Blog

fotograf początkujący, przemyślenia

Rzeczy, które wyprowadzają fotografa ślubnego z równowagi

23 lipca 2019, Author: Szymon Kasolik

Ciemne strony pracy fotografa ślubnego

Uwaga, na tej karuzeli śmiechu może zakręcić Ci się w głowie! 

A, bo ja to tak zawsze sięgam po poważne, filozoficzne tematy, a tak naprawdę do wszystkiego trzeba podejść z odpowiednim luzem i dystansem. Dlatego dzisiaj postanowiłem się trochę pośmiać i podam Wam kilka przykładów z mojej pracy, które wyprowadzają mnie z równowagi (o co nietrudno). Oczywiście, dziś już wspominam te sytuacje z uśmiechem na twarzy. Trzeba też pamiętać, że  z każdej sytuacji da się wybrnąć w pozytywny sposób.

Być może przesadziłem z tym tytułem: ciemne strony praca fotografa ślubnego. Ja tam w tym zawodzie ciągle widzę jasność 🙂

ciemne-strony-pracy-fotografa-slubnego

„Chodź, zrób sobie stąd zdjęcie, będziesz miał fajne”, „A sfotografowałeś już sobie to i tamto?” – czyli profesjonalny fotograf wśród gości

Tak, bardzo lubię cenne porady i biorę je sobie do serca, ale wychodzę z założenia, że sam po nie przyjdę w ramach potrzeby. Goście fotografowie to standard 🙂 Dzielę ich sobie na prawdziwych profesjonalistów – czyli tych, którym nawet w głowie nie jest branie na ślub aparatu, a na tych, którzy chętnie opowiedzą mi o całym swoim sprzęcie i z pogardliwym uśmieeszkiem na ustach skomentują mój. Dodatkowo chętnie będę mnie informować o tym, co powinienem fotografować w danym momencie i że nie powinienem robić zdjęć pod światło, bo tak się nie robi i koniec kropka.

„W kościele przysięgę nakręci nam wujek. Na pewno nie będzie Wam przeszkadzał” – czyli wujek kamerzysta, który jest już w branży ponad 20 lat

To ponad 20 – letnie doświadczenie przekłada się oczywiście na to, że wujek ma pełne prawo do ignorowania mojej pracy. Niestety, w mojej ślubnej karierze trafił się pewien wyjątkowo ciężki przypadek, który musiał zostać przeze mnie spacyfikowany. Kiedy zobaczyłem pana wujka już na przygotowania wiedziałem, że może być trudno. Czerwony kabel, łączący kamerę z gustownym akumulatorem przypiętym do spodni, prezentował się naprawdę pięknie ze ślubnym outfitem. Do tego pełnił funkcję czerwonej kropki na radarze – UWAGA, WUJEK SIĘ ZBLIŻA!

No i zbliżył się w kościele przed przysięgą i to za bardzo. Kadrowałem w tym momencie parę młodą, a nasz „ślubny weteran” wparował mi prosto w kadr i nie wytrzymałem. Nakrzyczałem na niego najciszej, jak się w kościele da. Zabił mnie wzrokiem, że on musi kręcić, bo nie będzie miał nic nagrane. Zmartwychwstałem jak feniks z popiołów i dodałem tylko, że jestem tu w pracy, a on jest gościem i nie pozwoliłem na żadną dalszą dyskusję.

Skończyło się dobrze i pan wujek na sali podszedł do mnie, przeprosił i przybiliśmy piątkę. Widzicie, jestem jednak sympatyczny 🙂

„To co? Oczepiny i do domu? Spoko, zrobimy jeszcze tylko 3 zabawy” – czyli zemsta uciemiężonych zespołów

Tak, mamy w umowie, że zostajemy do 0:30, ale nie mamy też w zwyczaju znikać jak za pomocą magicznej różdżki. Czasem więc ciężko się urwać o wyznaczonej godzinie, czasem chce tego para, a my kiedyś byliśmy zbyt miękcy, żeby być w opozycji. Potem trzeba było się tego nauczyć i grzecznie wyjaśniać sprawę, że o tej godzinie jesteśmy już mało produktywni i przepracowane godziny robią swoje.

Nie szufladkuję bandów, czasem blok zabaw jest narzucony im przez pary. Ale czasem ewidentnie obserwuje satysfakcję, gdy panowie z zespołu myślą, że moje zakończenie pracy jest uzależnione od tego, kiedy oni skończą. Nic bardziej mylnego! Asertywność, to szalenie ważna cecha fotografa, więc jeśli czytasz to – młody fotografie śluby – naucz się jej czym prędzej!

 

ciemne-strony-pracy-fotografa-slubnego

„Nie odwracać mi się do ołtarza tyłem, bo wyrzucę z kościoła” – czyli ksiądz szeryf, który rządzi tym czerczem

Cytat, który widzicie powyżej jest autentyczny. Przeanalizujmy teraz moją pracę w kościele. Byliście pewnie na niejednym ślubie w życiu i wiecie, że para młoda siedzi przodem do ołtarza, nie? Podejrzewam więc, że łatwo wydedukujecie, że żebym zrobił im ładne zdjęcie od frontu, muszę do ołtarza odwrócić się tyłem. Byliśmy w tym kościele dwukrotnie i dwa razy usłyszeliśmy to samo 🙂 Jak tu sobie radzić? Zupełnie, jak w grach skradankowych – czekać, aż znikniesz z pola zasięgu widzenia „wroga”. 😉

Czasem zdarza się też, że mamy wydzielone miejsca pracy. Oczywistą sprawą jest, że nie wolno nam plątać się po ołtarzu, ale są przypadki, kiedy pasowałoby stać w jednym miejscu przez całą mszę 😉

Prawdziwa ciemna strona

Jak już wspomniałem na początku – z wszystkim można się uporać. Prawdziwe ciemne strony pracy fotografa ślubnego to Zusy i Urząd Skarbowy 😀 I oczywiście wiecznie nowości na rynku fotograficznym, które polują na nasze rzekomo potężne stawki.

No właśnie, dawno sobie nic nowego nie kupiłem… 😉

Wszystkie wyżej opisane sytuacje dotyczą mojej pracy w Moka Foto.

 

comments (2)

  • avatar image
    Szymon fajne wspomnienia, chociaż lepiej tego nie przechodzić. Super fota z sali weselnej. Wierny słuchacz podcasty. Pozdrawiam i ciągle czekam na nowe. Ściągam je bo czasem warto odsłuchać kilka razy.

    Robert

    23 lipca 2019 Reply
    • avatar image
      Dzięki Robert :) Hah, lepiej nie, ale każdy i tak przejść to chyba musi :) W czwartek kolejny drogi wierny słuchaczu. Ściągaj, słuchaj jak Ci wygodnie :)

      Szymon Kasolik

      23 lipca 2019 Reply
Więcej w fotograf początkujący, przemyślenia
Dlaczego warto się nie poddawać. Moja droga do fotografii

Moja droga do fotografii Ostatnio rozmawiałem z moim dobrym kumplem Konradem o szkoleniach/warsztatach, które marzy mi się zacząć organizować. Kiedy...

6 rzeczy, którymi przejmujesz się jako fotograf, a nie powinieneś

Czym przejmuje się fotograf? Człowiek ma to do siebie, że lubi sobie wmawiać. Szczególnie jeśli jest to wymówką do pracowania...

Zamknij