Blog

lightroom, Porady, przemyślenia

Photoshop to zło!

2 września 2019, Author: Szymon Kasolik

Nie powinno się obrabiać zdjęć!

Ponieważ powinny one wychodzić piękne, gładkie i pachnące już z puszki. Ale nie każdy jest Pawłem Brzezińskim, i w sumie to bardzo dobrze. Spotkaliście się z takim zarzutem do swoich lub czyichś  zdjęć? Pamiętam, że Damian Drewniak spotyka się z tym zarzutem wyjątkowo często, z racji rodzaju fotografii, który wykonuje. „Czy to jeszcze zdjęcie czy już obraz?” – m.in. takie komentarze możecie poczytać pod jego zdjęciami.

Co z tym faktem zrobić? Czy faktycznie powinno się obrabiać zdjęć i Photoshop to zło? Czy są jakieś granice kręcenia suwaczkami? Czy fotomontaż jest dozwolony? Czy jest coś takiego, jak za zielone lub za ciemne zdjęcie?

Before/After

Dzisiaj na swoim Instagramie podzieliłem się kilkoma zdjęciami przed i po wizycie w Lightroomie. Nie mam z tym żadnego problemu i nigdy nie ukrywałem, że mocno ingeruję w kolory. Mniej lub wcale natomiast, w samo otoczenie czy wygląd modelki. Czy mam pretensje np. do Damiana lub do Oli, że używają tego podłego programu z piekła rodem w takich ilościach?

photoshop-to-zlo photoshop-to-zlo photoshop-to-zlo

No przecież dajmy spokój! Jeżeli artysta wyraża w ten sposób swoją osobowość i otwarcie przyznaje się do tego, że ingeruje w swoje zdjęcia bardzo mocno, to w czym tkwi problem? Jeżeli fotograf traktuje zdjęcie, jak płótno naciągnięte na ramę, to już nie jest fotografem? Oczywiście, że jest.

Dlaczego niektórzy mają problem z tym, że ktoś mocno obrabia zdjęcia? Moja teoria jest taka, że prawdopodobnie uważają, że swoje braki fotograficzne nadrabiają obróbką i jest to poniekąd droga na skróty.  Akurat uważam, że żeby zdjęcie nadawało się do dobrego dłubania w Photoshopie, musi być bardzo dobrze wykonane u podstaw. Wątpię, żeby któryś z lepszych fotografów w Polsce, strzelał zdjęcia na „odwal się”, bo przecież i tak się to poprawi potem w Photoshopie. Trzeba ogarniać wtedy światło, kadrowanie i całą resztę tak samo dobrze.

Nie wyobrażam sobie bez

Kolory, które siedzą głęboko w mojej głowie są z reguły dosyć nienaturalnymi barwami. Nigdzie nie można zobaczyć na co dzień tak mocnych kontrastów i czerni, jakie lubię. Jak zatem mam pokazać swoje portrety bez użycia programu graficznego? Ok, mogę go odłożyć na bok, ale moje zdjęcia nie będą wtedy do mnie przemawiać i stracę radość w ich wykonywaniu. Etap fotografowania jak i obróbki traktuję na równi, jeśli chodzi o poziom tworzenia i ekscytacji nim. Aczkolwiek jestem osobą, która szybko się nudzi, więc zarówno sesja, jak i sama obróbka to nie jest coś, co zajmuje mi dużo czasu.

Zobaczcie np. na ten portret Poli.

obróbka-lightroom

Pamiętam, że oglądaliśmy nasze efekty na ekraniku aparatu i to zdjęcie już nam mocno wpadło w oko. Pola krzyknęła wtedy coś w stylu: „O kurczaki, nie wiedziałam, że mam takie oczy”. Jak już wspominałem – staram się zawsze zrobić dobre zdjęcie u podstaw, a dopiero potem po nim malować. Tutaj światło zagrało mi idealnie. Wiedziałem, że sesja ma być kolorowa, więc potem to była kwestia podbicia w LR. Nie używam na co dzień Photoshopa w ogóle, więc całość zajęła mi może 10 minut.

obróbka-lightroom

Być może dla kogoś będą to zbyt mocne kontrasty, za jasno, za ciemno, za siak – owak. No dobrze, ale powtórzę się znowu – to moje zdjęcie i jego finalna wizja, którą później prezentuje jest efektem mojej miłości do kolorów i stanowczych tonacji. Chyba nie chcecie namówić mnie do zdradzenia mojej miłości? 🙂

Kiedy się nie używa Photoshopa?

Jest taka jedna dziedzina, w której używa się go raczej bardzo mało. Jest to reportaż i fotografia dokumentacyjna. Pewnie to zauważyliście, że zdjęcie z tej dziedziny są zaledwie muśnięte Photoshopem lub ew. wywołane tylko do czerni i bieli. Jak sama nazwa wskazuje – reportaż i dokumentacja mają nie przekłamywać rzeczywistości. Absolutnym zakazem jest to retuszowanie elementów czy wklejanie ich z innych zdjęć.

Jeśli siedzicie w temacie, to pewnie wiecie, że niejeden konkurs reporterski kończył się awanturą, kiedy na jaw wychodziło, że laureat postanowił się trochę powspomagać naszym tytułowym programem… Mówiłem, Photoshop to zło! 😉 Z taką historią konkursu Nikona możecie się zapoznać tutaj.

To jak, wolno mi obrabiać?

Królu Złoty, włączaj tego Photoshopa i kręć suwakami, ile chcesz! Czy są jakieś granice? No, dopóki Ci oczu nie wypali kontrast walący z monitora to nie 🙂 Jestem całkowicie za swobodą obrabiania – pewnie, że są zdjęcia, które mi się nie podobają. Mogą po prostu nie trafiać w moje gusta kolorystyczno-tonacyjne, ale to nie znaczy, że są źle obrobione. Po prostu wtedy omijam takie zdjęcie, nie potrzebuję go krytykować czy komentować. Czasem zdjęcie może wydać się komuś zbyt ciemne, a może to wizja autora? Albo źle skalibrowanego monitora, hue hue hue.

Jeszcze tylko dodam i powtórzę się po raz kolejny, żeby tworzyć w LR swoje presety, a nie marnować pieniędzy na gotowe. Tak, tak wiem – edytujesz je sobie potem. To skoro i tak je edytujesz, to po co tracić kasę? Fajnie powiedział Lukas w 30 odcinku podcastu – „W obróbce wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Każdy robi to po swojemu i ma swoją drogę, ale można osiągnąć taki sam świetny efekt”. I z tymi słowami zostawiam Was w swoich złych Photoshopach… 🙂

Więcej w lightroom, Porady, przemyślenia
jak-byc-pewnym-swego-fotografem
Jak być pewnym swego fotografem?

Kim Ty Szymon chcesz zostać? Fotografem! Kiedyś już chyba wspominałem o tym, że w szkole średniej nie byłem zbyt pilnym...

Jak łączyć pracę z pasją?

Jak łączyć pracę z pasją i czy to w ogóle możliwe Kiedy byłem w Twoim wieku... - hehe, nie no...

Zamknij