#56 – Baltic Surf Scapes (Krzysiek Jędrzejak)

25 czerwca 2020, Author: Szymon Kasolik

Baltic Surf Scapes (Krzysiek Jędrzejak) – człowiek, którego spotkacie nad Bałtykiem choć marne szanse, że zobaczycie go w akcji, bowiem jest głównie pod… falami. Krzysiek zajmuję się fotografowaniem surferów, co w Polsce jest szalenie niszową dziedziną. Wbrew pozorom nie ciągnie go w kalifornijskie rejony, a w rejony zimne, jak Kamczatka czy Kanada zimą. Krzysiek to postać inspirująca i niesamowicie pozytywna. W 2016 roku został u niego zdiagnozowany chłoniak, którego Krzysiek pokonał po ponad 2 latach.

Baltic Surf Scapes w sieci:

www: balticsurfscapes.com

insta: @baltic_surf_scapes

face: Baltic Surf Scapes Krzysztof Jędrzejak


Zostań Patronem Podcastu!

Dzięki Patronom:

Tom Nice

Jacek Sambafola



BALTIC SURF SCAPES: Wchodząc do wody wszystko jest dynamiczne.

Cześć Krzysiek!
Cześć, witam!

Wiem, że surfing był u Ciebie najpierw, ale czy warsztat fotograficzny szlifowałeś w innych kategoriach?
To była dość długa droga i przeszła mocną ewolucję. Wróciłem z Anglii po rocznym pobycie, gdzie zaczęła się moja przygoda z surfingiem. Przyjechałem nad Bałtyk, oparłem deskę o ścianę i zalegała w kurzu przez długi czas. Potem przyszła fotografia, na początku robiłem zdjęcia wszystkiemu. Mieszkam jednak całe życie nad morze, więc naturalnie skierowałem aparat w jego kierunku.
Na początku to były pejzaże na długich czasach, w minimalistycznym wydaniu. W międzyczasie zacząłem odkrywać jakie możliwości daje Bałtyk w zakresie surfowania. Jakoś się to naturalnie połączyło.

Muszę non stop nurkować pod falami i lawirować.

baltic-surf-scapes

Co wygrywa na dzień dzisiejszy?
To zależy w jakim momencie. Jestem w trakcie wydawania albumu i nie ukrywam, że do tego czasu głównie spędzałem czas z aparatem. Teraz z kolei czuję moment, że mam tyle materiału, że mogę wejść na deskę.
Fotografia surfingu w Polsce praktycznie nie istnieje… Ubolewam nad tym, bo jestem osamotniony w temacie, a zdrowa konkurencja zawsze podnosi poziom.

W Twoim portfolio można znaleźć też zdjęcia gór… Z reguły ktoś jest albo 100% za górami albo za morzem. Jak jest u Ciebie?
Mogę powiedzieć, że góry kocham równie mocno jak morze. Jeżdżę w góry regularnie. Udało mi się wyciągnąć fajny środek i połączyć miłość do gór i morza – jestem mocno zafascynowany kierunkami dalekiej północy. To rejony, gdzie mam obie rzeczy w jednym.

„Beczki o wschodzie słońca huczały jak złe. Ucierpiała tylko deska i moje zatoki, od ciągłego nurkowania pod dwumetrowymi bombami” – to opis jednego z Twoich zdjęć…
To już wyjaśniam (śmiech). Beczki to fale, które załamując się tworzą tubę, przestrzeń, w której surfer może płynąć. Mnie się to jeszcze nigdy nie zdarzyło, ale to podobno najlepsze uczucie i szczyt marzeń dla każdego surfera.
Ten opis to moje zauroczenie Bałtykiem. Byłem wtedy z apartem w wodzie – to dla mnie duże wyzwanie. Muszę non stop nurkować pod falami i lawirować. Woda zazwyczaj nie jest zbyt ciepła, więc zatoki cierpią (śmiech).

Beczki o wschodzie słońca huczały jak złe

Jak się w takich warunkach skupiasz na kadrze?
Umiejętności surfowania bardzo w tym pomagają. Klucz to wiedzieć, gdzie się ustawić i kiedy zrobić zdjęcie. Wszystko dzieje się bardzo szybko, często się zdarza, że tylko wystawiam rękę nad wodę, głowę mam pod wodą i strzelam serię. Jest w tym sporo zawodu, kiedy akurat na dekielek zakręcany z przodu obiektywu lądują krople wody, co powoduje, że zdjęcie jest nieostre.

Więc nie ma co planować…?
Planować możesz patrząc z brzegu na fale – w jaki sposób się załamują i gdzie będzie surfer. Natomiast wchodząc do wody jest wszystko tak dynamiczne, że pojawia się sporo improwizacji.

Powiedz coś o sprzęcie, bo jest to wyjątkowa wymagająca fotografia…
Mam dwa body, jedno szybsze, drugie wolniejsze. Fotografując z brzegu mam obiektyw o ogniskowej 100-400 mm. Jeśli zapnę go na ASP-C to wtedy ma aż 640 mm.
Jeśli jestem w wodzie najczęściej zakładam 50 mm lub 24 mm. Mam oczywiście obudowę na aparat, która ma tzw. smyczkę – zapina się ją na nadgarstek i sprzęt nam nigdzie nie ucieknie.
Trzeba mocno zwrócić uwagę na to, żeby trzymać ten aparat mocno w dłoni lub pod pachą, bo w momencie uderzenia fali możemy dostać aparatem w głowę.

