#20 – Anita Wąsik

18 kwietnia 2019, Author: Szymon Kasolik

Anita Wąsik – skrzypaczka, której fotografia wywróciła świat do góry nogami, Anita jednak nie narzeka. Bokeh w fotografii to coś co kocha – przyznaje się do bycia „bokehloverką” i do tego, że jest zakochana w pokazywaniu kobiecego piękna. Jej portrety to odważne, stanowcze fotografie pełne cudownych kolorów. Anita nie boi się powiedzieć, że uwielbia Photoshopa i całą postprodukcję.

anita-wasik

Poczęstuj się linkiem

www: anitawasik.pl

Fb: Anita Wąsik Photography

Instagram: @anitawasikphotography


Jak i gdzie słuchać podcastu?

Pamiętaj, że podcastu możesz też słuchać na swoim smartfonie.  Wrzuć w Google Play hasło podcast i wybierz najwygodniejszą aplikację dla Ciebie. 

Możesz słuchać też na

Youtube | iTunes | Spotify |

Odwiedź mnie na Instagramie: @szymon_mowi_pstryk

Kogo chcesz usłyszeć w kolejnym odcinku? Napisz!


Staram się raz w miesiącu zrobić taki projekt tylko dla siebie. To też rozwija i daje najwięcej frajdy

Mój dzisiejszy gość jest podobno świetnym przykładem na to, że gdy się coś wystarczająco pokocha, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wywrócić całe swoje życie do góry nogami. Z wykształcenia muzyk skrzypek – Anita Wąsik jest moim gościem. Cześć!

Cześć Szymon! Póki co wszystko się zgadza! (śmiech)

Proszę się wytłumaczyć z tego, jak Twoje życie wywróciło się do góry nogami po spotkaniu z fotografią?

Wywróciło się zdecydowanie… Odkąd pamiętam byłam mocno związana z muzyką, grałam na skrzypcach od 6 roku życia. Skończyłam uniwersytet muzyczny, więc to było wiele lat pracy. Po jego skończeniu przebranżowiłam się na fotografię. To brzmi tak dość lekko, natomiast lekko nie było. To bardzo długa historia, może niekoniecznie na dziś… Byłam na 5. roku, kiedy przygotowywałam się do dyplomu ze skrzypiec i odkryłam jak to jest robić zdjęcia. I zupełnie przepadłam… Wtedy nie spodziewałam się, że to się stanie moją pracą. Zdradziłam skrzypce z fotografią! (śmiech)

Sięgasz jeszcze po skrzypce?

Z takich muzycznych pozostałości to jeszcze uczę ostatnio rok w szkole muzycznej, więc to mój jedyny kontakt z instrumentem. Nawet nie mam na to czasu mówiąc szczerze.

bokeh-w-fotografii

Powiedz, co ostatnio fotografowałaś?

Ostatnio miałam dwie bardzo przyjemne sesje. Jedna to była sesja dla przyjemności – jedno z moich postanowień noworocznych. Robię to, żeby nie zapomnieć co jest najważniejsze. Fotografowałam modelkę, z którą współpracowałam już kilka lat temu i teraz znów się spotkałyśmy. I to było bardzo inspirujące spotkanie! Wróciłam bardzo ukontentowana artystycznie! (śmiech).

A druga sesja była dla kwartetu smyczkowego – dziewczyny stylizowane na lata 20. Bardzo przyjemna sesja!

Podoba mi się Twoje postanowienie noworoczne… Sesje dla przyjemności. Jak Ci się udaje?

Postanowienie jest świeże, ale podeszłam do niego bardzo poważnie. Z czego to wynika? Wiele fotografów przechodzi chyba ten moment, że w pewnym momencie zaczyna się na swojej pracy zarabiać. Ogrom obowiązków, zleceń, mam jeszcze rodzinę – to wszystko sprawiło, że przestałam mieć czas na sesje kobiece, czyli na sesje, które są zdecydowanie moimi ulubionymi. Pomyślałam, że tak być nie może, że muszę jakoś ten czas wyciągnąć z podziemi. I staram się raz w miesiącu zrobić taki projekt tylko dla siebie. To też rozwija i daje najwięcej frajdy. I od stycznia do marca udało mi się zrobić 4 takie sesje, więc jestem nawet jedną do przodu!

bokeh-w-fotografii

Pamiętam, że to bokeh w fotografii to pierwsza rzecz, która mnie zachwyciła

Bardzo mi się to podoba! Gdy trafiłem na Twoje zdjęcia na Facebooku i zagłębiłem się w Twój profil dość mocno. Muszę Ci powiedzieć, że to są takie portrety, które sam chciałbym robić… Mówię to z ręku na sercu! Twoje zdjęcia to bardzo stanowcze, mocne barwy – są dla mnie jak dobrze doprawiona potrawa.

