadek. Para bardzo sympatyczna. Robiliśmy sesję w lesie kabackim i pan młody strasznie narzekał. Siadło mi to na psychikę, więc wzięłam go na bok i mówię do niego tak: Jest taka sytuacja, że my tą sesję dziś zrobimy. Tylko od Ciebie zależy czy będzie ona trwała do zachodu słońca czy w godzinę, bo jestem w stanie to zrobić. I zrobię to tak, że będziesz zadowolony zarówno Ty jak i Twoja żona.
I tak się zmobilizował, że udało się. To było typowo zadaniowe podejście.

Dużo działasz na Instagramie, dużo się pokazujesz, nie tylko zdjęcia ślubne. Czy uważasz, że to pomaga? I czy łatwo Ci to przyszło?
Instagram załozyłam w 2013 roku pod swoim imieniem i nazwiskiem. Nawet nie umiałam jej sama zainstalować. Wrzucałam tam zdjęcia z podróży. W 2016 roku zaczęłam transformować to konto w portfolio. Wrzucam zdjęcia ze ślubów, ale na tamten okres nie miałam pojęcia jak to robić. Wrzuciłam też zdjęcie z Nepalu i przedstawiłam się na nim. Zauważyłam, że to zdjęcie ma o wiele lepszy odzew niż wszystkie inne zdjęcia.
W 2018 roku stwierdziłam, że fajnie byłoby spróbować pokazywać siebie. W marcu zrobiłam kurs z blogowania u Jasona Hunta. Trzeba było zrobić tam mapę myśli o tym, co chcę się robić. Odpowiedzi na moje pytania prowadziły do instastories. Przeraziło mnie to.
Zaczęłam podglądać blogerki wszelakie i one mnie bardzo inspirowały. W 2018 roku nagrałam pierwsze. Mój ton głosu na nim mówi podprogowo: „Przepraszam, że do Was mówię”. Odzew był niesamowity.
Budowanie marki osobistej na Instagramie to podstawa. Widzę to po sobie, że nie kupuję od firm od których nie wiem kto za nią stoi. Wolę produkt od kogoś, za którym stoi jakaś filozofia. Wierzę w to, że ludzie ode mnie kupują tak samo.

ewelina-zieba

Masz jakąś poradę fotograficzną?
Ludzie boja się najbardziej oceny innych. Sama się kiedyś tego bałam. Więc moja rada jest taka, żeby się tego nie bać. Nawet jeżeli ktoś nas oceni, powie na nas słowo krytyki to i tak najważniejsi jesteśmy my sami i to dla kogo to robimy. Nie bójmy się wychodzić do ludzi ze swoją pracą.

A na koniec jakieś marzenie fotograficzne?
Moim aktualnym marzeniem jest to, żeby wrócić do podróżowania i żeby świat był zdrowy. Fotograficznych marzeń nie mam. Życzę sobie i wszystkim, żeby na naszej drodze stawali fajni ludzie.

Wszystkiego dobrego zatem!
Dzięki za rozmowę.

ewelina-zieba

Zdjęcia użyte za zgodą autorki.