Do natury trzeba mieć olbrzymi respekt. Jak jeszcze zachować bezpieczeństwo?
Pojawiają się często takie prądy, na które trzeba zwracać uwagę. Po czasie uczysz się, co charakteryzuje  rzeczy, które pojawiają się na wodzie. W sezonie letnim mamy nad Bałtykiem prądy wsteczne, one pojawiają się przy palisadach. To tak działa, że gdy woda napiera do brzegu i faluje, to jej energia musi znaleźć ujście, więc ta woda wraca i podbiera dno. Wiele osób, które o tym nie wie, robi krok w stronę drewnianych palików i z wody, która sięgała nam do uda robi się taka, która nas zakryje i na dodatek wyciąga nas w morze.
Ktoś, kto nie jest obyty z wodą zacznie szybko panikować. A ja np. mając to wiedzę wykorzystuję często te miejsca do tego, by prąd mnie zabrał i wyciągnął tam, gdzie łamią się fale. Tak samo robią surferzy.

Pytanie od Patrona: gdzie się uczyłeś kompozycji?
Generalnie jestem samoukiem. To zależy od posiadanie dobrego oka. Czuję to po prostu wewnętrznie.

Jak jest z postprodukcją?
Różnie bywa. Staram się wyrazić swój styl fotografowania i sposób patrzenia także poprzez obróbkę. Czasem są tak dobre warunki pod względem światła, że nie trzeba nic poprawiać. Zdarzają się jednak też takie zrobione w mniej atrakcyjnych warunkach. Wtedy daję upust swojej wyobraźni.

Gdybyś miał porównać nasze, bałtyckie warunki ze światowymi?
To dwa kompletnie inne światy. Nie ma co porównywać Bałtyku do Oceanu. Zdarzają się jednak piękne wschody i zachody słońca.

Marzy Ci się jakieś miejsce do sfotografowania?
Trzy lata temu postanowiłem wyjeżdżać w miejsca równie zimne co nasz Bałtyk, ale które oferują dużo więcej pod względem samych fal i pejzażu. W 2018 roku udało mi się wyjechać zimą na Lofoty. W tym samym roku pojechałem na Islandię. Nie ukrywam, że chodzi mi po głowie Kamczatka, Alaska czy Kanada – i to w zimowych odsłonach. To takie marzenia.

Chciałbym kiedyś móc znaleźć się naprawdę dużej fali

Jak zacząć taką przygodę? Co wystarczy na sam początek?
Warto zacząć sobie w sezonie letnim, gdzie temperatura wody jest znacznie przyjemniejsza. Na pewno zaczniemy fotografować z brzegu, więc potrzebny nam teleobiektyw. To niezbędne.
Jeśli chcemy wskoczyć do wody, to sprawa się komplikuje. Podstawą jest obudowa wodoszczelna, która nie jest tanią sprawą. Zaczynałem od worków wodoszczelnych, ale ergonomia jest na poziomie praktycznie zerowym.
Trzeba mieć też piankę, czyli kostium z neoprenu, który daje nam komfort termiczny. Pomiędzy pianką a ciałem tworzy się cieniutka warstwa wilgoci wody, która jest nagrzewana pod wpływem temperatury ciała – to powoduje, że możemy dłużej przebywać w wodzie.
W zimie trzeba mieć grubszą piankę plus buty i rękawicę. Nie polecam na początek.

Czy to droga zabawa?
Są fajne małe aparaciki na początek, które można zabrać pod wodę. Przedział cenowy obudów wodoszczelnych jest ogromny. Wspomniane worki to 300-400 zł, ale żeby to miało sens i żebyśmy mieli kontrolę nad tym co robimy, to trzeba liczyć ok 1000-1200 dolarów i trzeba zamawiać je ze Stanów.

Moja walka z chorobą trwała 2 lata,

Wpadłem na Twojego Instagrama, a tam w opisie: „Cancer Survivor”. Chcesz o tym coś powiedzieć?
Tak, nie ma problemu, zawsze otwarcie o tym mówię. W 2016 roku zdiagnozowano u mnie chłoniaka. Moja walka z chorobą trwała 2 lata, w tej chwili jestem ponad 2 lata po przeszczepie szpiku, cieszę się zdrowiem i jestem szczęśliwy.
Nie ukrywam, że moje pasje bardzo mi pomogły przetrwać to wszystko. Obecnie wszystko jest ok i czuję się świetnie.

Cieszę się, że już wszystko ok…. Masz jakieś marzenie fotograficzne?
Marzy mi się wyjazd w dalekie rejony, o których już wspominałem. Chciałbym kiedyś móc znaleźć się naprawdę dużej fali, np. w Portugalii, Hawajach lub Australii. Być na skuterze blisko takiej fali, słyszeć jej huk – to byłoby coś spektakularnego.
Moim wielkim marzeniem było też wydanie albumu, ale to się właśnie spełnia.

Na koniec poproszę o poradę fotograficzną…
Robić to, co się lubi i czerpać z tego jak najwięcej radości. No i brnąć w to całym sercem, pomimo niesprzyjających okoliczności. Nie poddawać się, jeżeli czujemy, że to nasza pasja. Nieważne jak się czasem słabiej czujemy albo gdy ktoś powie nam coś niefajnego – nie zwracać na to uwagi i iść do przodu.

Dzięki serdeczne Krzysiek za rozmowę!
Dziękuję bardzo!

baltic-surf-scapes

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autora