Zastanawia mnie początek Twojego stylu, jak to się zaczęło i dlaczego akurat kobiety, bo mężczyzn tam bardzo, bardzo mało…

Mężczyzn fotografuję wbrew pozorom sporo! Natomiast strona jest ściśle ukierunkowana na portrety kobiece.

Zaczęło się to wszystko śmiesznie… Byłam na studiach, założyłam sobie konto na Maxmodels, ale jako… modelka! Chciałam spróbować swoich sił. Poznałam bardzo dużo fotografów i chyba już wtedy to oko mi się kształtowało. Wiedziałem wtedy jakie zdjęcia mi się podobają, jakie kolory… Te kolory, o których wspomniałeś, to był mój konik. Pociągały mnie zdjęcia troszkę oderwane od rzeczywistości, czasem nawet lekko przesadzone. Dostając od fotografów zdjęcia kształtowało mi się już oko.

To, co zaiskrzyło od samego początku to oczywiście też piękno kobiece ale też słynny bokeh…

Tak, tak o nim też porozmawiamy! Jesteś bokeholiczką!

(śmiech) Zdecydowanie tak! I to w bardzo silnym stopniu! Pamiętam, że to bokeh w fotografii to pierwsza rzecz, która mnie zachwyciła. Powiedziałem mojemu przyszłemu mężowi, żeby stanął w krzakach i że zrobię mu zdjęcie. I jak zobaczyłam z tyłu te kulki… Oszalałam!

bokeh-w-fotografii

W momencie złapania aparatu do ręki od razu zabrałaś się za fotografowanie kobiet? Czy jak każdy fotograf na początku – kwiatuszki, zwierzątka, drzewka…?

Absolutnie nie! Nigdy mnie interesowało nic innego poza człowiekiem. Fotografia krajobrazu, roślin – nigdy w życiu. Zaczęłam od męża, bo był pod ręką. Potem zaczęłam męczyć swoje koleżanki, a że miałam je bardzo ładne to chętnie mi pozowały.

Skoro od nich zaczynałaś, to czy wg Ciebie każdą kobietę da się pięknie sfotografować?

Myślę, że każdą. Jeśli kobieta jest trudniejsza do sportretowania, to wymaga to to po prostu troszkę więcej pracy. Wydaje mi się, że nie zdarzyło mi się jeszcze na sesji nie zrobić ani jednego ładnego portretu dziewczynie. W każdej kobiecie jest piękno!

Czy dziś sięgasz wciąż po zwykłe dziewczyny czy już tylko modelki zawodowe?

Nie czuję potrzeby, żeby to była jakaś niesamowicie doświadczona modelka. Szukam czegoś, co mnie zainspiruje. Jestem w stanie zrobić zdjęcia dziewczynie, która ma bardzo słabe doświadczenie albo nie ma go wcale. Cudownie, jeśli modelka pozuje i wie jak to robić, bo wtedy mam dużo łatwiejszą pracę, ale najważniejsza jest dla mnie buzia.

Nigdy mnie interesowało nic innego poza człowiekiem

Czy Twoje portrety to realizacja wizji z Twojej głowy?

Z tymi pomysłami to często jest tak, że idę na sesję mając pełną głowę pomysłów – czasem nawet mam notatki. Natomiast na sesji wychodzi z tego coś kompletnie innego. To wynika też z tego, że często osobowość modelki zupełnie nie pasuje mi do tego, co sobie zaplanowałam. Czasem skupiam się na tym pięknie np. cudownych oczu… A czasem, gdy widzę, że jest tam coś innego jeszcze do pokazania, to też staram się to podkreślić. Nie tylko takie oczywiste piękno, ale także charakter.

bokeh-w-fotografii

Gdy umawiasz się z kimś na sesję i widzisz się z nim pierwszy raz, to przedstawiasz jakąś formę tego, co będziecie robić?

Zawsze to przygotowuję. Proponuję w jakim klimacie bym to widziała, jaki makijaż ma sobie zrobić. To jest z reguły umówione. Potrzebuję mieć świadomość tego, co chcę zrobić, a to że wychodzi różnie… (śmiech).

Czy lokacje mają dla Ciebie znaczenie?

Mają, a jako, że mieszkam w Warszawie, a kocham dzikie tereny – to nie jest łatwo. Trzeba jechać gdzieś dalej. Mam kilka swoich miejsc, ale stale szukam czegoś nowego. Nie mogę chodzić ciągle w te same krzaki, bo bokeh jest podobny (śmiech). Ale dobra wiadomość, bo mieszkam w nowym miejscu i ostatnio syn mnie wyciągnął na spacer i się okazało, że mam za miedzą piękny, dziki las. Nowe tereny do sprawdzenia!

Lubię tez pracować w mieście, ale nic nie da takiego bokehu jak słońce za krzaków (śmiech)

Przeglądałem Twoje referencje na Maxmodels – być może nie jest to jakiś wyznacznik, ale modelki zachwycają się tam Tobą i kontaktem. Czy to może być wytrych do dobrego portretu?

Zaskoczyłeś mnie tymi referencjami, kiedyś bardzo o nie dbałam. Ogólnie w takiej współpracy zważywszy na szczególny charakter pracy, gdzie ta relacja między fotografującym, a fotografowanym jest bardzo ważna. Zawsze staram się, by było miłe i żeby modelki czuły się dobrze i piękne. Tylko to wychodzi naturalnie, ja na serio widzę w nich piękno i mówię o tym głośno.

Mnie osobiście trudność sprawia sam początek sesji, potem jak już się rozkręcę jest dobrze. Czy masz jakieś patenty na start sesji?

To zależy od osoby, która przyjdzie na sesję. Czasem wręcz trudno wyciągnąć mi aparat, bo rozmowa tak dobrze sobie płynie. Nie mam patentów, bo zdaje się na naturalny kontakt z osobą.

Zważywszy na naturalność Twoich portretów, to chyba kluczem będzie ta fajna relacja i atmosfera na sesji?

Tak, to jest gwarant dobrej współpracy. Modelka też musi ufać.

bokeh-w-fotografii

Ile zdjęć wykonujesz na sesji?

Serie nie są w moim stylu… Natomiast w sesji portretowej różnie bywa. Zależy od stylizacji i tego, czy szybko udaje mi się osiągnąć efekt finalny. Mam jeszcze ten przywilej, że pracuję na Sony, który ma świetną cechę – pokazuje mi gotowe zdjęcie, zanim je jeszcze zrobię. To też sprawa, że fotografuję trochę mniej.

A druga rzecz to to, że fotografuję w większości obiektywami manualnymi. To wymusza na mnie większą dokładność.

Patrzę przede wszystkim na to, czy jest w tym zdjęciu coś nieuchwytnego

Podczas selekcji materiału na ilu zdjęciach się skupiasz? Co Tobą kieruje podczas selekcji?

Strasznie trudna sprawa… Czasami mam wrażenie, że wybieram zdjęcia, których nikt inny by nie wybrał, więc się zastanawiam czy na pewno robię to dobrze.

Nie jestem w stanie usuwać zdjęcia, które nie są do końca ostre. Patrzę przede wszystkim na to, czy jest w tym zdjęciu coś nieuchwytnego – to się czasem zdarza. Jest to rodzaj emocji, czy zawieje wiatr czy błysk w oku – są takie magiczne klatki. Przy manualnych obiektywach często bywa tak, że ta jedna „magiczna klatka” jest nieostra. Ja i tak to zdjęcie obrabiam.

Porozmawiajmy może trochę o Twojej postprodukcji, czyli coś co w Twoim przypadku bardzo mnie ciekawi. Jak doszłaś do tych przepięknych kolorów, mocnych kontrastów – czy dużo spędzasz czasu w PS – ie?

Ja kocham Photoshopa! Uwielbiam postprodukcję! Teraz mam wrażenie, że ludzie krzywo na to patrzą. Zakochałam się w Photoshopie zanim zaczęłam fotografować. Od samego początku praca w tym programie ekscytowała mnie równo mocno, co praca z aparatem. Początki były takie, że siedziałam godzinami w internecie oglądając tutoriale – te dobre i te złe. Ciekawiło mnie jak zmieniać kolory, więc po prostu googlowałam.

Na początku to był wielki chaos. Po pewnym czasie wypracowałam sobie workflow. To są stałe kroki, gdzie zaczynam od Lightrooma, tam już bawię się kolorem. Potem idę swoimi ścieżkami, korekcję skóry itp., a kolory zostawiam sobie na końcu. Zapisuję też kilka wersji jednego zdjęcia.

Wspominaliśmy w rozmowie o Palcu w Nosie. Ale nie o Twoim, nie moim – Palec w Nosie to nikt inny, jak Tom Widlak, który robi cuda. Tom przerabia stare obiektywy manualne. Sama powiedziałaś, że jesteś kochasz bokeh w fotografii…

Kocham! Jak każdy bokehlover prędzej czy później trafia się na stronę Toma. Na początku strasznie wstydziłam do niego napisać! Tomek mnie wprowadził w świat analoga i tak zaczęła się moja miłość do Heliosa i Planara – są ze mną nieustannie!

A Twoja obecna profilowa na FB czym jest zrobiona? Mowa tu o słynnym swirl bokehu.

Słynny Helios – 85 mm. Moje pierwsze szkło. Pierwszy raz robiłem nim zdjęcia, spojrzałam na nie w aparacie i pomyślałam, że to jest właśnie zdjęcie, która chciałam, a nie umiałam zrobić. A on zrobił to za mnie!

bokeh-w-fotografii

Pracujesz też w studio… Co powiesz na ten rodzaj pracy?

Wciągnął mnie w ten świat Piotrek Stach – serdecznie pozdrawiam. Jestem miłośniczką światła dziennego. Doświetlanie lampą to dla mnie konieczność. W studio sobie radzę, Piotrek mnie wyszkolił (śmiech). Ale nie jestem specjalistą. Żadne lampy nie dają tego, co dadzą naturalne warunki…

Czy możesz powiedzieć, co jest dla Ciebie najważniejsze w Twoich zdjęciach?

Trudne pytanie… Wbrew pozorom to nie jest bokeh! To co dla mnie jest ważne, to to, by to zdjęcie mnie zatrzymało. Nie wiem z jakiego powodu… To takie pomieszanie tego co się zadziało w oczach, na twarzy modelki – nie potrafię tego nazwać – a okolicznościami.

Fotografujesz też muzyków. Jest to ściśle związane z Twoim wykształceniem?

Dokładnie. Kończąc uniwersytet muzyczny w Warszawie znałam wielu muzyków, a każdy z nich prędzej czy później potrzebuje zdjęć. Naturalnie zatem zgłaszali się do mnie. To, że byłam muzykiem mnóstwo mi daje, bo ciężko naturalnie sfotografować muzyka, jeśli nie zna się tego świata. Np. to, jak trzymać dobrze instrument – tylko muzyk to wie.

Myślisz, że ta fotografia muzyków jest dla Ciebie substytutem tego, że już muzyką się nie zajmujesz?

Substytutem chyba nie… Artystycznie substytutem jest dla mnie fotografia kobiet. To też jakiś rodzaj wypowiedzi z mojej strony. Bardzo sobie cenię fotografowanie muzyków, pozostaje dzięki temu w tym świecie.

bokeh-w-fotografii

Trzeba zawsze wracać do tego, co nam daje kopa i największy rozwój

Co z tą fotografią mężczyzn…? Czy Anita Wąsik zacznie ich kiedyś portretować? 

Fotografuję dużo muzyków mężczyzn, chętnie ich fotografuję. Ale póki co nie widzę mężczyzn w takiej odsłonie portretowej, jak kobiety. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak miałabym to zrobić. Przepraszam panów! (śmiech)

Kto Cię inspiruję?

Mam dwóch takich fotografów – Polaków! Na pewno znasz. Pierwszy to Wiktor Franko. To jest dla mnie TOP. Z wielką ciekawością patrzę w jego prace. Używa tak mało środków, a jego zdjęcia tak bardzo zapadają w pamięć. To mnie fascynuje. I to jego filmowe podejście…

Drugą osobą jest Lukas Wawrzinek – King of Bokeh. Fotografuje głównie analogowo. To kadry niezwykle baśniowe. Również szaleje z kolorami. Kompletnie chłonę to, co Lukas robi.

Jakaś porada dla fotografujących?

Mogę poradzić, żeby nie zapominać o tym, co się kocha w fotografii najbardziej. Trzeba zawsze wracać do tego, co nam daje kopa i największy rozwój. Walczyć o to! Polecam z całego serca – żeby się nie wypalić. Trzeba coś więcej, trzeba robić coś dla siebie i wygrzebać spod ziemi ten czas.

A Twoje fotograficzne marzenie?

Marzę o swojej wystawie portretów… Takiej autorskiej. Nie wiem czy będzie to miało kiedyś miejsce, ale byłoby to miłe uhonorowanie mojej pracy (śmiech)

To bardzo realne marzenie! Trzymam za nie kciuki. Gościem podcastu była Anita Wąsik – dzięki!

To ja bardzo, bardzo dziękuję za zaproszenie!

bokeh-w-fotografii